Apologeta

Tylko konkretne odpowiedzi

Istnienie obiektywnego dobra i zła jest dowodem na istnienie Boga

Opublikowano: 16.07.2025 | Ostatnia aktualizacja: 27.08.2025

Chy­ba każdy człowiek na świecie, nieza­leżnie od kul­tu­ry, religii, cza­sów, itd., zgodzi się z taki­mi twierdzeni­a­mi:

  • tor­tur­owanie i krzy­wdze­nie ludzi niewin­nych jest złe;
  • tor­tur­owanie i krzy­wdze­nie dzieci jest wybit­nie złe;
  • zabi­janie z chę­ci zysku lub z nieok­iełz­nanej impul­sy­wnoś­ci jest złe;
  • kradzież wynika­ją­ca z chę­ci szy­bkiego wzbo­gace­nia się (a nie na przykład z gło­du) jest zła;

i na odwrót:

  • akty­wne okazy­wanie współczu­cia osobom chorym, słabym i potrze­bu­ją­cym pomo­cy jest dobre;
  • dzie­le­nie się jedze­niem i piciem z kimś gło­du­ją­cym i spragnionym jest dobre;
  • pocieszanie stra­pi­onych i smut­nych jest dobre;
  • wybaczanie ludziom, którzy uczynili nam coś bard­zo złego jest aktem wielkiej dobro­ci;

Ale skąd to właś­ci­wie wiemy? Skąd wiemy, że pewne rzeczy są obiek­ty­wnie dobre lub obiek­ty­wnie złe? I co to właś­ci­wie znaczy, że coś jest „obiek­ty­wnie dobre” lub „obiek­ty­wnie złe”?

Jak odpowiadają na to ateiści?

Odpowiedź według nich jest bard­zo pros­ta: dobro i zło to kwes­t­ia przekazy­wanych z pokole­nia na pokole­nie wzor­ców myśle­nia, czyn­ników kul­tur­owych, religi­jnych, a także indy­wid­u­al­nych cech psy­cho­log­icznych. Trochę też jest to kwes­t­ia genów, w których są zapisane wzorce zachowań umożli­wia­jące przetr­wanie i funkcjonowanie w społeczeńst­wie. Poza tym odkry­wamy cały czas, że funkcjonowanie w określony sposób (tzw. „dobre” postępowanie) jest bardziej korzystne niż postępowanie w sposób prze­ci­wny („złe„postępowanie), zatem wyni­ka to z logi­ki i z oczy­wistych wza­jem­nych (lub indy­wid­u­al­nych) korzyś­ci.

Problem z takim twierdzeniem

Prob­lem pole­ga na tym, że takie twierdze­nie może doty­czyć tylko i wyłącznie naszych subiek­ty­wnych odczuć, nato­mi­ast w żaden sposób nie wyjaś­nia, dlaczego te subiek­ty­wne odczu­cia miały­by być obiek­ty­wnie prawdzi­we. To praw­da, że każdy z nas mógł odziedz­iczyć pewne wzorce zachowań, myśle­nia i reagowa­nia na określone sytu­acje. Ale o prawdzi­woś­ci tych odczuć nie decy­du­ją już żadne nasze „wbu­dowane” wzorce myśle­nia i utr­walone czyn­ni­ki kul­tur­owe. Osąd danego zachowa­nia jako „dobre” lub „złe” jest od tych czyn­ników zupełnie nieza­leżny i odby­wa się na neu­tral­nym grun­cie. Gdy słyszymy o czymś takim jak np. ludobójst­wo, tor­tur­owanie i wyko­rzysty­wanie dzieci, prze­moc wobec kale­kich i ułom­nych, znę­canie się nad zwierzę­ta­mi, sadyzm itd., to nieza­leżnie od naszej kul­tu­ry i wychowa­nia — odczuwamy odrazę i stwierdza­my, że jest to coś złego a nie dobrego. Gdy­by to nie było coś obiek­ty­wnie złego, wów­czas każdy reagował­by zgod­nie z tym jak został wychowany, zgod­nie z włas­ny­mi pref­er­enc­ja­mi, itd., i nawet mógł­by wzruszyć ramion­a­mi i stwierdz­ić, że czy­jeś zachowanie nie może podle­gać żad­nej obiek­ty­wnej oce­nie, gdyż w grun­cie rzeczy jest to jedynie kwes­t­ia gus­tu, pry­wat­nych pref­er­encji, wychowa­nia, itd.. Tym­cza­sem każdy stwierdzi, że takie zachowa­nia są po pros­tu złe (lub dobre) nieza­leżnie od czyichkol­wiek opinii. One są złe (lub dobre) na mocy samych siebie. Są obiek­ty­wnie dobre lub złe. A sko­ro tak  to nie mogły one „wye­wolu­ować” czy zostać uzgod­nione przez ludzi na całym świecie. Zatem ich ist­nie­nie musi oznaczać, że nadał je jak­iś zewnętrzny auto­ry­tet, który jest nieza­leżny od tego świa­ta — Bóg.

Co ciekawe nawet najwięk­si złoczyń­cy częs­to mają świado­mość tego, że zro­bili coś złego. I częs­to wyraża się to w tym, że próbu­ją to ukry­wać, tłu­maczyć, uspraw­iedli­wiać. Po co? Sko­ro to co zro­bili jest w porząd­ku, to dlaczego odczuwa­ją wyrzu­ty sum­ienia? Dlaczego próbu­ją tego bronić? Dlaczego to ukry­wa­ją? Przez normy społeczne? A co ich obchodzą normy społeczne? To może z chę­ci uniknię­cia kary obow­iązu­jącej w danym środowisku? Ale jeśli tak, to dlaczego winę odczuwa też wielu tych przestępców, którzy dawno już siedzą więzieni­ach i odby­wa­ją swo­ją karę? Jest tak dlat­ego, że mają oni świado­mość ist­nienia obiek­ty­wnych zasad moral­nych — dobra i zła, które nie mogły­by ist­nieć, gdy­by nie ist­ni­ał ktoś, kto je ustanow­ił — Bóg.

Podsumowanie

Jeżeli ist­nieje obiek­ty­wne dobro i obiek­ty­wne zło, to ist­nieje też Bóg, który nadał wszys­tkim ludziom obiek­ty­wną moral­ność.

Jeżeli nie ist­nieje obiek­ty­wne dobro i obiek­ty­wne zło, to nie ist­nieje też Bóg — a więc każdy może robić, co chce. Bo kto miał­by mu tego zabronić? I kto miał­by go osądzać za jego czyny? Wystar­czy tylko być odpowied­nio spry­t­nym i nie dać się zła­pać. Oczy­wiś­cie moż­na też wów­czas żyć „dobrze” — oczy­wiś­cie według czys­to indy­wid­u­al­nej definicji tego słowa. Bo co niby w takie sytu­acji znaczą takie słowa jak „dobro” albo „zło”? Wtedy każdy sam to sobie usta­la.

Pytania pomocnicze

Żeby ułatwić zrozu­mie­nie między obiek­ty­wny­mi a subiek­ty­wny­mi prawa­mi moral­ny­mi, może­cie spróbować odpowiedzieć sobie na następu­jące pyta­nia:

  • Czy to co robił Adolf Hitler oce­ni­amy jako złe tylko dlat­ego, że my jako społeczeńst­wo tak stwierdzil­iśmy, bo aku­rat w naszych cza­sach i w naszej kul­turze panu­ją takie a nie inne przeko­na­nia? Czy może jest to nieza­leżnie od tego co o tym myślimy jako społeczeńst­wo i co będzie o tym myśleć inne społeczeńst­wo za 1000 lat? Czy to będzie zawsze (obiek­ty­wnie) złe, czy raczej jest to kwes­t­ia pry­wat­nej lub społecznej oce­ny, która zawsze może się zmienić i na przykład za 1000 lat społeczeńst­wo świa­towe uzna, że w sum­ie nie było w tym nic złego? Czy prawa moralne mogą się zmieni­ać tylko dlat­ego, że cza­sy i kul­tura się zmienia, czy raczej jest to coś stałego i nieza­leżnego od ludz­kich sądów? Jeżeli nie mogą się zmieni­ać i są zawsze nieza­leżne to znaczy, że są obiek­ty­wne;
  • Czy tor­tur­owanie dzieci jest złe, tylko dlat­ego, że Tobie się to nie podo­ba i uważasz, że tak nie powin­no się robić czy może jest to coś złego, nieza­leżnie od tego co sobie o tym myślisz? A co jeśli zna­jdzie się człowiek (a wiemy, że były takie przy­pad­ki), który stwierdzi, że on nie widzi w tym nic złego i że zgod­nie z jego świato­poglą­dem takie zachowanie jest w porząd­ku? Czy jego pry­wat­ny świato­pogląd spraw­ia, że tor­tur­owanie dzieci przes­ta­je być moral­nie złe? Jeśli uważasz, że nie, to znaczy, że uzna­jesz ist­nie­nie obiek­ty­wnej moral­noś­ci — nieza­leżnej od naszych ustaleń, odczuć, czyn­ników kul­tur­owych, itd.. A sko­ro tak to przyz­na­jesz, że musi też ist­nieć Bóg, który nadał te prawa;
  • Czy znę­canie się nad zwierzę­ta­mi jest złe tylko dlat­ego, że godzi w naszą wrażli­wość i współczu­cie, czy może jest to coś złego nieza­leżnie od tego co czu­je­my? A co gdy­byśmy nie czuli współczu­cia i byli niewrażli­wi na czy­jeś cier­pi­e­nie? Czy wów­czas moż­na by już tor­tur­ować zwierzę­ta, na przykład żeby zobaczyć jak się wtedy będą zachowywać? Jeżeli uzna­jesz, że nie, to znaczy, że uzna­jesz ist­nie­nie obiek­ty­wnej moral­noś­ci;

Dodaj komentarz