Apologeta

Tylko konkretne odpowiedzi

Dlaczego Bóg kazał Izraelitom zabić mieszkańców ziemi Kanaan?

Opublikowano: 04.09.2025 | Ostatnia aktualizacja: 25.06.2026

Jed­nym z najczęst­szych zarzutów prze­ci­wników chrześ­ci­jańst­wa, ale też niemałym prob­le­mem dla wielu wierzą­cych, są frag­men­ty Starego Tes­ta­men­tu opisu­jące — wydawało­by się — surowe, niezrozu­mi­ałe, nikczemne i bezl­i­tosne zachowanie Boga, który nie wiedzieć czemu — chy­ba tylko w przypły­wie swo­jego okru­cieńst­wa — nakazy­wał Izraelit­om mor­dować różne nar­o­dy, przede wszys­tkim jed­nak te mieszka­jące w zie­mi Kanaan, na której chci­ał osiedlić swój włas­ny naród Izraela. Do tego zarzu­tu częs­to doda­je się też zarzut, że Bóg Starego Tes­ta­men­tu był jakimś innym, bardziej surowym Bogiem, ale zmienił się w cza­sach Nowego Tes­ta­men­tu, gdy Jezus zaczął uczył prze­bacza­nia, miłosierdzia, cier­pli­woś­ci, życia w poko­ju itd.. Oto najczęst­sze cytaty, w których Bóg każe Izraelit­om mor­dować inne nar­o­dy (wszys­tkie cytaty za Bib­lią Tysią­cle­cia, wyd. IV):

„Mój anioł poprzedzi cię i zaprowadzi do Amory­ty, Chety­ty, Peryzzy­ty, Kanane­jczy­ka, Chi­wwity, Jebusy­ty, a Ja ich wygładzę.” (Wj 23:23)

„Zabi­je­cie więc spośród dzieci wszys­t­kich chłopców, a spośród kobi­et te, które już obcow­ały z mężczyzną. Jedynie wszys­tkie dziew­czę­ta, które jeszcze nie obcow­ały z mężczyzną, zostaw­icie dla siebie przy życiu.” (Lb 31:17–18)

„Lecz Sichon, król Cheszbonu, nie zgodz­ił się na nasze prze­jś­cie obok niego, gdyż Pan, twój Bóg, uczynił nieustę­pli­wym jego ducha i twardym jego serce, aby go odd­ać w twe ręce, jak to jest dzisi­aj. Wtedy tak rzekł mi Pan: «Patrz, zacząłem odd­awać na twój łup Sichona i jego ziemię. Zacznij zaj­mować, bierz w posi­adanie jego kraj!» I wyszedł prze­ciw nam Sichon i cały naród jego na wojnę do Jah­sy. Pan, Bóg nasz, wydał go nam i pobil­iśmy jego samego, synów jego i cały jego lud. W tym cza­sie zdobyliśmy wszys­tkie jego mias­ta i klątwą obłożyliśmy każde mias­to, mężczyzn, kobi­ety i dzieci, nie oszczędza­jąc niczego oprócz zwierząt, któreśmy sobie pobrali, i łupu z miast przez nas zaję­tych.” (Pwt 2:30–35)

„I Pan, Bóg nasz, dał nam w ręce również Oga, króla Baszanu, i cały jego lud. I wytępil­iśmy go tak, że nikt nie ocalał. W tym cza­sie zdobyliśmy wszys­tkie jego mias­ta, nie było gro­du nie zajętego: sześćdziesiąt miast i cały obszar Argob, królest­wo Oga w Baszanie. To wszys­tko są mias­ta obwarowane wysoki­mi mura­mi, potężny­mi bra­ma­mi i zawora­mi, nie licząc wielu miast otwartych. Obłożyliśmy je klątwą, jak uczynil­iśmy Sichonowi, królowi Cheszbonu; klątwie podle­gało mias­to, mężczyźni, kobi­ety i dzieci. A wszys­tkie zwierzę­ta i łup z mias­ta zostaw­iliśmy dla siebie.” (Pwt 3:3–7)

„Gdy Pan, Bóg twój, wprowadzi cię do zie­mi, do której idziesz, aby ją posiąść, usunie liczne nar­o­dy przed tobą: Chetytów, Gir­gaszytów, Amory­tów, Kanane­jczyków, Peryzzytów, Chi­wwitów i Jebusytów: sie­dem nar­o­dów liczniejszych i potężniejszych od ciebie. Pan, Bóg twój, odda je tobie, a ty je wytępisz, obłożysz je klątwą, nie zawrzesz z nimi przymierza i nie okażesz im litoś­ci. Nie będziesz z nimi zaw­ier­ał małżeństw: ich syn­owi nie odd­asz za małżonkę swo­jej cór­ki ani nie weźmiesz od nich cór­ki dla swo­jego syna, gdyż odwiodła­by two­jego syna ode Mnie, by służył bogom obcym. Wów­czas roz­pal­ił­by się gniew Pana na was, i pręd­ko by was zniszczył. Ale tak im macie uczynić: ołtarze ich zburzy­cie, ich stele połamiecie, asz­ery wyt­niecie, a posą­gi spali­cie ogniem. Ty bowiem jesteś nar­o­dem poświę­conym Panu, Bogu two­je­mu. Ciebie wybrał Pan, Bóg twój, byś spośród wszys­t­kich nar­o­dów, które są na powierzch­ni zie­mi, był ludem będą­cym Jego szczegól­ną włas­noś­cią.” (Pwt 7:1–6)

„Wytępisz wszys­tkie nar­o­dy, które ci daje Pan, Bóg twój. Nie zli­tu­je się two­je oko nad nimi, abyś nie służył ich bogom, gdyż stało­by się to sidłem dla ciebie.” (Pwt 7:16)

„Tylko w mias­tach należą­cych do nar­o­dów, które ci daje Pan, twój Bóg, jako dziedz­ict­wo, niczego nie zostaw­isz przy życiu. Gdyż klątwą obłożysz Chetytę, Amory­tę, Kanane­jczy­ka, Peryzzytę, Chi­wwitę i Jebusytę, jak ci rozkazał Pan, Bóg twój, abyś­cie się nie nauczyli czynić wszys­t­kich obrzy­dli­woś­ci, które oni czynią ku czci bogów swoich, i byś­cie nie grzeszyli prze­ciw Panu, wasze­mu Bogu.” (Pwt 20:16–18)

„Lud wzniósł okrzyk wojen­ny i zagra­no na trąbach. Sko­ro tylko usłyszał lud dźwięk trąb, wzniósł grom­ki okrzyk wojen­ny i mury roz­padły się na miejs­cu. A lud wpadł do mias­ta, każdy wprost przed siebie, i tak zajęli mias­to. I na mocy klątwy przez­naczyli na [zabi­cie] ostrzem miecza wszys­tko, co było w mieś­cie: mężczyzn i kobi­ety, młodzieńców i star­ców, woły, owce i osły.” (Joz 6:20–21)

„Gdy Izraeli­ci pobili mieszkańców Aj na otwartym polu, na past­wisku, po którym ich ścigano, i gdy wszyscy oni aż do ostat­niego polegli od miecza, cały Izrael zwró­cił się prze­ciw Aj i poraz­ił je ostrzem miecza. Ogółem poległych tego dnia, mężczyzn i kobi­et, było dwanaś­cie tysię­cy, czyli wszyscy mieszkań­cy Aj. Jozue zaś nie cofnął ręki, w której trzy­mał oszczep, dopó­ki nie zgład­zono, na skutek obłoże­nia klątwą, wszys­t­kich mieszkańców Aj. Tylko bydło i łupy z tego mias­ta rozdzielili między siebie Izraeli­ci zgod­nie z polece­niem Pana, danym Jozue­mu. A Jozue spal­ił Aj i uczynił z niego rumowisko na wie­ki, pustkowie aż do dnia dzisiejszego. Króla Aj powiesił na drzewie aż do wiec­zo­ra. O zachodzie słoń­ca rozkazał Jozue zdjąć jego tru­pa z drze­wa, po czym rzu­cono go u wejś­cia do bramy miejskiej i wznie­siono nad nim wiel­ki stos kamieni widoczny aż do dnia dzisiejszego.” (Joz 8:24–29)

„W ten sposób Jozue pod­bił cały kraj: wzgórza i Negeb, Sze­felę, i sto­ki górskie i wszys­t­kich ich królów. Nie pozostaw­ił niko­go przy życiu i obłożył klątwą wszys­tko, co żyło, jak rozkazał Pan, Bóg Izraela.” (Joz 10:40)

„W tym samym cza­sie Jozue cofnął się i zdobył Cha­sor, a króla jego zabił mieczem; Cha­sor było niegdyś stolicą wszys­t­kich tych królestw. Ostrzem miecza pobili wszys­tko co żywe, obłoży­wszy klątwą. Nie pozostaw­iono żad­nej żywej duszy, a Cha­sor spalono. Wszys­tkie mias­ta tych królów i samych ich królów zwyciężył Jozue i zdobył ostrzem miecza, obłoży­wszy ich klątwą, jak rozkazał Mojżesz, słu­ga Pana. Wszys­tkie jed­nak mias­ta, położone na wzgórzach, nie zostały przez Izraelitów spalone, z wyjątkiem Cha­soru, spalonego przez Jozuego. Całą zdoby­cz tych miast i bydło podzielili Izraeli­ci pomiędzy siebie, lecz wszys­t­kich ludzi zgładzili ostrzem miecza doszczęt­nie, nie zostaw­ia­jąc żad­nej żywej duszy. To, co Pan rozkazał słudze swe­mu Mojżes­zowi, a Mojżesz rozkazał Jozue­mu, Jozue wykon­ał, niczego nie zanied­bu­jąc z tego wszys­tkiego, co rozkazał Pan Mojżes­zowi. (…) Taki był zami­ar Pana, który uczynił upar­ty­mi ich ser­ca, tak że prowadzili wojnę z Izraelem i popadli pod klątwę bez miłosierdzia aż do wyniszczenia, jak rozkazał Pan Mojżes­zowi.” (Joz 11:10–15.20)

„Potem rzekł Samuel do Saula: «To mnie posłał Pan, aby cię namaś­cić na króla nad swoim ludem, nad Izraelem. Posłuchaj więc ter­az słów Pana. Tak mówi Pan Zastępów: Ukarzę Amale­ka za to, co uczynił Izraelit­om, jak stanął prze­ciw nim na drodze, gdy szli z Egip­tu. Dlat­ego ter­az idź, pobi­jesz Amale­ka i obłożysz klątwą wszys­tko, co jest jego włas­noś­cią; nie lituj się nad nim, lecz zabi­jaj tak mężczyzn, jak i kobi­ety, młodzież i dzieci, woły i owce, wiel­błądy i osły».” (1 Sm 15:1–3)

Wyjaśnienie

Te frag­men­ty świad­czą o okru­cieńst­wie i Boga i o tym, że potem się zmienił, tylko i wyłącznie wtedy, gdy wyr­wiemy je całkowicie z jakiegokol­wiek kon­tek­stu. Czyli nie świad­czą ani trochę. A nawet jest wręcz prze­ci­wnie — frag­men­ty te ukazu­ją, że Starotes­ta­men­tal­ny Jah­we jest dokład­nie tym samym Bogiem, o którym uczył nas potem Jezus: dobrym, cier­pli­wym, miłosiernym, wybacza­ją­cym i spraw­iedli­wym. Nie zmienił się On ani trochę od tamtego cza­su i nigdy się nie zmieni. Wystar­czy tylko uważniej czy­tać Bib­lię i umieś­cić te frag­men­ty we właś­ci­wym kon­tekś­cie, a zrozu­mie się z czego one właś­ci­wie wynika­ją i co tak naprawdę opisu­ją.

Zatem z czego wynika­ją i jaki jest ich kon­tekst? Dlaczego Bóg wydał aż takie, wydawało­by się okrutne rozkazy, jak zabi­janie całych nar­o­dów, miast i grup ludzi, włącza­jąc w to star­ców, kobi­ety i dzieci? Odpowiedź jest bard­zo pros­ta — bo miara ich grzechów się dopełniła, czyli przekroczyła wszelką miarę:

„I wtedy to Pan rzekł do Abra­ma: «Wiedz o tym dobrze, iż twoi potomkowie będą prze­by­wać jako przy­bysze w kra­ju, który nie będzie ich kra­jem, i przez czterys­ta lat będą tam ciemiężeni jako niewol­ni­cy; aż wresz­cie ześlę zasłużoną karę na ten naród, którego będą niewol­nika­mi, po czym oni wyjdą z wielkim dobytkiem. Ale ty ode­jdziesz do twych przod­ków w poko­ju, w późnej staroś­ci zejdziesz do grobu. Twoi potomkowie powrócą tu dopiero w czwartym pokole­niu, gdy już dopełni się miara niegodzi­woś­ci Amory­tów».” (Rdz 15:13–16)

Amoryci są jed­ną z tych grup, które zostały wspom­ni­ane jako mające zostać wytę­pi­one w Wj 23:23, którą zacy­towałem na początku tego artykułu. Widz­imy więc wyraźnie, że ist­nieje pew­na miara zła, którą Bóg jeszcze toleru­je i na którą pozwala, gdyż chce dać czas na nawróce­nie, ale gdy ta miara przekroczy pewną granicę to Bóg inter­we­ni­u­je, gdyż spraw­iedli­wość wyma­ga ukara­nia zła, które upar­cie nie chce się nawró­cić i pozostaw­ie­nie mu dal­szej „wol­nej ręki” nie będzie już miało żad­nego sen­su i przyniesie jedynie dal­szą destrukcję i zło. Dokład­nie o tym czy­tamy w Księdze Mądroś­ci, gdzie mamy przy okazji wyjaśnione jakich to wys­tęp­ków dopuszcza­li się mieszkań­cy zie­mi Kanaan (czyli właśnie Amoryci, Jebusy­ci, Peryzzy­ci, Chety­ci, Kanane­jczy­cy, Chi­wwici, itd.):

„Bo i dawnych mieszkańców Two­jej świętej zie­mi [czyli zie­mi Kanaan — przyp. moje] znien­aw­idz­iłeś za ich postęp­ki tak obrzy­dli­we: czarnok­sięst­wa, niec­ne obrzędy, bezl­i­tosne zabi­janie dzieci, krwiożer­cze — z ludz­kich ciał i krwi — biesi­ady wta­jem­nic­zonych spośród bract­wa, i rodz­iców mor­du­ją­cych niewinne isto­ty. Chci­ałeś ich wytracić ręką naszych przod­ków, by god­nych otrzy­mała osad­ników — dzieci Boże — ta ziemia, u Ciebie nad wszys­tkie cen­niejsza. Ale i ich jako ludzi oszczędza­łeś! Zesłałeś na nich szer­sze­nie wyprzedza­jące Twe wojsko, by ich niszczyły stop­niowo. Mogłeś wydać bezbożnych spraw­iedli­wym w bitwie lub naraz wygu­bić przez bestie okrutne czy też wyrok­iem bezl­i­tosnym. Lecz karząc powoli, dawałeś miejsce nawróce­niu, cho­ci­aż dobrze wiedzi­ałeś, że ich pochodze­nie nikczemne, a złość ich jest wrod­zona i nie odmieni się ich usposo­bi­e­nie na wie­ki, bo to było plemię od początku przek­lęte. I nie z obawy przed kimś pozostaw­iałeś grzechy ich bez kary.” (Mdr 12:3–11)

Więc Bóg nie tylko postąpił jak najbardziej słusznie i spraw­iedli­wie, karząc w końcu tak obrzy­dli­we grzechy, ale dodatkowo przez bard­zo dłu­gi czas okazy­wał miłosierdzie nawet tak zwyrod­ni­ałym ludziom, dając im czas na nawróce­nie! Rozu­miecie jaką trze­ba mieć miłość, żeby tak dłu­go dawać szan­sę komuś kto mor­du­je niewinne dzieci, orga­nizu­je ucz­ty z ludzkiego ciała, oraz odd­a­je się demonom w okul­tysty­cznych rytu­ałach? Dla mnie jest to niepo­jęte wręcz miłosierdzie. Częs­to gdy roz­maw­iam z ateis­ta­mi, to automaty­cznym odruchem z jakim się spo­tykam, gdy poda­ję im przykłady obiek­ty­wnego zła (np. tor­tur­owa­nia dzieci) jest ogromne obrzy­dze­nie i stanow­czy wyrok dla zbrod­niarza: „Ja bym takiemu człowiekowi zro­bił… (i tu pada­ją różne niecen­zu­ralne słowa oznacza­jące, że ten dany ateista nie poz­wolił­by tak złe­mu człowiekowi stą­pać po świecie w dobrym zdrow­iu i długim życiu)”. Częs­to ciężko mi się z nie zgodz­ić z taki­mi wyroka­mi — nawet mi, jako chrześ­ci­jani­nowi. A Bóg? Nawet takim ludziom chci­ał dać szan­sę na nawróce­nie i nie chci­ał ich od razu karać i unices­t­wiać. Jest to niepo­jęte wręcz miłosierdzie!

W pozostałych księ­gach Bib­lii mamy wyjaśnione nawet jeszcze dokład­niej czego te ludy się dopuszcza­ły i to przez set­ki lat, zan­im Bóg postanow­ił w końcu zain­ter­we­niować i ukarać ich, za ich wynatur­zone i naj­gorsze z możli­wych zło, z którego nie chcieli się upar­cie nawró­cić:

„Dalej Pan powiedzi­ał do Mojżesza: «Mów do Izraelitów i powiedz im: Ja jestem Pan, Bóg wasz! Tego, co czynią w zie­mi egip­skiej, w której mieszkaliś­cie, nie czyń­cie. Tego, co czynią w zie­mi Kanaan, do której was wprowadzę, nie czyń­cie. Nie będziecie postępować według ich oby­cza­jów. Będziecie wypeł­ni­ać moje wyro­ki, będziecie przestrze­gać moich ustaw, aby według nich postępować. Ja jestem Pan, Bóg wasz! Będziecie przestrze­gać moich ustaw i moich wyroków. Człowiek, który je wypeł­nia, żyje dzię­ki nim. Ja jestem Pan! Nikt z was nie będzie się zbliżał do ciała swo­jego krewnego, aby odsłonić jego nagość. Ja jestem Pan! Nie będziesz odsła­ni­ać nagoś­ci swo­jego ojca lub nagoś­ci swo­jej mat­ki. Jest ona two­ją matką — nie będziesz odsła­ni­ać jej nagoś­ci. Nie będziesz odsła­ni­ać nagoś­ci swo­jej macochy, bo to jest nagość two­jego ojca. Nie będziesz odsła­ni­ać nagoś­ci swo­jej siostry, cór­ki two­jego ojca lub cór­ki two­jej mat­ki, bez wzglę­du na to, czy urodz­iła się w domu, czy na zewnątrz. Nie będziesz odsła­ni­ać nagoś­ci cór­ki two­jego syna lub cór­ki two­jej cór­ki, bo są one two­ją nagoś­cią. Nie będziesz odsła­ni­ać nagoś­ci cór­ki żony two­jego ojca, bo jest ona dzieck­iem two­jego ojca, jest two­ją siostrą. Nie będziesz odsła­ni­ać nagoś­ci siostry swo­jego ojca, bo ona jest krewną two­jego ojca. Nie będziesz odsła­ni­ać nagoś­ci siostry swo­jej mat­ki, bo jest ona krewną two­jej mat­ki. Nie będziesz odsła­ni­ać nagoś­ci bra­ta swo­jego ojca: nie będziesz się zbliżał do jego żony, bo jest ona two­ją ciotką. Nie będziesz odsła­ni­ać nagoś­ci swo­jej syn­owej, bo jest ona żoną two­jego syna, nie będziesz odsła­ni­ać jej nagoś­ci. Nie będziesz odsła­ni­ać nagoś­ci swo­jej bra­towej, jest to nagość two­jego bra­ta. Nie będziesz odsła­ni­ać nagoś­ci kobi­ety i jej cór­ki. Nie będziesz brał cór­ki jej syna ani cór­ki jej cór­ki, aby odsłonić jej nagość, bo są one jej ciałem. Była­by to roz­pus­ta! Nie będziesz brał kobi­ety razem z jej siostrą, aby odsłonić jej nagość za życia tamtej, było­by to sposob­noś­cią do niez­gody. Nie będziesz się zbliżał do kobi­ety, aby odsłonić jej nagość, pod­czas jej nieczys­toś­ci miesięcznej. Nie będziesz obcow­ał cieleśnie z żoną two­jego bliźniego, wyle­wa­jąc nasie­nie; przez to stałbyś się nieczystym. Nie będziesz dawał dziec­ka swo­jego, aby było przeprowad­zone przez ogień dla Molocha, nie będziesz w ten sposób bezcześ­cił imienia Boga swo­jego. Ja jestem Pan! Nie będziesz obcow­ał z mężczyzną, tak jak się obcu­je z kobi­etą. To jest obrzy­dli­wość! Nie będziesz obcow­ał cieleśnie z żad­nym zwierzę­ciem; przez to stałbyś się nieczystym. Także i kobi­eta nie będzie stawać przed zwierzę­ciem, aby się z nim złączyć. To jest sro­mo­ta! Tymi wszys­tki­mi rzecza­mi nie plu­gaw­cie się, bo tymi wszys­tki­mi rzecza­mi plu­gaw­iły się nar­o­dy, które wypędzam przed wami. Także i ziemia stała się nieczys­ta. Ukarałem ją więc za jej winę, a ziemia wypluła swoich mieszkańców. Strzeż­cie więc ustaw i wyroków moich, nie czyń­cie nic z tych obrzy­dli­woś­ci. Nie będzie ich czynić ani tubylec, ani przy­bysz, który osiedlił się wśród was. Bo wszys­tkie te obrzy­dli­woś­ci czynili mieszkań­cy zie­mi, którzy byli przed wami, i zie­mi została splu­gaw­iona. Ale was ziemia nie wyplu­nie z powodu splu­gaw­ienia jej, tak jak wypluła naród, który był przed wami. Bo każdy, kto czyni jed­ną z tych obrzy­dli­woś­ci, wszyscy, którzy je czynią, będą wyłączeni spośród swo­jego ludu. Będziecie więc przestrze­gać mego zarządzenia, abyś­cie nie czynili nic z obrzy­dli­wych oby­cza­jów, który­mi się rząd­zono przed wami, abyś­cie nie splu­gaw­ili się przez nie. Ja jestem Pan, Bóg wasz!»” (Kpł 18)

Zaled­wie dwa rozdzi­ały później zna­j­du­je­my podob­ny opis:

„Dalej Pan powiedzi­ał do Mojżesza: «Mów do Izraelitów: Ktokol­wiek spośród synów Izraela albo spośród przy­byszów, którzy osiedlili się w Izraelu, da jed­no ze swoich dzieci Molo­chowi, będzie ukarany śmier­cią. Miejs­cowa lud­ność ukamienu­je go. Ja sam zwrócę oblicze moje prze­ci­wko takiemu człowiekowi i wyłączę go spośród jego ludu, ponieważ dał jed­no ze swoich dzieci Molo­chowi, splu­gaw­ił mój świę­ty przy­bytek, zbezcześ­cił moje święte imię. Jeżeli miejs­cowa lud­ność zasłoni oczy przed takim człowiekiem, który dał jed­no ze swoich dzieci Molo­chowi, i nie zabi­je go, to Ja sam zwrócę oblicze moje prze­ci­wko takiemu człowiekowi i prze­ci­wko jego rodzinie i wyłączę go spośród jego ludu, jak również i tych wszys­t­kich, którzy go naśladu­ją, którzy upraw­ia­ją nierząd z Molochem. Także prze­ci­wko każde­mu, kto się zwró­ci do wywołu­ją­cych duchy albo do wróżbitów, aby upraw­iać z nimi nierząd, zwrócę oblicze i wyłączę go spośród jego ludu. Uświęć­cie się więc i bądź­cie świę­ty­mi, bo Ja jestem <świę­ty>. Ja, Pan, Bóg wasz! Będziecie strzec ustaw moich i wykony­wać je. Ja jestem Pan, który was uświę­ca! Ktokol­wiek złorzeczy ojcu albo matce, będzie ukarany śmier­cią: złorzeczył ojcu lub matce, ściągnął śmierć na siebie. Ktokol­wiek cud­zołoży z żoną bliźniego, będzie ukarany śmier­cią i cud­zołożnik, i cud­zołożni­ca. Ktokol­wiek obcu­je cieleśnie z żoną swo­jego ojca, odsła­nia nagość ojca: będą ukarani śmier­cią obo­je, sami tę śmierć na siebie ściągnęli. Ktokol­wiek obcu­je cieleśnie z syn­ową, będzie razem z nią ukarany śmier­cią: popełnili sro­motę, sami tę śmierć na siebie ściągnęli. Ktokol­wiek obcu­je cieleśnie z mężczyzną, tak jak się obcu­je z kobi­etą, popeł­nia obrzy­dli­wość. Obaj będą ukarani śmier­cią, sami tę śmierć na siebie ściągnęli. Jeżeli kto bierze za żonę kobi­etę i jej matkę, dopuszcza się roz­pusty: on i ona będą spaleni w ogniu, aby nie było roz­pusty wśród was. Ktokol­wiek obcu­je cieleśnie ze zwierzę­ciem wyle­wa­jąc nasie­nie, będzie ukarany śmier­cią. Zwierzę także zabi­je­cie. Jeśli kobi­eta zbliży się do jakiegoś zwierzę­cia, aby z nim się złączyć, zabi­jesz i kobi­etę, i zwierzę. Obo­je będą ukarani śmier­cią, sami śmierć na siebie ściągnęli. Jeżeli kto weźmie swo­ją siostrę, córkę swo­jego ojca albo swo­jej mat­ki i będzie oglą­dał jej nagość, a ona będzie oglą­dać jego nagość, jest to czyn hanieb­ny, obo­je będą zgładzeni w obec­noś­ci synów ich ludu. Ten, kto odsłonił nagość swo­jej siostry, zaciąg­nie winę. Jeżeli kto obcu­je cieleśnie z kobi­etą mającą miesięczne krwaw­ie­nie i odsłoni jej nagość, obnaża źródło jej [krwi], a ona też odsłoni źródło swo­jej krwi, to obo­je będą wyłączeni spośród swo­jego ludu. Nie będziesz odsła­ni­ał nagoś­ci siostry swo­jej mat­ki albo siostry swo­jego ojca, to było­by to samo, co obnażyć własne ciało. Oni poniosą za to winę. Ktokol­wiek obcu­je ze swo­ją ciotką, odsła­nia nagość swo­jego wuja. Poniosą oni swój grzech — umrą bezdziet­nie. Ktokol­wiek bierze żonę swo­jego bra­ta, popeł­nia kazirodzt­wo. Odsłonił nagość swo­jego bra­ta — będą bezdziet­ni. Będziecie strzec wszys­t­kich moich ustaw i wszys­t­kich moich wyroków i będziecie je wykony­wać, aby was nie wypluła ziemia, do której was wprowadzam, abyś­cie mieszkali w niej. Nie będziecie postępować według oby­cza­jów nar­o­du, który wypędzam przed wami. Ponieważ wszys­tkie te rzeczy czynili, napełnili Mnie obrzy­dze­niem. Dlat­ego powiedzi­ałem wam: wy posiądziecie ich ziemię, Ja sam daję wam ją w dziedz­ict­wo, ziemię opły­wa­jącą w mleko i miód. Ja jestem Pan, Bóg wasz, który odd­zieliłem was od innych nar­o­dów.” (Kpł 20:1–24)

A tutaj kil­ka kole­jnych opisów beze­ceństw, których dopuszcza­li się mieszkań­cy zie­mi Kanaan:

„Gdy Pan, Bóg twój, wytępi przed tobą nar­o­dy, które ty idziesz wydziedz­iczyć, gdy je wydziedz­iczysz i zamieszkasz w ich zie­mi, strzeż się, byś nie dał się skusić do pójś­cia w ich śla­dy. A po ich wytępi­e­niu — byś nie szukał ich bogów, mówiąc: «Jak to nar­o­dy służyły swym bogom, tak też i ja będą postępował». Nie uczynisz tak wobec Pana, Boga swego, bo to wszys­tko, czym brzy­dzi się Pan i czego nien­aw­idzi, oni swym bogom czynili, nawet swych synów i cór­ki na ogniu palili dla swych bogów. (Pwt 12:29–31)

Gdy ty wejdziesz do kra­ju, który ci daje Pan, Bóg twój, nie ucz się popeł­ni­a­nia tych samych obrzy­dli­woś­ci jak tamte nar­o­dy. Nie zna­jdzie się pośród ciebie nikt, kto by przeprowadzał przez ogień swego syna lub córkę, upraw­iał wróż­by, gusła, przepowied­nie i czary; nikt, kto by upraw­iał zak­lę­cia, pytał duchów i wid­ma, zwracał się do umarłych. Obrzy­dli­wy jest bowiem dla Pana każdy, kto to czyni. Z powodu tych obrzy­dli­woś­ci wypędza ich Pan, Bóg twój, sprzed twego oblicza. Dochowasz pełnej wier­noś­ci Panu, Bogu swe­mu. Te nar­o­dy bowiem, które ty wydziedz­iczysz, słuchały wróżbitów i wywołu­ją­cych umarłych. Lecz tobie nie pozwala na to Pan, Bóg twój.” (Pwt 18:9–14)

Z kolei poniższe słowa mówią o Izraeli­tach, którzy prze­jęli zwycza­je tam­tych nar­o­dów:

„Nie wytra­cili nar­o­dów, jak im to Pan nakazał. Lecz się zmiesza­li z pogana­mi i nauczyli się ich uczynków; poczęli czcić ich bałwany, które się stały dla nich pułap­ką. I składali w ofierze swych synów i swo­je cór­ki złym duchom. I krew niewin­ną prze­lali: I ziemia krwią się skalała, a oni się splamili swoi­mi czy­na­mi i swoi­mi wys­tęp­ka­mi dop­uś­cili się wiarołomst­wa.” (Ps 106:34–39)

„W chwili obję­cia rządów Achaz miał dwadzieś­cia lat, a szes­naś­cie lat panował w Jero­zolim­ie. Nie czynił on tego, co jest słuszne w oczach Pana, Boga jego, tak jak jego prao­j­ciec, Daw­id, lecz kroczył drogą królów izrael­s­kich. A nawet syna swego przeprowadz­ił przez ogień — na mod­łę ohyd­nych grzechów pogan, których Pan wypędz­ił przed Izraeli­ta­mi. Składał ofi­ary krwawe i kadzielne na wyży­nach i pagórkach, i pod każdym drzewem zielonym.” (2 Krl 16:2–4)

I na koniec jeszcze jeden cytat z Księ­gi Mądroś­ci, o tym jak żyli poganie w tam­tych cza­sach:

„I nie dość, że zbłądzili co do poz­na­nia Boga, ale pon­ad­to żyjąc w wielkim zamę­cie niewiedzy, to tak wielkie zło nazy­wa­ją poko­jem. Bo gdy odpraw­ia­ją dzieciobójcze obrzędy czy tajemne mis­te­ria albo sza­leńcze pochody z dzi­wny­mi śpiewa­mi — nie zachowu­ją w czys­toś­ci ni życia, ni małżeństw, lecz jeden drugiego pod­stęp­nie zabi­ja lub cud­zołóst­wem zadręcza. Wszędzie się wmiesza­ły krew i morder­st­wo, kradzież i pod­stęp, zniszcze­nie, zdra­da, gwałt, krzy­woprzysięst­wo, ucisk dobrych, niepamięć dobrodziejstw, zniepraw­ie­nie dusz, grzechy prze­ci­wne naturze, rozprzęże­nie w małżeńst­wach, cud­zołóst­wo i bezw­styd. Kult bożków, niegod­nych nazwa­nia — to początek, przy­czy­na i kres wszelkiego zła. Albo sza­le­ją w zabaw­ie, albo pro­roku­ją fałszy­wie, albo niegodzi­wie żyją, albo przysię­ga­ją pochop­nie: zaw­ierzyli bez­dusznym bożkom i po krzy­woprzysięst­wie nie boją się nieszczęś­cia. Ale przyjdzie na nich kara słusz­na za jed­no i drugie, że źle myśleli o Bogu, trzy­ma­jąc się bożków, i że gardząc ucz­ci­woś­cią, przysię­gali przewrot­nie na kłamst­wo. Bo nie potę­ga bóstw, wzy­wanych w przysiędze, lecz kara, grzesznikom należ­na, przy­chodzi zawsze po przestępst­wie bezbożnych.” (Mdr 14:22–31)

Bóg wypędz­ił więc i wyniszczył całkowicie te ludy dlat­ego, że dopeł­ni­ały się one naj­gorszych z możli­wych uczynków, z których nie chci­ały się ostate­cznie nawró­cić i poku­tować. Ci ludzie byli do cna zep­su­ci i to od najmłod­szego do najs­tarszego — zarówno kobi­ety jak i mężczyźni. Dal­sze okazy­wanie im miłosierdzia nie miało już dłużej żad­nego sen­su, gdyż ci ludzie byli tak bard­zo zaprzedani złu, że nie było żad­nych szans, że jeszcze się nawrócą. Tak naprawdę więc słusz­na kara, którą otrzy­mali była też aktem miłosierdzia wzglę­dem kole­jnych pokoleń ludzi, którzy by się z nich nar­o­dzili i kon­tyn­uowali dal­sze zde­pra­wowanie, skazu­jąc się na wieczne potępi­e­nie:

„Nie mów w ser­cu, gdy Pan, Bóg twój, pokona ich przed tobą: «Dzię­ki mej cno­cie dał mi Pan tę ziemię w posi­adanie»: bo z powodu niepra­woś­ci tych ludów Pan wytępił je przed tobą. Nie dzię­ki two­jej spraw­iedli­woś­ci ani pra­woś­ci ser­ca two­jego ty przy­chodzisz wziąć ich kraj w posi­adanie, lecz z powodu niegodzi­woś­ci tych ludów Pan, Bóg twój, wypędz­ił je przed tobą, a także aby dopełnić słowa przysię­gi danej twoim przod­kom: Abra­hamowi, Iza­akowi i Jakubowi. Wiedz, że nie ze wzglę­du na two­ją cnotę Pan, Bóg twój, daje ci tę piękną ziemię na włas­ność, bo jesteś ludem o twardym karku.” (Pwt 9:4–6)

Czy więc Bóg jest okrut­ny? Czy na tym pole­ga okru­cieńst­wo Boga, że przez wiele lat zami­ast ukarać — słuszną, surową karą — nikczem­nych ludzi, daje im czas na nawróce­nie i pokutę? Czy na tym pole­ga jego surowość i okru­cieńst­wo, że w końcu, gdy już nie ma wyjś­cia, gdyż u ludzi nie ma najm­niejszej chę­ci nawróce­nia a jest tylko chęć czynienia naj­gorszego możli­wego zła — postanaw­ia ukarać to zło i oczyś­cić ziemię z tej plu­ga­woś­ci?

„Jeśli bowiem wrogów swych dzieci, cho­ci­aż win­nych śmier­ci, karałeś z taką oględ­noś­cią i pobłażaniem, dając czas i miejsce, by się od zła odwró­cili, z jakże wielką czułoś­cią sądz­iłeś swych synów, których przod­kom dawałeś przysię­gi i przymierza, pełne wspani­ałych obiet­nic.” (Mdr 12:20–21)

Czy więc kary Boga są surowe i mogą obe­j­mować zabi­janie grzeszników? Tak, ale tylko i wyłącznie wtedy gdy Bóg już nie ma wyjś­cia i musi ukarać kogoś kto trwa zaci­etrzewiony w swoim złu i nie chce się nawró­cić, pomi­mo łask, które Bóg mu daje ku nawróce­niu. Tacy ludzie nie tylko sami siebie skazu­ją na spraw­iedli­wą karę ale też swoim przykła­dem pocią­ga­ją innych do podob­nych zachowań, a więc roz­ple­ni­a­ją swo­je zło. Jeżeli ktoś kon­sek­went­nie odrzu­ca miłosierdzie Boga to sam skazu­je się na słuszną i straszną spraw­iedli­wość Boga. Nie ma żad­nej „trze­ciej dro­gi” — czegoś pomiędzy dobrem a złem, gdzie żyje się „po swo­je­mu” ale też nie czyni się zła. Taki kon­cept jest oksy­moronem, czymś niemożli­wym do zaist­nienia. Tylko Bóg jest źródłem dobra i tylko życie z Nim (czyli zgod­nie z Jego przykaza­ni­a­mi) jest dobre. Wszys­tko co jest poza Bogiem jest złe. Każdy uczynek będzie albo nagrod­zony albo ukarany. I to tylko od nas zależy czy zostaniemy surowo ukarani czy odpowiemy na Bożą miłość, która chce nas od tej spraw­iedli­wej kary ura­tować i przy­ciągnąć do siebie (por. Księ­ga Jonasza).

Zarzut 1 — jak można karać śmiercią dziecko?

Na tym etapie rozważań najczęś­ciej pojaw­ia się następu­ją­cy argu­ment:

„No dobra, ale w takim razie dlaczego Bóg kazał też zabi­jać dzieci? Prze­cież one nie mogły być aż tak złe, żeby zasługi­wały na śmierć — to tylko dzieci!”

Po pier­wsze — wcale nie jest to takie oczy­wiste. Albowiem nawet współcześnie znamy całą gamę przy­pad­ków gdy to właśnie dzieci dopuszcza­ły się naj­gorszych możli­wych przestępstw typu mor­dowanie, tor­tur­owanie, znę­canie się, molestowanie sek­su­alne, itd.. Oto kil­ka współczes­nych przykładów:

- Joshua Phillips (USA, 1998): 14-latek, który zabił 8‑letnią sąsi­ad­kę, a ciało ukrył pod łóżkiem w swoim poko­ju;
- Mary Bell (Wiel­ka Bry­ta­nia, 1968): dziew­czyn­ka w wieku 11 lat zamor­dowała dwo­je chłopców w wieku 3 i 4 lat. W toku sprawy ustalono, że dzi­ałała świadomie i z pre­m­e­dy­tacją i że dziew­czyn­ka dopuszcza­ła się też aktów prze­mo­cy sek­su­al­nej wzglę­dem ciał chłopców;
- Lionel Tate (USA, 1999): miał 12 lat, gdy pobił na śmierć 6‑letnią dziew­czynkę na Flo­ry­dzie;
- Robert Thomp­son i Jon Ven­ables (Wiel­ka Bry­ta­nia, 1993): chłop­cy w wieku 10 lat, por­wali i zamor­dowali 2‑letniego Jame­sa Bul­gera w Liv­er­poolu;
- „Sakak­ibara Seito” (Japonia, 1997): to pseudon­im chłop­ca, który zamor­dował i okaleczył 11-let­niego chłop­ca, którego głowę zostaw­ił przed szkołą;
- Zabójst­wo we Wrocław­iu (1999): chłopak w wieku 15 lat zabił swo­jego kolegę z klasy zada­jąc mu kilka­naś­cie ciosów nożem;


Nie będę wyliczał więcej, a mógłbym spoko­jnie napisać artykuł na kilka­set stron (albo i dłuższy), o samych tylko dzieci­ach-krymi­nal­is­tach. I to tylko o tych sprawach, które zostały bard­zo nagłośnione. Znam również z doświad­czenia i z obserwacji środowiska pato­log­iczne i wiem, że zachowa­nia typu krwawe bój­ki, znę­canie się fizy­czne i psy­chiczne, kradzieże, molestowanie sek­su­alne, upi­janie się, branie narko­tyków, orga­ni­zowanie się w „gan­gi”, które znę­ca­ją się nad słab­szy­mi, itd.. przez dzieci, które częs­to nie są jeszcze nawet nas­to­latka­mi, zdarza­ją się w takich środowiskach na porząd­ku dzi­en­nym i każdy zaj­mu­ją­cy się tego typu tem­atyką może to poświad­czyć. Gdy­by tak nie było, to nie ist­ni­ały­by takie miejs­ca jak popraw­cza­ki i nie słyszelibyśmy o takich sprawach jak powyższe. Dzieci też mogą być moral­nie złe i sam fakt, że są dzieć­mi nie spraw­ia automaty­cznie, że są zawsze niewinne. Pomi­jam tu kwest­ię dlaczego takie dzieci dopuszcza­ją się złych czynów, gdyż najczęś­ciej po pros­tu pato­log­iczne środowisko, w którym się „wychowywały” (czy raczej doras­tały) wpa­jało w nie wzorce takich zachowań, nikt ich nie uczył dobra i sza­cunku do bliźniego tylko wręcz prze­ci­wnie, jedyne czego doświad­cza­ły to prze­moc i zło wszelkiego rodza­ju, dlat­ego też same się takie stawały, częs­to „bezwied­nie”. Zatem jak mogło­by być inaczej w przy­pad­ku dzieci Kanane­jczyków, które miały od początku sty­czność z niemoral­noś­cią najwyższego szczebla? Oczy­wiś­cie pozosta­je też kwes­t­ia tego na ile takie zachowa­nia są zawsze i w 100 % ich winą, wynika­jącą z całkowitej świado­moś­ci zła, którego się dokonu­je a na ile było to nieświadome, gdyż to jest oczy­wiś­cie czyn­nik bard­zo indy­wid­u­al­ny i zmi­en­ny. Chcę jedynie zwró­cić uwagę, że sko­ro Bib­lia mówi, że dzieci Kanaanu również należało zabić, to znaczy, że zwyrod­nie­nie tych społeczeństw było tak ogromne, że nie było najm­niejszych szans, żeby te dzieci (nawet jeśli część z nich była niewin­na) mogły spoko­jnie doros­nąć i stać się po pros­tu dobry­mi ludź­mi — wbrew total­nie zde­pra­wowane­mu i chore­mu społeczeńst­wu, które ich otacza­ło. Były to nieste­ty dzieci, dla których nie było już szans na ratunek. Albo jeśli inaczej postaw­ić sprawę — tej sytu­acji, szan­są na ich zbaw­ie­nie — było pozbaw­ie­nie ich życia i usunię­cie w taki sposób razem ze skra­jnie zde­for­mowanym społeczeńst­wem, które dalej już nie mogło ist­nieć1. Dal­sze pozostaw­ie­nie tych społeczeństw bez kary, nie tylko groz­iło rozle­waniem się tego zła na wszys­tkie inne okoliczne nar­o­dy (czego dowo­dem choć­by Ps 106: 34–39), ale także spowodowało­by, że każde kole­jne pokole­nia dzieci, które by się z nich rodz­iły, były­by pokole­ni­a­mi równie zde­pra­wowany­mi i dążą­cy­mi jedynie do potępi­enia.

Nieste­ty, ale to była patolo­gia najwyższej możli­wej skali. Przeczy­ta­j­cie jeszcze raz uważnie cytowaną wcześniej Księgę Kapłańską 18 i 20:1–24. Mowa jest tam między inny­mi o tym, że w tych nar­o­dach nie było żad­nego opamię­ta­nia jeśli chodzi o roz­pustę. Współżyli ze sobą nie tylko członkowie jed­nej rodziny, ale też ludzie ze zwierzę­ta­mi! W prak­tyce oznacza to, że kazirodzt­wo powodowało o wiele częst­sze, bard­zo negaty­wne mutac­je gene­ty­czne, a więc wiele dzieci rodzą­cych się z każdego tego typu współży­cia było zde­for­mowanych, chorych, słabych i po pros­tu skrzy­wd­zonych fizy­cznie i psy­chicznie, przez pato­log­icznie złe zachowanie swoich rodz­iców. Nar­o­dy te były więc nie tylko złe moral­nie, ale też coraz bardziej rozras­tało się tam zło fizy­czne — choro­by, traumy, niepełnosprawnoś­ci, zaburzenia gene­ty­czne i psy­chiczne. Taki stopień rozpręże­nia moral­nego nie tylko wynikał z zaburzeń psy­chicznych powodowanych przez grzechy poprzed­nich pokoleń kanane­jczyków, ale też potę­gował je coraz bardziej, co prowadz­iło do jeszcze gorszych zwyrod­nień i grzechów. To była ist­na law­ina grzechu, która z każdym pokole­niem pędz­iła coraz szy­b­ciej i dodatkowo pow­ięk­sza­ła się z każdą poko­naną odległoś­cią, zabier­a­jąc coraz więk­szą masę ludzi! Żadne dziecko nie mogło­by się wychować na zdrowego i dobrego człowieka w takim środowisku, więc sko­ro Bóg powiedzi­ał, że miara grzechu się prze­brała i nie ma już szans na ratunek, a zosta­je tylko ukaranie, gdyż nic już się nie da zro­bić, to znaczy, że tak właśnie było spraw­iedli­wie, słusznie i miłosiernie, gdyż ci ludzie wcale nie chcieli się nawró­cić.

Zarzut 2 — A nie można było po prostu zachować tych dzieci i wychować ich na Izraelitów?

Krótko — nie. Z kilku powodów. Po pier­wsze, współcześnie wiemy już, że gdy mamy do czynienia z zaburzeni­a­mi gene­ty­czny­mi, choroba­mi wszelkiej maś­ci, zaburzeni­a­mi psy­chiczny­mi, trau­ma­mi, itd. (które prze­cież są zacią­gane właśnie na etapie doras­ta­nia małego dziec­ka), to tego typu rzeczy nie tylko rozwiną się w późniejszym cza­sie i będą przy­czyną późniejszego ogrom­nego cier­pi­enia tych ludzi (zde­for­mowanych, chorych, ułom­nych, z trau­ma­mi, zaburzeni­a­mi psy­chiczny­mi i pato­log­iczny­mi skłon­noś­ci­a­mi), ale też dodatkowo będą przekazy­wane w genach kole­jnym pokole­niom i będą w tych kole­jnych pokole­ni­ach uak­ty­w­ni­ane (a w każdym razie takie praw­dopodobieńst­wo znacznie wzrośnie). Na przykład obec­nie wiemy, że dzieci alko­ho­lików, będą miały o wiele więk­sze i sil­niejsze skłon­noś­ci do alko­holiz­mu, niż dzieci nie-alko­ho­lików. Tak samo z wielo­ma inny­mi zaburzeni­a­mi. Ci ludzie nieste­ty byli już skrzy­wdzeni na takim poziomie, że nie tylko sami by bard­zo cier­pieli ale też przenosili­by to cier­pi­e­nie na kole­jne pokole­nia.

Drugim powo­dem jest ten, że wiele z tych dzieci, gdy już osiągnęło­by wystar­cza­ją­cy wiek i dojrza­łość zaczęło­by w końcu zadawać pyta­nia — dlaczego taki jestem? Dlaczego różnię się od innych dzieci Izraelitów w moim wieku? Zaczęły­by intere­sować się swo­ją his­torią, przod­ka­mi i kul­turą i w końcu dowiedzi­ały­by się, że oso­by, które miały za najbliższych, w rzeczy­wis­toś­ci są odpowiedzialne za wymor­dowanie ich rodz­iców i krewnych. A w men­tal­noś­ci ludzi tam­tych cza­sów, zem­s­ta była czymś tak nat­u­ral­nym jak to, że trze­ba jeść i pić. Nie było więc szans wytłu­maczyć im spoko­jnie, że to była kara za grzechy, bo oni nie przyjęli­by takiego wytłu­maczenia. Uczu­cia zem­sty były sil­niejsze w ludzi­ach tam­tych cza­sów. Izraeli­ci wychowal­i­by sobie więc przyszłych wrogów, z który­mi zaczęli­by mieć wewnętrzny prob­lem. Zatem pozostaw­ie­nie niewin­nych dzieci kanane­jczyków ostate­cznie było­by złym rozwiązaniem. Pozbaw­ie­nie ich życia — tak jak pisałem wcześniej — dawało im za to szan­sę na zbaw­ie­nie, której to szan­sy nie otrzy­mal­i­by, gdy­by dano im doros­nąć w takich a nie innych warunk­ach. Jakkol­wiek czys­to prag­maty­cznie i bru­tal­nie to by nie brzmi­ało, takie były warun­ki w jakich znaleźli się Izraeli­ci i Kanane­jczy­cy, którzy zostali słusznie ukarani za swo­je zło.

Podsumowanie

Jak widz­imy, uważniejsze czy­tanie Bib­lii, poz­woliło nam zrozu­mieć, że dzi­ałanie Boga w sto­sunku do mieszkańców zie­mi Kanaan było jak najbardziej uza­sad­nione, spraw­iedli­we, cier­pli­we, słuszne, prag­maty­czne i dobre. Bóg więc, mimo okazy­wanego im słusznego sądu, nadal okazy­wał dobro, nawet takim zep­su­tym ludziom, a ci mimo tego i tak nie chcieli się nawró­cić.


Przyp­isy:

  1. Tu małe dopre­cy­zowanie, bo na pewno ten zarzut pad­nie — nie, nie chodzi o to, że człowiek może robić sobie z tego regułę i zacząć zabi­jać innych, tłu­macząc to troską o zbaw­ie­nie dusz innych ludzi. Chodzi o to, że Bóg, który może decy­dować o naszym życiu i śmier­ci, zbaw­ie­niu i potępi­e­niu, może wciągnąć czyjąś śmierć — nawet niewin­ną — w plan zbaw­ienia i tylko On może pode­j­mować tego typu suw­erenne decyz­je. ↩︎

Dodaj komentarz