Apologeta

Tylko konkretne odpowiedzi

Czy Kościół katolicki zmienił II przykazanie dekalogu, żeby móc czcić rzeźby i obrazy?

Opublikowano: 10.11.2025 | Ostatnia aktualizacja: 25.06.2026

(Wszys­tkie cytaty za Bib­lią Tysią­cle­cia, wyd. IV)

Jest to jeden z najczęst­szych zarzutów jakie kato­lik może usłyszeć (w głównej mierze) od Świad­ków Jehowy i protes­tantów. Zaczni­jmy od zwróce­nia uwa­gi na fakt, że katol­i­cy liczą przykaza­nia deka­logu nieco inaczej niż protes­tanci. Dla kato­lików II przykazanie jest w rzeczy­wis­toś­ci tym co dla protes­tantów III przykazanie. Więc z katolick­iego punk­tu widzenia, zarzut pod­nos­zony przez ŚJ i protes­tantów doty­czy tak naprawdę pier­wszego przykaza­nia deka­logu a nie drugiego, jak też przy­pom­i­na Kat­e­chizm Koś­cioła Katolick­iego:

2066 „Podzi­ał i numer­ac­ja przykazań ule­gały zmi­anom w ciągu wieków. Niniejszy Kat­e­chizm przyj­mu­je podzi­ał przykazań ustalony przez św. Augusty­na, trady­cyjnie stosowany w Koś­ciele katolickim. Jest to także podzi­ał przyję­ty przez luter­ańskie wyz­na­nia wiary. Ojcowie grec­cy dokon­ali nieco innego podzi­ału, który zachował się w Koś­ciołach pra­wosławnych i we wspól­no­tach refor­mowanych.„1

Ale na ten moment pominiemy tę kwest­ię. W całej tej dyskusji chodzi o to przykazanie, które mówi o tworze­niu rzeźb i obrazów oraz odd­awa­niu im pokłonu i służe­niu im, jak czy­tamy w Księdze Wyjś­cia:

„Wtedy mówił Bóg wszys­tkie te słowa: «Ja jestem Pan, twój Bóg, który cię wywiódł z zie­mi egip­skiej, z domu niewoli. Nie będziesz miał cud­zych bogów obok Mnie! Nie będziesz czynił żad­nej rzeź­by ani żad­nego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na zie­mi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemią! Nie będziesz odd­awał im pokłonu i nie będziesz im służył, ponieważ Ja Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zaz­dros­nym, który karze wys­tępek ojców na synach do trze­ciego i czwartego pokole­nia wzglę­dem tych, którzy Mnie nien­aw­idzą. Okazu­ję zaś łaskę aż do tysiącznego pokole­nia tym, którzy Mnie miłu­ją i przestrze­ga­ją moich przykazań. Nie będziesz wzy­wał imienia Pana, Boga twego, do czczych rzeczy, gdyż Pan nie pozostawi bezkarnie tego, który wzy­wa Jego imienia do czczych rzeczy.” (Wj 20:1–6)

oraz w Księdze Powtór­zonego Prawa:

„Jam jest Pan, Bóg twój, który cię wyprowadz­ił z zie­mi egip­skiej, z domu niewoli. Nie będziesz miał bogów innych oprócz Mnie. Nie uczynisz sobie posągu ani żad­nego obrazu tego, co jest na niebie wysoko albo na zie­mi nisko, lub w wodzie poniżej zie­mi. Nie będziesz odd­awał im pokłonu ani służył. Bo Ja jestem Pan, Bóg twój, Bóg zaz­dros­ny, karzą­cy niepra­wość ojców na synach w trzec­im i w czwartym pokole­niu — tych, którzy Mnie nien­aw­idzą, a który okazu­je łaskę w tysiącznym pokole­niu tym, którzy Mnie miłu­ją i strzegą moich przykazań.” (Pwt 5:6–10)

Zakaz ten jest też powtór­zony w wielu innych miejs­cach Bib­lii, np.:

„Nie będziecie sobie czynili bożków, nie będziecie sobie staw­iali posągów ani stel. Nie będziecie umieszczać w waszym kra­ju kamieni rzeźbionych, aby im odd­awać pokłon, bo Ja jestem Pan, Bóg wasz.” (Kpł 26:1)

„Strzeż­cie pil­nie dusz waszych, bo nie widzieliś­cie żad­nego ksz­tał­tu w dniu, gdy Pan mówił do was na Hore­bie z pośrod­ku ognia, abyś­cie się nie zep­suli i nie uczynili sobie rzeź­by w jakimkol­wiek ksz­tał­cie: podobizny mężczyzny czy kobi­ety, podobizny jakiegokol­wiek zwierzę­cia… ani żad­nych gwiazd nie­ba, które są nad tobą — byś nie odd­awał im czci.” (Pwt 4:15–19)

Przek­lę­ty człowiek, który uczyni rzeźbiony lub odle­wany posąg, obrzy­dli­wość dla Pana, dzieło rąk rzemieśl­ni­ka, i postawi go w miejs­cu ukry­tym!” (Pwt 27:15)

Zakaz jest więc wyraźny i oczy­wisty. Nato­mi­ast kato­lik, gdy recy­tu­je 10 przykazań, zawsze mówi tylko początkowy frag­ment tego przykaza­nia („Nie będziesz miał bogów cud­zych przede Mną”) a całkowicie pomi­ja pozostały frag­ment mówią­cy o tworze­niu rzeźb i obrazów, odd­awa­niu im pokłonu i służe­niu im. Jest to — wg naszych oskarży­cieli — jas­ny dowód na to, że Koś­ciół zataił, zafałs­zował, zmienił lub nawet usunął ory­gi­nalne brzmie­nie tego przykaza­nia, żeby móc sobie uspraw­iedli­wić ogrom­ną ilość obrazów, obrazków, ikon, mozaik, rzeźb, posągów, posążków, malunków, itd., które od praw­ie dwóch tysię­cy lat zna­j­du­ją się w wielu katolic­kich koś­ciołach, bazy­likach, kat­e­drach, kapli­cach, kapliczkach, ple­ba­ni­ach a nawet w pry­wat­nych domach.

W dodatku, powszech­nym wręcz widok­iem jest kato­lik klęka­ją­cy przed obraza­mi i rzeźba­mi świę­tych i mod­lą­cy się do nich a nawet kła­ni­a­ją­cy się im! Katol­i­cy więc nie tylko wykonu­ją takie obrazy i rzeź­by ale też odd­a­ją im bał­wochwal­czą cześć — cału­jąc je, obwiesza­jąc je różny­mi przed­mio­ta­mi, różań­ca­mi, kwiata­mi, orna­men­ta­mi i wota­mi, kła­ni­a­jąc się im, mod­ląc się przed nimi, uczest­nicząc w pro­ces­jach z ich udzi­ałem, itd. — co prze­cież jest czystym bał­wochwalst­wem! Jest to oczy­wiste zaprzecze­nie drugiego (pier­wszego) przykaza­nia deka­logu i jas­ny dowód na to, że Koś­ciół Katolic­ki zakła­mu­je nauczanie Bib­lii, jest koś­ciołem fałszy­wym, zwod­niczym, here­ty­ckim i bał­wochwal­czym i że nie ma nic wspól­nego z Bib­lią i prawdzi­wym chrześ­ci­jańst­wem!

Tak brz­mi zarzut naszych adw­er­sarzy. Na pier­wszy rzut oka wyda­je się on być jak najbardziej uza­sad­niony i brzmią­cy całkiem sen­sown­ie. Jed­nak jest tak tylko na pier­wszy rzut oka.

Żeby odpowiedzieć na ten zarzut podzie­limy go na kil­ka pod­punk­tów:

  1. Czy Bib­lia rzeczy­wiś­cie zakazu­je tworzenia obrazów i rzeźb i uży­wa­nia ich w celach religi­jnych?
  2. Czy kult obrazów i rzeźb obec­ny w Koś­ciele Katolickim to to samo co odd­awanie im boskiej czci?
  3. Czy Koś­ciół Katolic­ki usunął pełną treść drugiego (pier­wszego) przykaza­nia deka­logu?
  4. Dlaczego Koś­ciół Katolic­ki naucza wiernych niepełnej wer­sji tego przykaza­nia?

Ad 1. Czy Biblia rzeczywiście zakazuje tworzenia obrazów i rzeźb i używania ich w celach religijnych?

Nie. Jest tak tylko i wyłącznie wtedy gdy wyr­wiemy frag­men­ty Bib­lii z kon­tek­stu. Czyli jak zwyk­le — jest to chy­ba główny powód więk­szoś­ci zarzutów i nieporozu­mień doty­czą­cych Koś­cioła Katolick­iego, Pis­ma Świętego i jego błęd­nego rozu­mienia — wyry­wanie frag­men­tów z kon­tek­stu. W Bib­lii ist­nieje wyraźny podzi­ał na:

a) obrazy i rzeź­by twor­zone do bał­wochwal­czego kul­tu — których tworzenia, kła­ni­a­nia się, służe­nia im i odd­awa­nia boskiej czci zakazu­je Bóg w deka­logu;

b) obrazy i rzeź­by twor­zone i uży­wane w obrę­bie Jego włas­nej religii, które nie są czc­zone jako boż­ki tylko są uży­wane w celach sakral­nych (deko­ra­cyjnych, użytkowych, cud­otwór­czych, etc.);

I to właśnie o tym drugim przy­pad­ku całkowicie zapom­i­na­ją nasi adw­er­sarze. Ciekawe dlaczego? Przy­toczmy zatem te frag­men­ty, w których sam Bóg nakazu­je czynić posą­gi i obrazy, które następ­nie są uży­wane w Jego włas­nej świą­tyni oraz w cza­sie wielu różnych okazji:

„I uczynisz prze­bła­gal­nię ze szcz­erego zło­ta: dłu­gość jej wynosić będzie dwa i pół łok­cia, sze­rokość zaś pół­to­ra łok­cia; dwa też cheru­by wyku­jesz ze zło­ta. Uczynisz zaś je na obu koń­cach prze­bła­gal­ni. Jed­nego cheru­ba uczynisz na jed­nym końcu, a drugiego cheru­ba na drugim końcu prze­bła­gal­ni. Uczynisz cheru­by na koń­cach górnych. Cheru­by będą miały roz­postarte skrzy­dła ku górze i zakry­wać będą swy­mi skrzy­dła­mi prze­bła­gal­nię, twarze zaś będą miały zwró­cone jeden ku drugiemu. I ku prze­bła­gal­ni będą zwró­cone twarze cherubów. Umieś­cisz prze­bła­gal­nię na wierzchu arki, w arce zaś złożysz Świadect­wo, które dam tobie.” (Wj 25:17–21)

Dla tych bard­zo niezori­en­towanych — „cheru­by”, zgod­nie z wiarą chrześ­ci­jańską, to nazwa jed­nego z najwyższych chórów aniel­s­kich. Nawet z czys­to bib­li­jnego punk­tu widzenia są to isto­ty towarzyszące Bogu w sposób najbardziej blis­ki i bezpośred­ni, co również sugeru­je ich najwyższą lub przy­na­jm­niej wyjątkowo bliską relację z Bogiem. Inny­mi słowy Bóg w powyższym frag­men­cie z Księ­gi Wyjś­cia, kazał wykuć posą­gi dwóch, wyso­kich rangą istot niebies­kich. Jak to? Prze­cież wcześniej wyraźnie tego zakazał:

Nie będziesz czynił żad­nej rzeź­by ani żad­nego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na zie­mi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemią!” (Wj 20:4)

I nie chodzi tylko o pta­ki czy gwiazdy nie­ba, ale też o wyobraże­nia istot aniel­s­kich. Wiemy to choć­by i stąd, że w tam­tym cza­sie tego typu przed­staw­ienia demonów, aniołów czy innych bóstw nie­ba za pomocą rzeźb i obrazów było bard­zo powszechne (choć­by w Mezopotamii). Czyż­by Bóg przeczył sam sobie? A może po pros­tu zapom­ni­ał co wcześniej powiedzi­ał? Albo zmienił zdanie? Nasi adw­er­sarze powiedzą: „No dobra, ale prze­cież nikt się nie kła­ni­ał Arce Przymierza i cherubom, które na niej były!” Tak? No to zobaczmy:

„Wyruszyło więc z ludu około trzech tysię­cy mężczyzn, musieli jed­nak uciec przed mieszkań­ca­mi Aj. Mieszkań­cy Aj zabili z nich około trzy­dzi­es­tu sześ­ciu ludzi ści­ga­jąc ich od bramy aż do Sze­barim i bijąc ich na stoku góry. Prz­er­az­iło się serce ludu i stało się jak woda. Wtedy Jozue roz­darł swo­je szaty i padł twarzą na ziemię przed Arką Pańską aż do wiec­zo­ra, on sam i star­si Izraela. I posy­pali prochem swe głowy. I mówił Jozue: «Ach, Panie, Boże! Dlaczego przeprowadz­iłeś ten lud przez Jor­dan? Czyż po to, aby wydać nas w ręce Amory­tów na wytępi­e­nie? Ach, gdy­byśmy postanow­ili pozostać raczej za Jor­danem! Prze­bacz, Panie! Co mam ter­az powiedzieć, gdy Izrael podał tył swoim wro­gom? Jeśli usłyszą o tym Kanane­jczy­cy i wszyscy mieszkań­cy kra­ju, otoczą nas zewsząd i zgładzą imię nasze z zie­mi. A cóż wtedy uczynisz dla wielkiego imienia Twego?»”(Joz 7: 4–9)

Niemożli­we! Jozue, następ­ca Mojżesza, wybrany bezpośred­nio przez Boga (zob. Lb 27:18–23) padł na twarz przed Arką Przymierza (sakral­nym przed­miotem), na której dodatkowo były posą­gi cherubów? To może był to po pros­tu pry­wat­ny błąd Jozuego i starszych Izraela? Może Bóg jego i ich potem skar­cił za ten czyn i przy­pom­ni­ał o swoim wcześniejszym przykaza­niu? Prze­cież Bóg wyraźnie powiedzi­ał, żeby nie odd­awać czci posą­gom, więc tym bardziej rzec­zom (Arka)! Zobaczmy:

„I rzekł Pan do Jozuego: «Wstań! Dlaczego tak leżysz twarzą do zie­mi? Izrael zgrzeszył: zła­mali przymierze, jakie z nimi zawarłem, wzięli sobie z tego, co było obłożone klątwą — ukradli to, zataili i schowali między swo­je rzeczy. Dlat­ego Izraeli­ci nie będą mogli się ostać wobec wrogów swoich i podadzą tył swoim wro­gom gdyż ściągnęli na siebie klątwę.” (Joz 7: 10–12a)

Niemożli­we! Bóg nie ukarał Jozuego i nawet słowem nie wspom­ni­ał, że Jozue zro­bił coś złego? Hmm, ciekawe. Czyż­by Bóg wiedzi­ał, że Jozue i star­si Izraela wcale nie odd­awali w ten sposób czci ani arce przymierza ani cherubom, które na niej były, tylko po pros­tu zwracali się w ten sposób do samego Boga, którego obec­ność Arka reprezen­towała i spon­ad której Bóg prze­maw­iał (Wj 25:22)? Nie, nie może o to chodz­ić, na pewno nie…

A oto inny frag­ment, w którym Bóg oso­biś­cie nakazu­je sporządz­ić Namiot Spotka­nia, według Jego pro­jek­tu:

„Uczynisz przy­bytek z dziesię­ciu tkanin: uczynisz go z krę­conego bisioru, z fio­le­towej i czer­wonej pur­pury, z kar­mazynu — z cheruba­mi wyko­nany­mi przez biegłego tkacza. Dłu­gość poszczegól­nej tkaniny win­na wynosić dwadzieś­cia osiem łok­ci, a sze­rokość poszczegól­nej tkaniny cztery łok­cie; wszys­tkie zaś tkaniny win­ny mieć jed­nakowe wymi­ary.” (Wj 26:1)

Ale jak to?! Jeszcze kil­ka rozdzi­ałów wcześniej Bóg zakazy­wał tworzenia jakichkol­wiek obrazów! Co jest grane? Czyż­by Bogu szwankowała pamięć? Najpierw czegoś kat­e­go­rycznie zakazu­je a potem, parę rozdzi­ałów później każe łamać ten zakaz? I to jeszcze gdy chodzi o tak święte miejsce jak Namiot Spotka­nia, gdzie była… Arka Przymierza z kuty­mi posąga­mi cherubów? O co tu chodzi? Ten frag­ment to chy­ba jak­iś wtręt do Bib­lii i ory­gi­nal­nie tego tam nie było. Nie może być innego wytłu­maczenia… . W takim razie przyjrzyjmy się kole­jnym frag­men­tom:

„Pod efod zro­bisz suknię, całą z fio­le­towej pur­pury. I będzie miała w środ­ku otwór na głowę i obszy­wkę dokoła otworu, wyko­naną przez tkacza, jak przy otworze pancerza, aby się nie roz­darła. Na dol­nych jej brze­gach dokoła przyszy­jesz jabł­ka granatu z fio­le­towej i czer­wonej pur­pury oraz z kar­mazynu, i dzwon­ki złote pomiędzy nimi dokoła. Dzwonek zło­ty i jabłko granatu będą następowały na przemi­an dokoła na dol­nych kra­jach sukni. I będzie miał ją na sobie Aaron pod­czas pełnienia służ­by, aby słyszano dźwięk, gdy będzie wchodz­ił do Miejs­ca Świętego przed oblicze Pana i gdy będzie wychodz­ił — aby nie umarł.” (Wj 28:31–35)

Zaraz, zaraz! Prze­cież Bóg wyraźnie powiedzi­ał:

„Nie będziesz czynił żad­nej rzeź­by ani żad­nego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na zie­mi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemią!” (Wj 20:4)

Żad­nej to żad­nej! Jabł­ka granatu też nie wchodzą tu w grę! Co jest z tym Bogiem?

To może kole­jny frag­ment. Wiecie na pewno, że Salomon zbu­dował świą­tynię Bogu. Zan­im to jed­nak zro­bił, jego ojciec Daw­id otrzy­mał od Boga dokład­ny plan tej świą­tyni:

„Daw­id dał Salomonowi, syn­owi swo­je­mu, plan przed­sion­ka i świą­tyni oraz jej budynków, kom­nat górnych, sal wewnętrznych oraz pomieszczenia dla prze­bła­gal­ni. I plan wszys­tkiego, co sam zamyślał: dziedz­ińców domu Pańskiego i wszys­t­kich kom­nat dokoła, skar­bców domu Bożego i skar­bców rzeczy świę­tych; zmi­an kapłanów i lewitów i wszelkiej pra­cy w obsłudze domu Pańskiego, i wszel­kich naczyń do obsłu­gi domu Pańskiego. (…) «O tym wszys­tkim — rzekł Daw­id — o pra­cach według planu budowy pouc­zony zostałem na piśmie przez Pana». I rzekł Daw­id do swego syna, Salomona: «Bądź moc­ny i dziel­ny, a wykon­aj to! Nie bój się i nie prz­er­ażaj, bo Pan Bóg, mój Bóg, będzie z tobą, a nie opuś­ci cię ani nie zostawi, aż będą wyko­nane wszelkie prace dla obsłu­gi domu Pańskiego.” (1 Krn 28:11–13.19–20)

Ok, zatem zobaczmy jak wyglą­dała świą­ty­nia, którą Salomon ukończył, według planu samego Boga:

„Tak więc wyłożył złotem zupełnie całą świą­tynię i również pokrył złotem cały ołtarz, który był przed sank­tu­ar­i­um. W sank­tu­ar­i­um sporządz­ił dwa cheru­by dziesię­ciołok­ciowej wysokoś­ci z drze­wa oli­wkowego. Jed­no skrzy­dło cheru­ba miało pięć łok­ci i drugie skrzy­dło cheru­ba miało też pięć łok­ci. Więc od koń­ca do koń­ca jego skrzy­deł było dziesięć łok­ci. Dru­gi cherub miał ten sam rozmi­ar dziesię­ciu łok­ci, i oby­d­wa cheru­by miały takie same ksz­tał­ty. Wysokość jed­nego i drugiego cheru­ba wynosiła dziesięć łok­ci. Gdy umieś­cił te cheru­by w głębi wnętrza świą­tyni, to rozpościer­ały swe skrzy­dła tak, że skrzy­dło jed­nego dotykało jed­nej ściany, a skrzy­dło drugiego cheru­ba dotykało drugiej ściany. Skrzy­dła zaś ich skierowane do środ­ka świą­tyni dotykały się wza­jem­nie. Cheru­by te pokrył złotem.” (1 Krl 6:22–28)

Dwa, pon­ad 5‑metrowe2 posą­gi cherubów w świą­tyni Boga?! Toż to bał­wochwalst­wo! Nieład­nie królu Daw­idzie! Nieład­nie królu Salomonie!

A przy okazji — cała świą­ty­nia obłożona złotem, łącznie z ołtarzem? Ale jak to? Taki przepych? Jak w jakiejś katolick­iej świą­tyni ze śred­niowiecza? Nie może być… Ale czy­ta­jmy dalej:

Pon­ad­to na wszys­t­kich ścianach świą­tyni wokoło wyrył jako płasko­rzeź­by podobizny cherubów i palm oraz girlandy kwiatów wewnątrz i na zewnątrz. Podłogę świą­tyni również pokrył złotem, wewnątrz i na zewnątrz. Wejś­cie zaś do sank­tu­ar­i­um zaopa­trzył w pod­wo­je z drze­wa oli­wkowego. A filary były pię­ciokątne. Na tych zaś pod­wo­jach z drze­wa oli­wkowego też wyrzeźbił podobizny cherubów, palm i girlandy kwiatów oraz pokrył złotem i obił nim owe cheru­by i palmy. Również wejś­cie do świą­tyni zaopa­trzył w czworokątne odrzwia z drze­wa oli­wkowego i pod­wójne drzwi z drze­wa cyprysowego. Dwie obra­ca­jące się des­ki tworzyły jed­no skrzy­dło, i dwie obra­ca­jące się des­ki — drugie. Na nich wyrzeźbił cheru­by, palmy, girlandy kwiatów oraz pokrył te płasko­rzeź­by cienkim złotem.” (1 Krl 6:29–35)

No nie, płasko­rzeź­by cherubów, palm i kwiatów na ścianach świą­tyni, na drzwiach prowadzą­cych do sank­tu­ar­i­um oraz na wejś­ciu do świą­tyni? I oprócz tego wspom­ni­ane dwa, wielkie posą­gi cherubów? Ile tego jeszcze? To już chy­ba bard­zo konkretne zła­manie przykaza­nia deka­logu, czyż nie? Co to ma być? To niemożli­we, żeby świą­ty­nia Salomona zapro­jek­towana przez samego Boga wyglą­dała jak jak­iś… katolic­ki koś­ciół ze złoce­ni­a­mi, rzeźba­mi, płasko­rzeźba­mi i obraza­mi.

Zobaczmy co jeszcze się znalazło w świą­tyni:

„Następ­nie sporządz­ił odlew „morza” o śred­ni­cy dziesię­ciu łok­ci, okrągłego, o wysokoś­ci pię­ciu łok­ci i o obwodzie trzy­dzi­es­tu łok­ci. Poniżej jego krawędzi opasy­wały je dokoła rozchy­lone kielichy kwia­towe. Na trzy­dzieś­ci łok­ci otacza­ły „morze” w krąg. W jego odlewie były razem odlane dwa rzędy rozchy­lonych kielichów kwia­towych. Stało ono na dwu­nas­tu wołach. Trzy zwracały się ku półno­cy, trzy na zachód, trzy na połud­nie i trzy na wschód. „Morze” to zna­j­dowało się nad nimi u góry, a wszys­tkie ich zady [zwracały się] do wewnątrz. Grubość jego była na [sze­rokość] dłoni, a brzeg był wyko­nany jak brzeg kielicha kwiatu lilii. Jego pojem­ność wynosiła dwa tysiące bat. Zro­bił pon­ad­to dziesięć brą­zowych pod­staw. Dłu­gość jed­nej pod­stawy wynosiła cztery łok­cie, sze­rokość też cztery łok­cie, a wysokość trzy łok­cie. Pod­stawy te były zro­bione tak: miały one ramy i prę­ty między rama­mi. A na tych prę­tach między rama­mi — lwy, woły i cheru­by. Poza tym na ramach, zarówno nad, jak i pod lwa­mi i woła­mi, zwisające girlandy. Każ­da pod­stawa miała cztery koła brą­zowe na brą­zowych osi­ach. Pon­ad­to ich cztery nogi miały ramiona pod kadz­ią. Ramiona te odlane były od drugiej strony girland (…) Na wszys­t­kich blachach i prę­tach wyrył dokoła cheru­by, lwy i palmy <a w wol­nej przestrzeni girlandy>. W taki oto sposób wykon­ał dziesięć brą­zowych pod­staw: jed­nakowy odlew, jed­nakowy rozmi­ar i jed­nakowy ksz­tałt wszys­t­kich.” (1 Krl 7:23–30.36–37)

To już jest skan­dal! Nie dość, że rzeź­by, posą­gi, płasko­rzeź­by i obrazy cherubów, palm i kwiatów, to jeszcze 12 odlanych z met­alu wołów oraz dodatkowo 10 lwów, wołów i cherubów? Jeszcze tylko posągów zwierząt w świą­tyni Pańskiej brakowało! Co ten Bóg, zwar­i­ował? Nie wie, że to jest bał­wochwalst­wo i zła­manie drugiego (pier­wszego) przykaza­nia?

To może wróćmy jeszcze do Księ­gi Liczb:

„Przy­byli więc ludzie do Mojżesza mówiąc: «Zgrzeszyliśmy, szem­rząc prze­ciw Panu i prze­ci­wko tobie. Wstaw się za nami do Pana, aby odd­al­ił od nas węże». I wstaw­ił się Mojżesz za ludem. Wtedy rzekł Pan do Mojżesza: «Sporządź węża i umieść go na wysokim palu; wtedy każdy ukąs­zony, jeśli tylko spo­jrzy na niego, zostanie przy życiu». Sporządz­ił więc Mojżesz węża miedzianego i umieś­cił go na wysokim palu. I rzeczy­wiś­cie, jeśli kogo wąż ukąsił, a ukąs­zony spo­jrzał na węża miedzianego, zostawał przy życiu.” (Lb 21:7–9)

Zatem Bóg, pomi­mo, że wcześniej zabronił tego czynić, ter­az nakazu­je Mojżes­zowi utworze­nie fig­ury węża i umieszcze­nie jej na wysokim palu. I to jeszcze aku­rat węża — sym­bolu zła, grzechu i szatana. I jak­by tego było mało — nada­je mu cud­otwór­czą moc leczenia skutków ukąszeń przez węże, jeśli tylko ktoś na niego spo­jrzy? O co tu chodzi?

Nasi oskarży­ciele powiedzą: „No dobra, ale wy prze­cież robi­cie coś jeszcze więcej — obnosi­cie różne obrazy i posą­gi (tzw. „pere­gry­nac­je” oraz „pro­ces­je”) po mias­tach, wsi­ach, pry­wat­nych domach, obsy­pu­je­cie je i obwiesza­cie kwiata­mi, wota­mi dziękczyn­ny­mi, śpiewa­cie pieśni, itd.. A to już jest ewidentne odd­awanie im czci boskiej!”. Czyż­by? No to przy­pa­trzmy się temu frag­men­towi:

„Donie­siono królowi Daw­id­owi: «Pan obdarzył bło­gosław­ieńst­wem rodz­inę Obed-Edo­ma i całe jego mie­nie z powodu Arki Bożej». Poszedł więc Daw­id i sprowadz­ił z wielką radoś­cią Arkę Bożą z domu Obed-Edo­ma do Mias­ta Daw­id­owego. Ilekroć niosą­cy Arkę Pańską postąpili sześć kroków, składał w ofierze wołu i tuczne cielę. Daw­id wtedy tańczył z całym zapałem w obec­noś­ci Pana, a ubrany był w lni­any efod. Daw­id wraz z całym domem izrael­skim prowadz­ił Arkę Pańską, wśród rados­nych okrzyków i gra­nia na rogach. (2 Sm 6:12–15)

A tutaj jeszcze bardziej rozbu­dowany opis tego zdarzenia:

I zgro­madz­ił Daw­id wszys­t­kich Izraelitów w Jero­zolim­ie celem prze­niesienia Arki Pańskiej na jej miejsce, które dla niej przy­go­tował. Zebrał Daw­id synów Aarona i lewitów; z synów Keha­ta: naczel­ni­ka Uriela i jego braci — stu dwudzi­es­tu; z synów Mer­ariego: naczel­ni­ka Asa­jasza i jego braci — dwus­tu dwudzi­es­tu; z synów Ger­szoma: naczel­ni­ka Joela i jego braci — stu trzy­dzi­es­tu; z synów Elisafana: naczel­ni­ka Sze­ma­jasza i jego braci — dwus­tu; z synów Che­brona: naczel­ni­ka Eliela i jego braci — osiemdziesię­ciu; z synów Uzzjela: naczel­ni­ka Ammi­nad­a­ba i jego braci — stu dwu­nas­tu. I wezwał Daw­id kapłanów: Sado­ka i Abi­atara oraz lewitów: Uriela, Asa­jasza, Joela, Sze­ma­jasza, Eliela i Ammi­nad­a­ba, i rzekł do nich: «Wy jesteś­cie naczel­nika­mi rodów lewic­kich, oczyść­cie się wy i bra­cia wasi i prze­nieś­cie Arkę Pana, Boga Izraela, na miejsce, które jej przy­go­towałem. Ponieważ za pier­wszym razem nie było was, dotknął nas ciosem Pan, Bóg nasz, bośmy się Go nie zapy­tali, jak należało». Kapłani więc i lewici oczyś­cili się, aby prze­nieść Arkę Pana, Boga Izraela. Lewici nieśli Arkę Bożą na drążkach na swoich ramionach, jak przykazał Mojżesz zgod­nie ze słowem Pana. I rzekł Daw­id naczel­nikom lewitów, aby ustanow­ili swoich braci śpiewaka­mi przy instru­men­tach muzy­cznych: cytra­ch, har­fach, cym­bałach, aby rozbrzmiewał głos donośny i rados­ny. I ustanow­ili lewici Hem­ana, syna Joela, a z braci jego Asafa, syna Bereki­asza; z synów zaś Mer­ariego, ich braci, Etana, syna Kusza­jasza, a z nimi braci ich drugiego stop­nia: Zachari­asza, Uzzjela, Szemi­ramo­ta, Jechiela, Unniego, Eli­a­ba, Bena­jasza, Maase­jasza, Mat­ti­ti­asza, Elifela, Mikne­jasza, Obed-Edo­ma, Jejela — odźwiernych. Śpiewa­cy: Heman, Asaf i Etan grali donośnie na cym­bałach z brązu; Zachari­asz, Uzzjel, Szemi­ramot, Jechiel, Unni, Eliab, Maase­jasz i Bena­jasz na cytra­ch w wysokim tonie; Mat­ti­ti­asz, Elifel, Mikne­jasz, Obed-Edom, Jejel i Aza­z­jasz na har­fach, by domi­nowali w oktaw­ie; Kena­ni­asz, przełożony lewitów [przez­nac­zonych] do przenoszenia, kierował przenosze­niem, ponieważ był do tego uzdol­niony. Bereki­asz i Elka­na byli odźwierny­mi przy arce. Kapłani: Sze­ba­ni­asz, Jozafat, Neta­neel, Amasaj, Zachari­asz, Bena­jasz i Eliez­er grali na trąbach przed Arką Bożą, a Obed-Edom i Jechi­asz byli odźwierny­mi przy Arce. Wów­czas to Daw­id i star­si Izraela oraz wod­zowie z wielką radoś­cią pos­zli, aby prze­nieść Arkę Przymierza Pańskiego z domu Obed-Edo­ma. Kiedy Bóg wspo­ma­gał lewitów niosą­cych Arkę Przymierza Pańskiego, ofi­arowano sie­dem ciel­ców i sie­dem baranów. A Daw­id był okry­ty płaszczem z bisioru i podob­nie wszyscy lewici niosą­cy Arkę i śpiewa­ją­cy, oraz Kena­ni­asz, kieru­ją­cy przenosze­niem. Daw­id miał na sobie także efod lni­any. Tak cały Izrael prowadz­ił Arkę Przymierza Pańskiego wśród rados­nych okrzyków, gra­nia na trąbach, cym­bałach, har­fach i cytra­ch. (1 Krn 15:3–28)

Gdy­by ktoś to zobaczył „z boku” i nie znał kon­tek­stu tej sytu­acji pomyślał­by, że ci ludzie trak­tu­ją Arkę Przymierza jako boż­ka, które­mu śpiewa­ją, gra­ją, dla którego tańczą i które­mu nawet składa­ją ofi­ary ze zwierząt, co kil­ka kroków. Przenosze­nie przed­mio­tu sakral­nego wśród pieśni, tańców, okrzyków i nawet ofi­ar sakral­nych? Żeby jeszcze na takie rzeczy Bóg pozwalał! Co to ma być, jak­iś katolic­ki Stary Tes­ta­ment, czy co?

A zatem:

Ad 2. Czy kult obrazów i rzeźb obecny w Kościele Katolickim to to samo co oddawanie im boskiej czci?

Na powyższych przykładach widać bard­zo wyraźnie, że Bóg wcale nie zakazał tworzenia rzeźb i obrazów, które pełnią funkc­je sakralne. Czy­tamy, że niek­tórym z takich przed­miotów Bóg może nawet nadać funkc­je cud­otwór­cze (miedziany wąż) a inne są trak­towane z ogrom­ną czcią i sza­cunkiem (Arka Przymierza). Widz­imy więc, że zakaz Boży wyrażony w drugim (pier­wszym) przykaza­niu doty­czył takiego tworzenia rzeźb i obrazów, które związane jest z odd­awaniem im czci należnej samemu Bogu. Wyni­ka to zresztą z samego kon­tek­stu tych frag­men­tów — zarówno w Księdze Wyjś­cia jak i w Księdze Powtór­zonego Prawa wys­tępu­je tam zwrot: Nie będziesz odd­awał im pokłonu i nie będziesz im służył. To jest właś­ci­wy kon­tekst tych frag­men­tów — odd­awanie boskiej czci i trak­towa­nia rzeźb i obrazów jak prawdzi­wego Boga, które­mu należy służyć i przed którym jedynie należy się z taką boską czcią kła­ni­ać. Nie chodz­iło więc o samo wyt­warzanie rzeźb i obrazów. Gdy­by tak było, to nie tylko nie mogło­by ist­nieć coś takiego jak malarst­wo, rzeź­ba czy rysunek ale nawet współcześnie żaden chrześ­ci­janin nie mógł­by robić zdjęć, bo to prze­cież jest de fac­to tworze­nie obrazów. To oczy­wisty absurd. Chodzi o odd­awanie boskiej czci przed­miotom (rzeźbom, obra­zom, itd.), czyli uważanie ich za rzeczy­wistych bogów. Żaden praw­idłowo wierzą­cy kato­lik tego nie robi. A to, że zdarza­ją się wyjąt­ki i są poje­dynczy katol­i­cy, którzy tego nie rozu­mieją i przekracza­ją granice w swo­jej czci obrazów i fig­ur, jest tylko i wyłącznie winą tych poje­dynczych kato­lików. Jed­nak w ogrom­nej mierze (obstaw­iał bym, że przy­na­jm­niej w 95%) jakakol­wiek cześć odd­awana obra­zom i rzeźbom wiąże się u kato­lików z przeko­naniem, że w ten sposób odd­a­je się cześć tym osobom, które one przed­staw­ia­ją i za chwilę jeszcze dodatkowo to wykażę z naucza­nia Koś­cioła.

Prak­ty­ka, przed którą przestrze­ga nas Bib­lia była bard­zo powszech­na w starożyt­noś­ci — wtedy rzeczy­wiś­cie trak­towano posą­gi i obrazy jak prawdzi­wych bogów, którym należy służyć, dlat­ego trze­ba było się z tym jas­no rozpraw­ić, dając takie właśnie konkretne przykazanie. W kon­tekś­cie naszej współczes­nej kul­tu­ry zachod­niej nieco trud­niej jest nam to zrozu­mieć bo trak­towanie rzeźb, posągów i obrazów jako real­nych bogów w tym rejonie świa­ta już prak­ty­cznie nie wys­tępu­je. Moż­na się z tym jed­nak jeszcze spotkać, np. w hin­duizmie, bud­dyzmie, ruchu New Age, reli­giach ani­misty­cznych, sza­mańs­kich, itd..

Cześć czci nie równa

W całej tej dyskusji mamy też prob­lem z właś­ci­wym rozu­mie­niem słowa „cześć” W języku pol­skim słowa­mi podob­ny­mi znaczeniowo (ale jed­nak różny­mi) do słowa „cześć” były­by: chwała, ado­rac­ja, sza­cunek, uwiel­bi­e­nie. Doskonale rozu­miemy, że są to mimo wszys­tko zupełnie inne rzeczy. Nie inaczej jest w Bib­lii, w his­torii Koś­cioła i po pros­tu — w prak­tyce, gdzie słowo, które przetłu­mac­zono na „cześć” ma wiele różnych poziomów znaczeniowych i nie moż­na tego fak­tu pomi­jać, ist­nieje bowiem wiele różnych rodza­jów czci. W teologii rodzaj czci odd­awanej samemu Bogu ma osob­ną nazwę — „latria”. Różni się ona diame­tral­nie od czci odd­awanej świę­tym i aniołom („dulia”), czci odd­awanej Matce Bożej („hiper­du­lia”) oraz czci odd­awanej: rodz­i­com (Wj 20:12), czci jaką odd­a­je się starszym (Kpł 19:32), wład­com (1 P 2:17), przełożonym (1 Tym 5:17), małżonkom (Ef 5:33). Te ostat­nie rodza­je „czci” nie mają co praw­da wypra­cow­anej osob­nej nazwy, ale rozu­miemy i bez tego, że jest to zupełnie inny rodzaj „czci”, niż te wymienione wcześniej. Biorąc to wszys­tko pod uwagę widz­imy wyraźnie, że po pier­wsze: sam akt „czci” (w odpowied­nim tego słowa rozu­mie­niu) wobec danego wiz­erunku, rzeź­by, obrazu, itd. nie jest równoz­naczny z czcią odd­awaną Bogu. I po drugie: nie jest żad­nym aktem uwiel­bi­enia odd­awanym przed­miotowi jako takiemu, ale że jest on skierowany per­son­al­nie, ku temu święte­mu, którego reprezen­tu­je i że to temu święte­mu tak naprawdę odd­a­je się cześć (w odpowied­nim tego słowa rozu­mie­niu). Wyni­ka to nie tylko z Bib­lii (np. Jozue i star­si pada­ją­cy na twarz przed Arką Przymierza), ale też z Trady­cji i naucza­nia Koś­cioła, o czym poniżej.

Ikonoklazm

Kwes­t­ia odd­awa­nia czci obra­zom i rzeźbom była poruszana już od daw­na w Koś­ciele, głównie za sprawą tzw. ikonok­laz­mu, czyli ruchu, który głosił, że kult obrazów jest czymś złym. Zwolen­ni­cy tego poglą­du niszczyli ist­niejące już rzeź­by i obrazy religi­jne i głosili, że czcze­nie ich jest bał­wochwalst­wem. Jak widać protes­tanci i Świad­kowie Jehowy są mało ory­gi­nal­ni w swoich zarzu­tach. Jako pier­wszego głośnego prze­ci­wni­ka odd­awa­nia czci obra­zom uważa się Epi­fa­niusza z Salaminy (ok. 315–403). Następ­nie ruch ten zdobył ogrom­ną pop­u­larność w lat­ach 727–787. Zainicjował go bizan­tyjs­ki cesarz Leon III Iza­u­ryjczyk. Następ­nie ruchy ikonok­lasty­czne odradza­ły się jeszcze kilkukrot­nie, w lat­ach 813–843, w roku 1566 oraz później. Jed­nak to właśnie ruch z lat 727–787 wywołał na tyle zamiesza­nia wśród wiernych, że Koś­ciół postanow­ił zaadresować tę kwest­ię i rozwiązać ten spór raz na zawsze. W zwołanym w 787 roku Soborze nice­jskim II ikonok­lazm został potę­pi­ony jako herez­ja. Wśród różnych postanowień tego soboru czy­tamy też co następu­je:

„14. W ten oto sposób, postępu­jąc jak­by królewską drogą za Bożą nauką naszych świę­tych Ojców i za Trady­cją Koś­cioła katolick­iego — wiemy prze­cież, że w nim prze­by­wa Duch Świę­ty — orzekamy z całą dokład­noś­cią i z troską o wiarę, że przed­miotem kul­tu powin­ny być nie tylko wiz­erun­ki dro­go­cen­nego i oży­wia­jącego Krzyża, lecz tak samo czcigodne i święte obrazy mal­owane, ułożone w mozaikę lub wyko­nane innym sposobem, które umieszcza się ze czcią w świę­tych koś­ciołach Bożych, na naczy­ni­ach litur­gicznych i na szat­ach, na ścianach czy na desce, w domach czy przy dro­gach.

15. Są one wyobraże­ni­a­mi naszego Pana Jezusa Chrys­tusa, Boga i Zbaw­iciela, Niepokalanej Pani naszej, świętej Bożej Rodzi­ciel­ki, god­nych czci Aniołów oraz wszys­t­kich świę­tych i świą­to­bli­wych mężów. Im częś­ciej wierni będą patrzeć na ich obra­zowe przed­staw­ienia, tym bardziej, oglą­da­jąc je będą się zachę­cać do wspom­i­na­nia i miłowa­nia pier­wow­zorów, do odd­awa­nia im czci i pokłonu.

16. Nie otacza się ich jed­nak taką ado­racją, jaka według naszej wiary należy się wyłącznie Naturze Bożej. Odd­a­je im się hołd przez ofi­arowanie kadzidła i zapalanie świateł, podob­nie jak to się czyni przed wiz­erunk­iem dro­go­cen­nego i oży­wia­jącego Krzyża, przed świę­ty­mi Ewan­gelia­mi i inny­mi przed­mio­ta­mi kul­tu, jak to było w pobożnym zwycza­ju u przod­ków. „Cześć odd­awana wiz­erunk­owi prze­chodzi na pro­to­typ”; a kto skła­da hołd obra­zowi, ten go skła­da Isto­cie, którą obraz przed­staw­ia.„3

Moż­na więc klękać przed obrazem, który przy­pom­i­na nam o danej sce­nie bib­li­jnej, o życiu lub postaci danego świętego i równocześnie mod­lić się do Boga, bo to przed nim tak de fac­to klękamy (tak samo jak Jozue i star­si Izraela padli na twarz przed Arką Przymierza, choć ich rzeczy­wistą intencją było paść na twarz przed Bogiem). Moż­na też odd­awać cześć (we właś­ci­wym tego słowa rozu­mie­niu) świę­tym przed­miotom, obra­zom i rzeźbom, pod warunk­iem, że nie jest to cześć należ­na tylko samemu Bogu (por. prze­niesie­nie przez króla Daw­i­da Arki Przymierza z domu Obed-Edo­ma do Mias­ta Daw­id­owego). Obrazy i rzeź­by służą w Koś­ciele głównie jako deko­rac­je oraz pomoce mod­litewne i ewan­ge­liza­cyjne — mają pomóc skupić się na mod­l­itwie, poma­gać rozważać prawdy wiary, his­to­rie bib­li­jne oraz his­to­rie i przykłady z życia świę­tych. Poma­ga­ją więc nam wzras­tać w świę­toś­ci i kieru­ją nasz wzrok duchowy ku celowi główne­mu i ostate­czne­mu — Bogu. Tak o tym pisze św. Tomasz z Akwinu (1224–1274) w swo­jej Sum­ie Teo­log­icznej:

„Obra­zom nie odd­a­je się czci religi­jnej ze wzglę­du na nie same jako na pewne rzeczy, ale dlat­ego że prowadzą nas ku Bogu, który stał się człowiekiem. Cześć więc obrazów jako obrazów nie zatrzy­mu­je się na nich, ale zmierza ku Temu, kogo przed­staw­ia­ją. Religi­jny więc kult obrazów Chrys­tusa nie różnicu­je uwiel­bi­enia ani cno­ty religi­jnoś­ci.„4

Żaden, zna­ją­cy swo­ją wiarę kato­lik, nie czci obrazów ani rzeźb i nie odd­a­je im pokłonów i boskiej chwały czy uwiel­bi­enia, tak jak gdy­by to byli jacyś real­ni bogowie. Takie oskarże­nie jest zwycza­jnie niedorzeczne i świad­czy o tym, że oskarży­ciel nie zapoz­nał się w ogóle z nauczaniem Pis­ma Świętego, nauczaniem samego Koś­cioła katolick­iego, nie rozu­mie seman­ty­ki słów i wyry­wa frag­men­ty Bib­lii z kon­tek­stu.

W związku z tym:

Ad 3. Czy Kościół katolicki usunął pełną treść drugiego (pierwszego) przykazania dekalogu?

Nie. Każ­da katolic­ka Bib­lia zaw­iera w sobie wszys­tkie pełne frag­men­ty z każdej natch­nionej księ­gi wchodzącej do kanonu Bib­lii, więc frag­men­ty zaw­ier­a­jące pełen tekst drugiego (pier­wszego) przykaza­nia deka­logu również się w niej zna­j­du­ją (zob. cytaty z samego początku tego artykułu, które pochodzą z katolick­iej Bib­lii Tysią­cle­cia). Gdy­by Koś­ciół chci­ał coś ukry­wać to nie umieszcza­ł­by tych frag­men­tów w Bib­lii i robił­by wszys­tko co w jego mocy, żeby te frag­men­ty zdyskredy­tować i/lub ukryć. Nic takiego nigdy nie miało i nadal nie ma miejs­ca. Wystar­czy zerknąć do jakiejkol­wiek katolick­iej Bib­lii z każdego okre­su his­torii Koś­cioła Katolick­iego aby się o tym przekon­ać. Nie wspom­i­na­jąc już o tek­stach z pier­wszych wieków chrześ­ci­jańst­wa, w których Ojcowie Koś­cioła oraz inni świę­ci omaw­ia­ją tem­at deka­logu i tam również posługu­ją się pełny­mi wer­s­ja­mi tych frag­men­tów bib­li­jnych (np.: Cypri­an z Kartaginy w dziele Ad Quir­inum5, z roku 249 n.e.; św. Augustyn w dziele Quaes­tiones in Hep­ta­teuchum6; dzieło to pochodzi z roku ok. 420 n.e.). Jak to możli­we, że pier­wsi chrześ­ci­janie nie widzieli w tym przykaza­niu żad­nego prob­le­mu typu „ikonok­lazm”? Bo może doskonale znali Bib­lię a nie tylko wyr­wane z kon­tek­stu frag­men­ty?

No dobrze, ale w takim razie dlaczego katol­i­cy uczą się skró­conej wer­sji tego przykaza­nia? Bo temu prze­cież nie moż­na zaprzeczyć. Zobaczmy:

Ad 4. Dlaczego Kościół katolicki naucza wiernych niepełnej wersji tego przykazania?

Odpowiedź jest bard­zo pros­ta — żeby łatwiej było je zapamię­tać. „Brz­mi jak tania wymówka!” W porząd­ku, w takim razie jak to jest, że nasi adw­er­sarze zupełnie nie zauważa­ją, że nie tylko pier­wsze przykazanie nauczane jest u nas skró­towo, ale pięć kole­jnych również? Zobaczmy w tabeli porów­naw­czej jak brzmią przykaza­nia, których uczą się już dzieci, na lekc­jach religii w szkole pod­sta­wowej7 (lewa kolum­na), a jak one brzmią w ory­gi­nale w Księdze Wyjś­cia 20:3–17 (prawa kolum­na):

Wer­s­ja skró­cona przykazań
- do nau­ki na pamięć:
Wer­s­ja w pełnym brzmie­niu bib­li­jnym:
1. Nie będziesz miał bogów cud­zych przede Mną1. „Nie będziesz miał cud­zych bogów obok Mnie! Nie będziesz czynił żad­nej rzeź­by ani żad­nego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na zie­mi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemią! Nie będziesz odd­awał im pokłonu i nie będziesz im służył, ponieważ Ja Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zaz­dros­nym, który karze wys­tępek ojców na synach do trze­ciego i czwartego pokole­nia wzglę­dem tych, którzy Mnie nien­aw­idzą. Okazu­ję zaś łaskę aż do tysiącznego pokole­nia tym, którzy Mnie miłu­ją i przestrze­ga­ją moich przykazań.”
2. Nie będziesz brał imienia Pana Boga swego nadarem­no2. „Nie będziesz wzy­wał imienia Pana, Boga twego, do czczych rzeczy, gdyż Pan nie pozostawi bezkarnie tego, który wzy­wa Jego imienia do czczych rzeczy.”
3. Pamię­taj abyś dzień świę­ty świę­cił3. Pamię­taj o dniu szabatu, aby go uświę­cić. Sześć dni będziesz pra­cow­ać i wykony­wać wszys­tkie twe zaję­cia. Dzień zaś siód­my jest szabatem ku czci Pana, Boga twego. Nie możesz prze­to w dniu tym wykony­wać żad­nej pra­cy ani ty sam, ani syn twój, ani two­ja cór­ka, ani twój niewol­nik, ani two­ja niewol­ni­ca, ani two­je bydło, ani cud­zoziemiec, który miesz­ka pośród twych bram. W sześ­ciu dni­ach bowiem uczynił Pan niebo, ziemię, morze oraz wszys­tko, co jest w nich, w siód­mym zaś dniu odpoczął. Dlat­ego pobło­gosław­ił Pan dzień szabatu i uznał go za świę­ty.”
4. Czcij ojca swego i matkę swo­ją4. „Czcij ojca twego i matkę two­ją, abyś dłu­go żył na zie­mi, którą Pan, Bóg twój, da tobie.”
5. Nie zabi­jaj5. „Nie będziesz zabi­jał.”
6. Nie cud­zołóż6. „Nie będziesz cud­zołożył.”
7. Nie krad­nij7. „Nie będziesz kradł.”
8. Nie mów fałszy­wego świadect­wa prze­ciw bliźniemu swe­mu8. „Nie będziesz mówił prze­ciw bliźniemu twe­mu kłamst­wa jako świadek.”
9. Nie pożą­daj żony bliźniego swego9. „Nie będziesz pożą­dał żony bliźniego twego”
10. Ani żad­nej rzeczy, która jego jest10. „Nie będziesz pożą­dał domu bliźniego twego (…) ani jego niewol­ni­ka, ani jego niewol­ni­cy, ani jego wołu, ani jego osła, ani żad­nej rzeczy, która należy do bliźniego twego.”

Jak widać powyżej — aż 5 przykazań zostało skró­conych, trze­cie ma zmienione ważne słowo (z „szabat” na „dzień świę­ty” — dlaczego tak jest to tem­at na inny artykuł) a ostat­nie w ogóle nie brz­mi jak to z Bib­lii, tylko jest bard­zo ogól­ną parafrazą, w dodatku ze zmienioną kole­jnoś­cią w sto­sunku do tek­stu Bib­lii! Zatem tylko 4 z nich ma brzmie­nie iden­ty­czne z ory­gi­nal­nym tek­stem Bib­lii. Co jest z wami protes­tanci i Świad­kowie Jehowy? Moglibyś­cie nas oskarżać o zmianę/skracanie/zatajanie/usunięcie frag­men­tów pon­ad połowy przykazań deka­logu, a sku­pia­cie się tylko na jed­nym z nich? Cóż za poważne uchy­bi­e­nie argu­men­ta­cyjne w całym tym oskarże­niu! Cóż za stra­ta możli­woś­ci wykaza­nia nam błę­du!

A może po pros­tu wystar­czy trochę ucz­ci­woś­ci intelek­tu­al­nej i trochę wnikli­wszych badań nad tym tem­atem, żeby przyz­nać, że skró­cona wer­s­ja deka­logu jest po pros­tu łatwiejsza do zapamię­ta­nia, zwłaszcza z punk­tu widzenia warunk­ów his­to­rycznych w jakich ta for­ma naucza­nia się rozwinęła? W starożyt­noś­ci i w śred­niowieczu mało kto potrafił czy­tać i mało kto miał dostęp do włas­nej, fizy­cznej kopii Bib­lii, bo uwa­ga — książ­ki się wtedy pisało ręcznie, a więc nie na masową skalę, jak współcześnie, a inter­net jeszcze nie ist­ni­ał (sic!). Dlat­ego zapamię­tanie krót­kich, zwięzłych for­mułek zaw­ier­a­ją­cych sed­no dziesię­ciu przykazań było świet­nym sposobem na ewan­ge­liza­cję ówczes­nych ludzi. Ludzie współcześni naprawdę częs­to zapom­i­na­ją o warunk­ach, w których żyli ludzie w starożyt­noś­ci i w śred­niowieczu. Zobaczmy co mówi na ten tem­at Kat­e­chizm Koś­cioła Katolick­iego:

2064 „Trady­c­ja Koś­cioła, będąc wier­na Pis­mu święte­mu i idąc za przykła­dem Jezusa, zawsze przyz­nawała Dekal­o­gowi pier­ws­zorzęd­ną rolę i znacze­nie.”

2065 „Od cza­sów św. Augusty­na „dziesięć przykazań” zaj­mu­je pier­ws­zorzędne miejsce w kat­e­chezie przyszłych ochrzc­zonych i wiernych. W XV wieku ustal­ił się zwyczaj wyraża­nia przykazań Deka­logu w for­mułach rymowanych, łatwych do zapamię­ta­nia i o pozy­ty­wnym charak­terze. Uży­wa się ich jeszcze dzisi­aj. Kat­e­chizmy Koś­cioła częs­to dawały wykład moral­noś­ci chrześ­ci­jańskiej według porząd­ku „dziesię­ciu przykazań.„8

Ostatni zarzut — jak można tworzyć obrazy i rzeźby Jezusa, skoro Pwt 4:15–19 wyraźnie zakazuje przedstawiania Boga w jakikolwiek sposób?

Oto brzmie­nie tego frag­men­tu:

„Strzeż­cie pil­nie dusz waszych, bo nie widzieliś­cie żad­nego ksz­tał­tu w dniu, gdy Pan mówił do was na Hore­bie z pośrod­ku ognia, abyś­cie się nie zep­suli i nie uczynili sobie rzeź­by w jakimkol­wiek ksz­tał­cie: podobizny mężczyzny czy kobi­ety, podobizny jakiegokol­wiek zwierzę­cia… ani żad­nych gwiazd nie­ba, które są nad tobą — byś nie odd­awał im czci.” (Pwt 4:15–19)

Zakaz wyda­je się być oczy­wisty — Bóg nie pokazał się Izraelit­om w żad­nym konkret­nym ksz­tał­cie czy postaci, zatem nie powin­ni oni nawet próbować przed­staw­iać Go w jakikol­wiek sposób. Nie tylko nie powin­ni — mają kat­e­go­ryczny zakaz! Proste i oczy­wiste. Dlaczego więc katol­i­cy tworzą rzeź­by, posą­gi i różnego rodza­ju obrazy przed­staw­ia­jące Jezusa, sko­ro Bóg zakazał przed­staw­iać się w jakiejkol­wiek formie? Dokład­nie z tego powodu, o którym właśnie przeczy­tal­iś­cie — Jezus (Bóg) ukazał się nam w końcu w konkret­nej postaci — człowieka, mężczyzny o określonym wyglądzie (J 1:14). Zatem warun­ki przed­staw­ione w powyżej zacy­towanym przykaza­niu przes­tały zachodz­ić. Bóg objaw­ił się nam w końcu w określonej formie, w której poruszał się na zie­mi przez pon­ad 30 lat. Z tego też samego powodu nie tylko katol­i­cy tworzą obrazy i rzeź­by Jezusa — protes­tanci również, gdyż nie jest to żaden rzeczy­wisty prob­lem.

Zatem pier­wsze (drugie) przykazanie wyraźnie nam wyjaś­nia dlaczego nie moż­na było tworzyć takich wiz­erunk­ów: bo nie widzieliś­cie żad­nego ksz­tał­tu” oraz dlat­ego, że nawet gdy­by ówcześni Izraeli­ci widzieli jak­iś ksz­tałt, to zgod­nie z ich zły­mi instynk­ta­mi i przeko­na­ni­a­mi, który­mi byli w tam­tych cza­sach prze­siąknię­ci (zarówno oni jak i otacza­jące ich kul­tu­ry), zaczęli­by zaraz czcić samą tę rzeźbę i de fac­to dokony­wali by bał­wochwalst­wa czcząc rzeźbę Boga a nie Tego kogo ona przed­staw­ia. Co jest pewnym dzi­wnym paradok­sem, ale ci ludzie naprawdę mieli taką men­tal­ność i byli­by skłon­ni to zro­bić, jak wyni­ka z Pis­ma i zna­jo­moś­ci his­torii ówczes­nych ludów. Ograniczyli by Boga do kawał­ka drew­na lub met­alu. Wspom­i­na o tym św. Jan Dam­a­sceńs­ki w swo­jej „Drugiej mowie obron­nej prze­ciw tym, którzy odrzu­ca­ją święte obrazy”:

7. „(…) Podob­nie też najlep­szy lekarz dusz zabra­nia tworzenia obrazów tym, którzy będąc jeszcze niedo­jrza­ły­mi i zarażony­mi chorobą bał­wochwalst­wa trzy­ma­ją idole jako bóst­wa i jako bogom cześć im odd­a­ją. Odmaw­ia­jąc czci prawdzi­we­mu Bogu, odd­a­ją ją w zami­an stworze­niu. Nie moż­na bowiem tworzyć obrazu Boga, który jest bez­cielesny, niewidzial­ny i nie­ma­te­ri­al­ny, nie posi­a­da ani ksz­tał­tu, ani nie daje się opisać, ani posiąść. Jak bowiem moż­na przed­staw­ić na obra­zie to, co jest niewidzialne?9

Zatem tak dłu­go jak Bóg sam nie przed­staw­ił się nam sam za pomocą określonej postaci, tak dłu­go nie mogliśmy tworzyć żad­nych jego rzeźb czy obrazów. Z cza­sem, gdy zarówno men­tal­ność Izraelitów się już trochę zmieni­ała Bóg stop­niowo zaczy­nał się pokazy­wać pod bardziej konkret­ny­mi ksz­tał­ta­mi. Na przykład w Księdze Daniela 7:9–10, Bóg przed­staw­iony jest jako ktoś o postaci przy­pom­i­na­jącej człowieka, zasi­ada­jącego na tron­ie, w białej jak śnieg sza­cie i z włosa­mi niczym z czys­tej wełny. Oczy­wistym więc jest, że tam­to przykazanie miało zas­tosowanie tylko i wyłącznie tak dłu­go aż Bóg nie pojaw­ił się w określonej postaci.

I na sam koniec jeszcze kil­ka frag­men­tów ze wspom­ni­anego powyżej drugiego z trzech dzieł św. Jana Dam­a­sceńskiego o zbior­czej nazwie „Con­tra imag­inum calum­ni­a­tores„10, z lat 726–730, które mówią dokład­nie o tym wszys­tkim co poruszyłem w tym artykule. Zachę­cam was do zapoz­na­nia się z tym dziełem (w przyp­isie nr 9 zna­jdziecie link do pol­skiego tek­stu drugiej mowy):

5. „Jeśli jed­nak sporządza­my wiz­erunek niewidzial­nego Boga, pozosta­je­my w błędzie; niemożli­we jest bowiem, aby to, co bez­cielesne, bezk­sz­tałtne, niewidzialne i nie dające się opisać, było przed­staw­iane na obrazach. I znów: jeśli tworzymy obrazy ludzi i uzna­je­my je za bogów oraz odd­a­je­my im cześć jak bogom, to jesteśmy bezbożni. Ale prze­cież nic takiego nie czyn­imy. Nie upadamy, jeśli czyn­imy podobiznę Boga, który stał się ciałem i był widzial­ny na zie­mi w cielesnej postaci oraz dzię­ki swej niewypowiedzianej dobro­ci zjed­noczył się z ludź­mi do tego stop­nia, że przy­brał nie tylko ich naturę, ale i kon­sys­tencję, ksz­tałt i kolor ciała. Tęskn­imy bowiem za tym, aby oglą­dać Jego postać, jak to mówi bos­ki Apos­toł: „Ter­az widz­imy Go jak­by w zwier­ci­a­dle i nie­jas­no” (I Kor 13, 12). Także i obraz jest tylko nie­jas­nym odbi­ciem dos­tosowanym do ograniczeń naszego ciała. Umysł bowiem mimo wszel­kich starań i wysiłków nie jest w stanie przekroczyć cielesnoś­ci, o czym mówił już świę­ty Grze­gorz.”

10. „Jeśli zaś chodzi o tworze­nie obrazów, to należy zawsze szukać prawdy i badać zamierzenia ich twór­ców. Jeśli są prawdzi­we i słuszne, służą chwale Boga i Jego świę­tych oraz sław­ie­niu cno­ty a pom­niejsza­niu zła — to prowadzą tym samym dusze do zbaw­ienia. Przyjmi­jmy je wów­czas ze czcią jako obrazy, przed­staw­ienia i podobizny i jako księ­gi dla niepiśmi­en­nych. Odd­awa­jmy im cześć, obe­j­mu­jmy wzrok­iem, cału­jmy usta­mi, radu­jmy się w ser­cu jak wobec podobizny wcielonego Boga, Jego Mat­ki i świę­tych, którzy współuczest­niczyli zarówno w cier­pi­eni­ach, jak i w chwale Chrys­tusa, który zwyciężył i pokon­ał dia­bła oraz jego aniołów wraz z całą ich nikczem­noś­cią. (…) Ter­az zaś, gdy bóst­wo przy­brało naszą naturę i zostało nam dane jako życio­da­jne i zbaw­cze lekarst­wo, uwiel­biona została nasza natu­ra i przeo­brażona w nieśmiertel­ną. Dlat­ego też świę­tu­je­my śmierć świę­tych i wznosimy ku ich czci świą­tynie i malu­je­my ich obrazy.”

O wszys­t­kich tych zagad­nieni­ach mówi też wprost (choć w skró­cie) Kat­e­chizm Koś­cioła Katolick­iego:

2129 „Nakaz Boży zabra­ni­ał człowiekowi wykony­wa­nia jakichkol­wiek wiz­erunk­ów Boga. Księ­ga Powtór­zonego Prawa wyjaś­nia: „Sko­roś­cie nie widzieli żad­nej postaci w dniu, w którym mówił do was Pan spośród ognia na Hore­bie — abyś­cie nie postąpili niegodzi­wie i nie uczynili sobie rzeź­by przed­staw­ia­jącej…” (Pwt 4,15–16). Izraelowi objaw­ił się abso­lut­nie tran­scen­dent­ny Bóg. „On jest wszys­tkim!”, lecz jed­nocześnie „jest On… więk­szy niż wszys­tkie Jego dzieła” (Syr 43, 27–28). „Stworzył je bowiem Twór­ca pię­knoś­ci” (Mdr 13, 3).”

2130 „Jed­nak już w Starym Tes­ta­men­cie Bóg pole­cił lub poz­wolił wykony­wać zna­ki, które w sposób sym­bol­iczny miały prowadz­ić do zbaw­ienia przez Słowo Wcielone, jak wąż miedziany, arka Przymierza i cheru­biny.”

2131 „Opier­a­jąc się na mis­teri­um Słowa Wcielonego, siód­my sobór powszech­ny w Nicei (787 r.) uza­sad­nił — w kon­trow­er­sji z obra­zobur­ca­mi — kult obrazów przed­staw­ia­ją­cych Chrys­tusa, jak również Matkę Bożą, aniołów i świę­tych. Syn Boży, przyj­mu­jąc ciało, zapoc­zątkował nową „ekonomię” obrazów.”

2132 „Chrześ­ci­jańs­ki kult obrazów nie jest sprzeczny z pier­wszym przykazaniem, które odrzu­ca bał­wochwalst­wo. Istot­nie „cześć odd­awana obra­zowi odwołu­je się do pier­wot­nego wzoru” i „kto czci obraz, ten czci osobę, którą obraz przed­staw­ia”. Cześć odd­awana świę­tym obra­zom jest „pełną sza­cunku czcią”, nie zaś uwiel­bi­e­niem należnym jedynie samemu Bogu.”

Podsumowanie

  1. Bib­lia nie zakazu­je tworzenia obrazów i rzeźb i uży­wa­nia ich w celach religi­jnych. Zakazu­je tworzenia rzeźb i obrazów, którym następ­nie odd­a­je się boską cześć;
  2. Kult obrazów i rzeźb obec­ny w Koś­ciele Katolickim to nie to samo co odd­awanie im boskiej czci. Ist­nieją różne rodza­je i stop­nie czci i tylko Bogu należy się najwyższy rodzaj czci (latria);
  3. Koś­ciół Katolic­ki nie usunął pełnej treść drugiego (pier­wszego) przykaza­nia deka­logu, tylko w swo­jej kat­e­chezie zas­tosował skró­cone wer­sje przykazań, żeby łatwiej je było zapamię­tać. Pełne wer­sje są cały czas do znalezienia w katolic­kich Bib­li­ach i wszel­kich innych katolic­kich opra­cow­a­ni­ach;

Zatem zarzut, który tak częs­to pada pod adresem kato­lików jest niedorzeczny i świad­czy o słabej zna­jo­moś­ci Pis­ma Świętego i małej ucz­ci­woś­ci intelek­tu­al­nej naszych adw­er­sarzy. Czcze­nie obrazów i rzeźb jest jak najbardziej zgodne z nauką Bib­lii, pier­wszych chrześ­ci­jan i późniejszego Koś­cioła.


Przyp­isy:

  1. http://www.katechizm.opoka.org.pl/rkkkIII-2wst.htm ↩︎
  2. 10 łok­ci „świą­tyn­nych” to w przelicze­niu ok. 5,25 m (por. Ez 40:5) ↩︎
  3. Ks. Arka­diusz Baron, ks. Hen­ryk Pietras SJ, Doku­men­ty Soborów Powszech­nych, Tom I (325 – 787), Wydawnict­wo WAM, Księża Jezuici, Kraków 2002, ss. 337–339; do przeczy­ta­nia również po ang­iel­sku, na stron­ie: https://www.papalencyclicals.net/councils/ecum07.htm ↩︎
  4. Św. Tomasz z Akwinu, Sum­ma the­olo­giae, II-II, 81, 3, ad 3. Do przeczy­ta­nia po pol­sku tutaj: https://zwola-old.karmelicibosi.pl/p/z/formacja/summa/summa_19.pdf; przy­toc­zony cytat zna­j­du­je się na stron­ie 13. ↩︎
  5. Do przeczy­ta­nia po ang­iel­sku na tej stron­ie: https://www.newadvent.org/fathers/050712c.htm; frag­ment, który wspom­i­na o zakazie z Wj 20, zna­j­du­je się w „Trea­tise 12, Third Book” — pkt 59. ↩︎
  6. Do przeczy­ta­nia po łacinie na tej stron­ie: https://www.augustinus.it/latino/questioni_ettateuco/index2.htm; Frag­ment doty­czą­cy podzi­ału przykazań, gdzie wspom­ni­ane jest przykazanie zakazu­jące tworzenia obrazów zna­j­du­je się w „Liber Secun­dus, Quaes­tiones In Exo­dum”, w punk­tach 70.1–70.2 (Quaes­tio LXXI, I i II). Nie zna­ją­cy łaciny mogą przetłu­maczyć za pomocą tłu­macza Google lub sztucznej inteligencji. ↩︎
  7. zob. np.:
    - https://www.biblijni.pl/modlitwy/7_dziesiec_przykazan.html
    - http://www.hiacynta.ostroda.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=85:10-przykaza-boych&catid=17:materia-formacyjny&Itemid=48
    - https://niezbednik.niedziela.pl/artykul/4833/Dziesiec-przykazan-Bozych ↩︎
  8. http://www.katechizm.opoka.org.pl/rkkkIII-2wst.htm ↩︎
  9. https://czasopisma.kul.pl/index.php/vp/article/download/8735/8108/24851 ↩︎
  10. Ibi­dem ↩︎

Dodaj komentarz