Apologeta

Tylko konkretne odpowiedzi

Zmartwychwstanie Jezusa to fakt historyczny — dowody

Opublikowano: 15.04.2026 | Ostatnia aktualizacja: 02.08.2026

Streszczenie

W artykule tym mam zami­ar wykazać pokrótce (gdyż tak naprawdę moż­na na ten tem­at napisać wiele opasłych tomów książek1), że zmartwych­w­stanie Jezusa jest fak­tem his­to­rycznym, a nie wymysłem autorów Bib­lii — jak chcieli­by niek­tórzy scep­ty­cy. Żeby to wykazać posłużę się dowoda­mi his­to­ryczny­mi, log­iczny­mi, tek­stowy­mi, psy­cho­log­iczny­mi, naukowy­mi oraz nad­przy­rod­zony­mi. Wszys­tkie one wskazu­ją, że jest niemożli­we, aby wydarze­nie to zostało sfab­rykowane oraz, że ich jedynym najsen­sown­iejszym wyjaśnie­niem jest to, że Jezus Chrys­tus naprawdę zmartwych­w­stał.

Wstęp

Jeżeli Jezus rzeczy­wiś­cie zmartwych­w­stał to czyni go to prawdzi­wym Bogiem, Panem życia i śmier­ci, który różni się diame­tral­nie od wszys­t­kich pseu­do-bogów pokro­ju Zeusa, Ody­na, Brah­my, Alla­ha, Mit­ry, Kryszny, etc.. Bogiem, który spełnił starożytne pro­roct­wa i który potwierdz­ił swo­je własne słowa, zapowiada­jące to wydarze­nie. A sko­ro tak, to kwes­t­ia Jego zmartwych­w­sta­nia jest kwest­ią najbardziej kluc­zową w całym chrześ­ci­jańst­wie, o czym zresztą przy­pom­i­na św. Paweł:

„Jeżeli zatem głosi się, że Chrys­tus zmartwych­w­stał, to dlaczego twierdzą niek­tórzy spośród was, że nie ma zmartwych­w­sta­nia? Jeśli nie ma zmartwych­w­sta­nia, to i Chrys­tus nie zmartwych­w­stał. A jeśli Chrys­tus nie zmartwych­w­stał, daremne jest nasze nauczanie, próż­na jest także wasza wiara. Okazu­je się bowiem, żeśmy byli fałszy­wy­mi świad­ka­mi Boga, sko­ro umar­li nie zmartwych­w­sta­ją, prze­ci­wko Bogu świad­czyliśmy, że z martwych wskrze­sił Chrys­tusa. Sko­ro umar­li nie zmartwych­w­sta­ją, to i Chrys­tus nie zmartwych­w­stał. A jeżeli Chrys­tus nie zmartwych­w­stał, darem­na jest wasza wiara i aż dotąd pozosta­je­cie w swoich grzechach. Tak więc i ci, co pomar­li w Chrys­tusie, pos­zli na zatrace­nie. Jeżeli tylko w tym życiu w Chrys­tusie nadzieję pokładamy, jesteśmy bardziej od wszys­t­kich ludzi god­ni poli­towa­nia.” (1 Kor 15:12–19)

Jeżeli zmartwych­w­stanie rzeczy­wiś­cie miało miejsce w his­torii, to oznacza to, że:

  • Jezus spełnił szereg przepowied­ni ze Starego Tes­ta­men­tu, które zapowiadały Jego przyjś­cie w ludzkim ciele, nauczanie, śmierć i zmartwych­w­stanie. Inny­mi słowy, był zapowiadanym od tysią­cle­ci Mes­jaszem. Potwierdz­ił więc aut­en­ty­czność tych przepowied­ni i ich boskie natch­nie­nie, a tym samym potwierdz­ił też ist­nie­nie Boga, real­nie dzi­ała­jącego w his­torii Izraela — Boga zna­jącego przyszłość, który postanow­ił się objaw­ić na kar­tach Starego Tes­ta­men­tu i który kon­tynu­u­je swo­je dal­sze dzi­ałanie również później — w oso­bie Jezusa;
  • Bóg, który objaw­ił się ludziom w Starym Tes­ta­men­cie, wskrzesza­jąc Jezusa z martwych, potwierdz­ił, że uzna­je Jego posłan­nict­wo i naukę. Potwierdz­ił też więc, że Jezus jest rzeczy­wiś­cie Jego Synem, o którym mowa już w Starym Tes­ta­men­cie (np.: Dn 7:9–14; Prz 30:4; Ps 110:1) i o czym mówił wielokrot­nie sam Jezus (J 10:36; Mk 14:61–62);
  • Nau­ka Jezusa jest prawdzi­wa, gdyż Jezus sam wielokrot­nie ogłaszał, że pow­stanie z martwych i że to będzie znak, który przy­p­ieczę­tu­je wiary­god­ność Jego posłan­nict­wa i Ewan­gelii (Mt 12:38–42; Mt 16: 21; Mt 17:9.22–23; Mt 20:18–19; Mt 26:32; Mt 27:63; Mk 8:31; Mk 9:31; Mk 10: 33–34; Mk 14:28; Łk 9:22; Łk 18:31–33; J 2:19–22; J 10:17–18); Jezus więc nie tylko spełnił przepowied­nie ST, ale sam również pro­rokował o tym wery­fikowal­nym wydarze­niu, po czym spełnił zarówno pro­roct­wa Starego Tes­ta­men­tu jak i swo­je własne zapowiedzi;
  • Nau­ka Jezusa musi pochodz­ić od Boga i być przez niego usankcjonowana – tego Boga, który w Starym Tes­ta­men­cie twierdzi, że stworzył cały ten świat (Rdz 1–2; Ps 33:6) i że zbawi ten świat przez Swo­jego Mes­jasza (Rdz 3:15; Iz 53). A sko­ro tak, to oznacza to w dal­szej kole­jnoś­ci, że usankcjonowane jest również nauczanie Koś­cioła opartego na Apos­tołach i Bib­lii, gdyż ich twór­cą jest właśnie ten Mes­jasz, czyli Jezus;
  • Jezus jest Bogiem, gdyż sam wielokrot­nie staw­iał się na równi ze Starotes­ta­men­tal­nym Bogiem Jah­we (np. Mt 13:41; J 10:30; J 14:8–9; J 5:21–23). Jeżeli więc pow­stał z martwych, to oznacza to, że Bóg Starego Tes­ta­men­tu potwierdz­ił Jego posłan­nict­wo i naukę — czyli też słowa o równoś­ci Jezusa wobec Boga Jah­we.

Prze­jdźmy ter­az do najważniejszych dowodów, pokazu­ją­cych, że zmartwych­w­stanie Jezusa rzeczy­wiś­cie miało miejsce. Zaczni­jmy od dowodów his­to­rycznych.

Dowody historyczne: dokumenty

Nawet jeśli ktoś nie chce uznać, że Bib­lia została natch­niona przez Boga, to i tak musi potrak­tować księ­gi Bib­lii jako doku­men­ty his­to­ryczne, gdyż speł­ni­a­ją one wszys­tkie najważniejsze cechy wiary­god­nych doku­men­tów his­to­rycznych, gdyż może­my z dużą pewnoś­cią:

  • ustal­ić kto jest ich autorem;
  • ustal­ić kiedy, gdzie, w jakich okolicznoś­ci­ach i w jakim celu zostały napisane;
  • ustal­ić, że kopie, które posi­adamy obec­nie nie zostały w żaden sposób sfałs­zowane, prze­r­o­bione, itd., gdyż posi­adamy kopie ze starożyt­noś­ci, które zgadza­ją się ze współczes­ny­mi;
  • da się wykazać, że księ­gi te pochodzą z okre­su his­torii, o którym same mówią (najw­cześniejsze były spisane niecałe 10 lat po zmartwych­w­sta­niu Jezusa — Listy św. Pawła);
  • opisu­ją realia tamtej epo­ki — poli­tykę, język, kul­turę, poglądy, geografię, wierzenia, architek­turę, stro­je, tech­nologię, itd.;
  • ich autorzy mieli bezpośred­ni (lub bard­zo blis­ki) dostęp do infor­ma­cji, osób oraz zdarzeń, które opisy­wali;
  • tek­sty te są spójne wewnętrznie (fak­ty, daty, wydarzenia, itd. nie przeczą sobie, nie mylą się, nie miesza­ją się, itd.) a wszelkie ewen­tu­alne różnice między nimi, moż­na łat­wo zhar­mo­ni­zować,
  • ich treść jest potwierd­zona przez wiele zewnętrznych źródeł his­to­rycznych i arche­o­log­icznych z tamtej epo­ki (inskrypc­je, wykopaliska, numiz­maty­ka, inne doku­men­ty his­to­ryczne, doku­men­ty urzę­dowe, etc.);
  • treść tych tek­stów oraz ich gatun­ki lit­er­ack­ie, są jasne i zrozu­mi­ałe;

Zatem nawet jeśli nie trak­tu­je­my ksiąg Bib­lii (w tym konkret­nym kon­tekś­cie mówimy oczy­wiś­cie głównie o księ­gach Nowego Tes­ta­men­tu) jako natch­nionych przez samego Boga, to musimy je uznać za pełno­prawne i aut­en­ty­czne doku­men­ty his­to­ryczne, opisu­jące wydarzenia z tamtego okre­su. Relac­ja o zmartwych­w­sta­niu pochodzi właśnie z tych źródeł his­to­rycznych, którym nigdy nie wykazano fałszu czy niez­god­noś­ci ze znany­mi fak­ta­mi his­to­ryczny­mi. Przeanal­izu­jmy zatem zagad­nienia z tym związane:

Relację o zmartwych­w­sta­niu Jezusa zna­j­du­je­my głównie w czterech Ewan­geli­ach:

  • Mt 28:1–10
  • Mk 16:1–8
  • Łk 24: 1–12
  • J 20:1–18

Ale nie tylko. Czy­tamy o nim również w takich księ­gach, jak:

  • Dzieje Apos­tol­skie (Dz 1: 3; Dz 2:23–24.32; Dz 3:15; Dz 4:10; Dz 5:30; Dz 10:39–41; Dz 13:29–31.33–34; Dz 17:31–32; Dz 26:22–23),
  • Listy św. Pawła (Rz 1:4; Rz 6:4–5; Rz 10:9; 1 Kor 15:3–8; 1 Kor 15: 12–20; 2 Kor 4:14; Ga 1:1; Ef 1:20; Flp 3:10; Kol 2:12; 1 Tes 1:10),
  • Listy św. Pio­tra (1 P 1:3; 1 P 3:21),
  • Apokalip­sa św. Jana (Ap 1:17–18; Ap 2:8; Ap 5:6; Ap 20:6).

Są to doku­men­ty napisane przez naocznych świad­ków tych wydarzeń — uczniów Jezusa, którzy z nim żyli przez ok. 3 lata, oraz ucz­nia, który spotkał Go zmartwych­w­stałego, kil­ka lat po Jego śmier­ci (Św. Paweł z Tar­su).

O tym, że chrześ­ci­janie w tam­tym okre­sie głosili zmartwych­w­stanie Jezusa wspom­i­na­ją też inni autorzy, oraz źródła poz­abib­li­jne z tamtego okre­su:

  • Józef Flaw­iusz (37–ok. 100 r.): Dawne Dzieje Izraela, księ­ga 18, rozdz. 3, §3 (tzw. „Tes­ti­mo­ni­um Fla­vianum”2),
  • Kle­mens Rzym­s­ki (ok. 96 r.): List do Korynt­ian (1 Klem. 24–26),
  • Igna­cy Anti­ocheńs­ki (ok. 110 r.): List do Koś­cioła w Tralles, List do Smyrne­jczyków,
  • List Barn­a­by 5–6 (ok. 70–200 r.),
  • Justyn Męczen­nik (ok. 100–165 r.): Apolo­gia I, 50–52,
  • Ter­tu­lian (ok. 160–220 r.): O ciele Chrys­tusa,
  • Meli­ton z Sardes (ok. 170 r.): Homil­ia paschal­na,
  • 2 List Kle­men­sa Rzym­skiego (ok. 140 r.),
  • Apokalip­sa Pio­tra (ok. 130 r.),
  • List Polikarpa do Fil­ip­i­an (ok. 110–135 r.),
  • Ory­genes (ok. 185–253 r.),
  • Ireneusz (ok. 140–202 r.),
  • Kle­mens Alek­sandryjs­ki (ok. 150–212 r.),
  • Cypri­an z Kartaginy (ok. 200–258 r.).

Wszyscy powyżej wymie­nieni autorzy piszą o panu­jącej w tym cza­sie wierze chrześ­ci­jan, że Jezus fizy­cznie i dosłown­ie pow­stał z martwych, oraz ukazy­wał się im po swo­jej śmier­ci. Wielu z tych autorów żyło i pisało w cza­sie życia i śmier­ci pier­wszych uczniów (a potem następców) Apos­tołów. Mamy więc zachowaną wiary­god­ną ciągłość przekazu: Jezus — Apos­tołowie — uczniowie Apos­tołów.

Ciężko uwierzyć, że Apos­tołowie i ich towarzysze, żyją­cy w jed­nym okre­sie his­to­rycznym (I wiek), nagle wpadli na ten sam pomysł napisa­nia Ewan­gelii i Listów, o jakimś niez­nanym niko­mu Jezusie, który pow­stał z martwych i że nikt tego twierdzenia wów­czas nie zbadał, choć­by z cieka­woś­ci, żeby sprawdz­ić, czy to co głoszą Ci ludzie jest choć­by w jakimś stop­niu prawdą (i co było możli­we do zro­bi­enia). Ciężko też uwierzyć, że ci, którzy potem zostali ucz­ni­a­mi Apos­tołów, nie spotkali ani razu innych uczniów Jezusa, Jego mat­ki, jego krewnych, świad­ków Jego dzi­ałal­noś­ci, prze­ci­wników żydows­kich, itd.. A jed­nak nie zna­j­du­je­my prak­ty­cznie żad­nych pism z tego okre­su (I wiek), które by polem­i­zowały z twierdzeni­a­mi tych autorów i próbowały przy tym wykazać, że twierdzenia te są nieprawdzi­we3. Co szczegól­nie ciekawe — nie mamy żad­nych żydows­kich pism, które by próbowały udowod­nić fałszy­wość twierdzenia o zmartwych­w­sta­niu (poza wspom­ni­aną w Ewan­gelii plotką). A komu jak komu, ale to właśnie żydom musi­ało najbardziej zależeć na wykaza­niu nieprawdzi­woś­ci twierdzeń chrześ­ci­jan.

Przyjrzyjmy się ter­az ewan­ge­liom Nowego Tes­ta­men­tu:

a) Ewan­gelia wg św. Mateusza

Datowana na lata 40–70 n.e., a wielu badaczy4 zgadza się, że mogła pow­stać jeszcze przed Ewan­gelią Mar­ka (lata 40–50), zatem niecałe 10 lat po śmier­ci Jezusa, lub najpóźniej 37 (tak jak u Mar­ka). Nie może więc być tutaj mowy o spisa­niu jakiejś usłyszanej leg­endy czy wymyślonego później wydarzenia. Mateusz — autor tej Ewan­gelii, był jed­nym z Apos­tołów Jezusa. W tym cza­sie żyli też inni naoczni świad­kowie życia Jezusa, Apos­tołów, oraz krewnych Jezusa (Jego Mat­ki, kuzynów, etc.), więc gdy­by opisane w tej Ewan­gelii zmartwych­w­stanie i jego okolicznoś­ci było wymysłem Mateusza, to na pewno zostało­by szy­bko przez nich zwery­fikowane i obalone. Tym­cza­sem Ewan­gelia Mateusza była powszech­nie uznawana i uży­wana w gmi­nach chrześ­ci­jańs­kich i każdy mógł ją wręcz oso­biś­cie zwery­fikować. Nie ist­nieją żadne dane his­to­ryczne z tamtego okre­su, które choć­by sug­erowały, że ewan­gelia ta była uważana za spisaną bajkę lub, że jest ona czystym wymysłem. Również sam jej tekst oraz wiele innych tek­stów od niej nieza­leżnych nie wskazu­je na to, że jej treść jest nieprawdzi­wa.

b) Ewan­gelia wg św. Mar­ka

Jej pow­stanie datu­je się na wcześniej niż 70 r. n.e. (zwyk­le ok. 50–70 r.. n.e.), czyli maksy­mal­nie na 37 lat po śmier­ci Jezusa (33 r. n.e.). Ewan­ge­lista Marek, lub też dokład­niej rzecz ujmu­jąc — Jan-Marek, był oso­bistym tłu­maczem świętego Pio­tra (apos­toła Jezusa), które­mu oso­biś­cie towarzyszył i którego słowa w końcu spisał, w formie Ewan­gelii, gdy Piotr i inni Apos­tołowie wciąż jeszcze żyli. Był też bratem Barn­a­by i towarzyszem św. Pawła, który jak wiemy również nauczał o zmartwych­w­sta­niu Jezusa. Gdy­by więc Marek napisał w swo­jej Ewan­gelii coś o czym towarzysze Jezusa nie wiedzieli, na pewno zostało­by to w mig obalone przez nich samych i przez innych świad­ków życia Jezusa, którzy wtedy żyli i naucza­li. A jak wiemy Ewan­gelia ta (oraz pozostałe) była powszech­nie uży­wana w tamte­jszych gmi­nach chrześ­ci­jańs­kich i powoły­wali się na nią później najróżniejsi Ojcowie Koś­cioła. Ani oni, ani inni wyz­naw­cy, którzy znali Jezusa oso­biś­cie nie powoły­wal­i­by się na nią, gdy­by uznawali, że to co tam opisano jest bzdurą. Relac­je o zmartwych­w­sta­niu zna­j­du­ją się także w pozostałych Ewan­geli­ach oraz w Lis­tach św. Pawła, które były znane, czy­tane i cytowane w cza­sach życia więk­szoś­ci Apos­tołów i naocznych świad­ków Jezusa.

c) Ewan­gelia wg św. Łukasza (i Dzieje Apos­tol­skie)

Datowana na lata 58–60 n.e. Jej autorem jest lekarz i towarzysz św. Pawła – Łukasz, który jak sam stwierdz­ił, postanow­ił:

„zbadać dokład­nie wszys­tko od pier­wszych chwil i opisać ci po kolei, dos­to­jny Teofilu, abyś się mógł przekon­ać o całkowitej pewnoś­ci nauk, których ci udzielono.” (Łk 1: 3–4)

Podob­nie jak w przy­pad­ku poprzed­nich Ewan­gelii – Łukasz pisał w cza­sie, gdy żyli jeszcze naoczni świad­kowie życia i śmier­ci Jezusa, jego Apos­tołowie, uczniowie, Mat­ka, kuzyni, itd.. A jed­nak również i on poda­je relację o zmartwych­w­sta­niu Jezusa. Gdy­by to nie była powszech­na wiedza i przeko­nanie tam­tych osób w tam­tym cza­sie, to nie decy­dował­by się on na dodawanie takiego szczegółu do swo­jej Ewan­gelii, oraz do Dziejów Apos­tol­s­kich, których też jest autorem.

Również pozostałe księ­gi, o których wspom­ni­ałem były pisane w cza­sie życia Apos­tołów, przez Apos­tołów oraz ich uczniów i towarzyszy i były prak­ty­cznie powszech­nie czy­tane i uznawane przez pier­wsze gminy chrześ­ci­jańskie. Ich treść była więc powszech­nie znana i już wów­czas moż­na było ją zwery­fikować.

Dowody historyczne: wiarygodność wspomnianych dokumentów historycznych

Aut­en­ty­czność wspom­ni­anych w tym artykule doku­men­tów — a więc przede wszys­tkim ksiąg bib­li­jnych, jest potwierd­zona przez nieza­leżne bada­nia his­to­ryczne, odkrycia arche­o­log­iczne, porów­naw­cze, przez obec­ność frag­men­tów tych ksiąg w innych tek­stach (cytaty, parafrazy) oraz przez przeogrom­ną ilość ory­gi­nal­nych rękopisów, której nie dorównu­je żaden inny doku­ment his­to­ryczny z tamtego okre­su. Kil­ka fak­tów o samych manuskryptach zaw­ier­a­ją­cych tek­sty Nowego Tes­ta­men­tu:

Manuskrytp­ty greck­ie

  • najs­tarszy zachowany manuskrypt (czyli kopia) Nowego Tes­ta­men­tu to tzw. Papirus Ryland­sa 457. Jest na nim frag­ment Ewan­gelii wg św. Jana (J 18,31–33, oraz J18,37–38), zgod­ny z tym jaki znamy obec­nie. Papirus ten datu­je się na 125–130 r. n.e.;
  • według Insti­tut für neutes­ta­mentliche Textforschung (Insti­tute for New Tes­ta­ment Tex­tu­al Research) w Mün­ster, Niem­czech, ofic­jal­nym zbiorze grec­kich manuskryp­tów Nowego tes­ta­men­tu, w naszym posi­ada­niu jest obec­nie pon­ad 5600 manuskryp­tów napisanych w języku greckim.

Manuskryt­py Armeńskie

  • najs­tarszy manuskrypt: 862 rok n.e.;
  • ilosć manuskryp­tów w języku armeńskim; 207 pełnych Bib­lii, 115 Nowych Tes­ta­menów, i 3003 Ksiąg zaw­ier­a­ją­cych Ewan­gelie, co daje 3325 manuskryt­pów;

Manuskryp­ty kop­tyjskie

  • najs­tarszy manuskrypt: późny III wiek n.e.;
  • ilość manuskryp­tów w języku kop­tyjskim: ok. 975.

Manuskryp­ty goty­ck­ie

  • najs­tarszy manuskrypt: V/VI wiek n.e.;
  • ilość: 6

Manuskryp­ty Etiop­skie

  • najs­tarszy manuskrypt: VI wiek n.e.;
  • ilosć: pon­ad 600

Łacińskie Tłu­maczenia

  • zwyk­le dzielone na tłu­maczenia starołacińskie (czyli najs­tarsze manuskryp­ty zapisane po łacinie, takie jak np. Codex Ver­cel­len­sis datowany na rok 350 n.e.), oraz na kopie Wul­gaty (łacińs­ki przekład całej Bib­lii z lat 382–406 n.e.);
  • ilość kopii starołacińs­kich: 110
  • ilość kopii Wul­gaty: pon­ad 10 000

Manuskryp­ty syryjskie

  • najw­cześniejszy: IV/V wiek n.e.;
  • ilość manuskryp­tów: pon­ad 350

Manuskryp­ty gruz­ińskie

  • najs­tarszy: V w. n.e.;
  • ilość: 89

Manuskryp­ty słowiańskie

  • najs­tarszy: X‑XI w. n.e.;
  • ilość: pon­ad 4000

ŁĄCZNIE: 33 870

A są to jedynie bard­zo ostrożne sza­cun­ki, wynika­jące z fak­tu, że wiele z rękopisów nie zostało jeszcze zbadanych i ofic­jal­nie opub­likowanych. Wiele z nich zna­j­du­je się też w kolekc­jach, więc nie zostały ofic­jal­nie skat­a­l­o­gowane. W prak­tyce jest ich zatem znacznie więcej. Każdy z tych manuskryp­tów potwierdza, że tekst Bib­lii, który mamy obec­nie, nie uległ prak­ty­cznie żad­nej istot­nej zmi­an­ie na przestrzeni wieków i Nowy Tes­ta­ment, który mamy obec­nie, brz­mi prak­ty­cznie w 99% tak samo, jak brzmi­ał 2000 lat temu.

Nie wspom­i­nam tutaj o dowodach na aut­en­ty­czność tek­stu ksiąg Starego Tes­ta­men­tu, ale jest to podob­na, a nawet jeszcze więk­sza ilość mate­ri­ałów (ok. 42 300 manuskryp­tów). Nie ma więc prak­ty­cznie żad­nej możli­woś­ci, żeby tekst Bib­lii został sfałs­zowany, czy żeby uległ jakiejkol­wiek zmi­an­ie na przestrzeni wieków, co poświad­cza­ją też tzw. „Zwo­je z Qum­ran” oraz tek­sty masoreck­ie Bib­lii). Nie ma innego tak dobrze udoku­men­towanego i udowod­nionego (pod wzglę­dem porów­na­nia do ory­gi­nału) tek­stu his­to­rycznego jak Bib­lia.

Dla porów­na­nia – kil­ka tego typu infor­ma­cji o dziełach lit­er­atu­ry klasy­cznej5

Tytuł dziełaSza­cow­ana data pow­sta­nia ory­gi­nałuNajw­cześniejszy zachowany rękopis/fragment Licz­ba zachowanych rękopisówOdstęp między pow­staniem ory­gi­nału a najw­cześniejszym zachowanym rękopisem
Ili­a­da — Homerok. poł. VIII w. p.n.e.ok. 400 r. p.n.e.1900+ok. 335 lat
Dzieje — Herodotok. 440–420 r. p.n.e.150–50 r. p.n.e.ok. 106ok. 270–390 lat
Dra­maty — Sofok­lesV w. p.n.e.III w. p.n.e.ok. 226ok. 100–250 lat
Dialo­gi — Pla­tonok. 399–347 r. p.n.e.III w. p.n.e.238ok. 50–150 lat
Woj­na Gal­i­js­ka — Juliusz Cezar52–51 r. p.n.e.IX w. n.e.251ok. 900 lat
Dzieje Rzy­mu od założe­nia mias­ta — Tytus Liwiuszod ok. 29 r. p.n.e. (dzieło pow­stawało eta­pa­mi)IV w. n.e.ok. 473ok. 330–400 lat
Roczni­ki — Tacytok. 110–120 r. n.e.1 poł.: 850 r. n.e.;
2. poł.: 1050 r. n.e.
36ok. 730–740 lat; ok. 930–940 lat
His­to­ria Nat­u­ral­na — Plin­iusz Starszy77 r. n.e.V w. n.e.200+ok. 320–400 lat
Woj­na Pelo­pones­ka — Tukidy­desok. 431–411 r. p.n.e.III w. p.n.e.188ok. 100–200 lat
Mowy — DemostenesIV w. p.n.e.I w. p.n.e., być może wcześniejsze444ok. 200–300 lat
ŁĄCZNA LICZBA: 4,062+

Ter­az podob­ne zestaw­ie­nie dla niek­tórych ksiąg Nowego Tes­ta­men­tu:

Księ­gaSza­cow­ana data pow­sta­nia ory­gi­nałuNajw­cześniejszy zachowany rękopis/fragment Odstęp między pow­staniem ory­gi­nału a najw­cześniejszym zachowanym rękopisem
Najw­cześniejsze listy św. Pawłaok. 52–53 r. n.e.P46* – ok. 200 n.e.ok. 150 lat
Ewan­gelia wg św. Mar­kaok. 64 r. n.e.P45 – III w. n.e.ok. 140–240 lat
Ewan­gelia wg św. Mateuszaok. 43 r. n.e.P45 – III w. n.e.ok. 160–260 lat
Ewan­gelia wg św. Łukaszaok. 59–60 r. n.e.P75 – III w. n.e.ok. 140–240 lat
Ewan­gelia wg św. Janaok. 65–66 r. n.e.P52 – II w. n.e.ok. 35–135 lat
Dzieje Apos­tol­skieok. 63 r. n.e.P45 – III w.ok. 120–220 lat
1 i 2 List św. Pio­traok. 63 i 65 r. n.e.P72 – III/IV w.ok. 135–340 lat
Apokalip­sa św. Janaok. 68–69 — koniec I w. n.e.P47 – późny III w. n.e.ok. 160–230 lat

* P to skrót od nazwy „Papirus”. Razem z numerem, nazwa określa konkret­ny rękopis, który mamy obec­nie w posi­ada­niu.

Widz­imy z tych danych, że:

Po pier­wsze — ilość manuskryp­tów bib­li­jnych jest nieporówny­wal­nie więk­sza od rękopisów dzieł klasy­cznych (praw­ie o 30 000 więcej!). A warto dopre­cy­zować, że mowa tu tylko o samych manuskryptach. Musimy bowiem wziąć pod uwagę, że poszczególne frag­men­ty Bib­lii były też cytowane w wielu innych, zewnętrznych źródłach – na przykład w pis­mach Ojców Koś­cioła (pier­wsze wie­ki chrześ­ci­jańst­wa), gdzie ilość tych cytatów jest przeogrom­na i zgadza się ze znanym nam obec­nie tek­stem, oraz ze wspom­ni­any­mi manuskrypta­mi. Prawdę mówiąc, to z samych tych cytatów Bib­lii zawartych w innych dziełach, moż­na by odt­worzyć bard­zo wiernie ogrom­ną część Pis­ma Świętego! Zatem sama ilość oraz treść doku­men­tów his­to­rycznych w naszym posi­ada­niu utwierdza nas w pewnoś­ci, że Księ­gi Nowego Tes­ta­men­tu zaw­ier­a­ją aut­en­ty­czne i bard­zo dobrze zachowane nauczanie Jezusa i Apos­tołów. Tek­sty te brzmią prak­ty­cznie dokład­nie tak samo w najs­tarszych i w najmłod­szych manuskryptach;

Po drugie — czas pomiędzy pow­staniem ory­gi­nałów, a cza­sem pow­sta­nia najw­cześniejszych rękopisów dzieł klasy­cznych, jakie posi­adamy, jest w więk­szoś­ci wypad­ków nieporówny­wal­nie dłuższy, w sto­sunku do takiego odstępu cza­sowego dla ksiąg Nowego Tes­ta­men­tu. A jed­nak, pomi­mo tego, te dzieła klasy­ki nadal są uznawane przez his­to­ryków jako ważne i pełno­prawne doku­men­ty his­to­ryczne, które częs­to służą za źródło infor­ma­cji o tamte­jszych cza­sach i to pomi­mo tego, że stwierd­zono jed­noz­nacznie, że wiele z nich zaw­iera ele­men­ty pro­pa­gandowe, przekła­mane a nawet baśniowe czy mito­log­iczne (np. „Dzieje Rzy­mu od założe­nia mias­ta” — Tytusa Liwiusza oraz „Dzieje” — Herodota);

Po trze­cie — dzieła klasy­czne częs­to opisu­ją wydarzenia z bard­zo odległej przeszłoś­ci, częs­to set­ki i tysiące lat po tych wydarzeni­ach. Pod­czas gdy Nowy Tes­ta­ment opisu­je wydarzenia, które miały miejsce jeszcze za życia autorów tych ksiąg.

A con­trario – nie znaleziono prak­ty­cznie żad­nych wiary­god­nych doku­men­tów his­to­rycznych (ani odkryć arche­o­log­icznych), które przeczyły­by temu co napisano w Bib­lii. Nowy Tes­ta­ment jest więc nieporówny­wal­nie bardziej wiary­god­nym doku­mentem his­to­rycznym, niż jakikol­wiek inny starożyt­ny doku­ment, a chrześ­ci­janie nie mają najm­niejszego powodu, żeby wąt­pić w jakąkol­wiek jego his­to­ryczność i wiary­god­ność.

Prze­jdźmy ter­az do innego rodza­ju dowodów na wiary­god­ność zmartwych­w­sta­nia Jezusa:

Dowody historyczno-tekstowe: analiza samego tekstu oraz jego kontekstu historycznego

a) Pusty grób

Nie ma żad­nego, bardziej sen­sownego wyjaśnienia na to, że grób Jezusa po Jego śmier­ci był pusty, jak tylko zmartwych­w­stanie. Wszys­tkie potenc­jalne rozwiąza­nia scep­tyków zostały już dawno temu obalone jako nieza­sadne. Dlat­ego przeanal­izu­jmy ter­az uważnie ten konkret­ny dowód i jego potenc­jalne, inne rozwiąza­nia.

Zgod­nie z relacją zawartą w Ewan­geli­ach, Jezus został złożony do grobu znanego człowieka – Józe­fa z Ary­matei, bogat­ego człon­ka San­hedrynu. Zarówno Józef z Ary­matei (w tym jego krewni i zna­jo­mi) oraz grób, który do niego należał, był więc bard­zo łatwy do ziden­ty­fikowa­nia i odnalezienia, przez każdego żyjącego w tam­tym cza­sie żyda po zasięg­nię­ciu odpowied­nich infor­ma­cji. Jeżeli chrześ­ci­janie żyją­cy w tam­tych cza­sach twierdzili, że taki grób ist­nieje i że został pusty w trzy dni, po złoże­niu w nim ciała Jezusa, to każdy żyją­cy w tym miejs­cu i cza­sie człowiek mógł tam po pros­tu pójść i zwery­fikować te twierdzenia. Odważne twierdze­nie chrześ­ci­jan o zmartwych­w­sta­niu i o pustym gro­bie, było dla każdego człowieka w tam­tych cza­sach i tam­tym rejonie, możli­we do bezpośred­niej wery­fikacji. Tym­cza­sem, nie jesteśmy w posi­ada­niu żad­nego wiary­god­nego doku­men­tu his­to­rycznego ani żad­nej wiary­god­nej relacji, która przeczyła by twierdzeniom chrześ­ci­jan. Nikt w tam­tych cza­sach nie zak­wes­t­ionował ofic­jal­nie ani ist­nienia grobu Jezusa, ani tym bardziej tego, że był on pusty – a zwłaszcza żydzi, którzy mieli prze­cież najwięcej powodów ku temu, żeby tak twierdz­ić. Co więcej, czy­tamy, że żydzi nie tylko tego nie kwes­t­ionowali, ale zami­ast tego próbowali wymyślić inną, fałszy­wą przy­czynę fak­tu pustego grobu:

„Gdy one były w drodze, niek­tórzy ze straży przys­zli do mias­ta i powiadomili arcykapłanów o wszys­tkim, co zaszło. Ci zebrali się ze starszy­mi, a po naradzie dali żołnier­zom sporo pieniędzy i rzek­li: «Rozpowiada­j­cie tak: Jego uczniowie przys­zli w nocy i wykradli Go, gdyśmy spali. A gdy­by to doszło do uszu nami­est­ni­ka, my z nim pomówimy i wybaw­imy was z kłopo­tu». Ci więc wzięli pieniądze i uczynili, jak ich pouc­zono. I tak rozniosła się ta pogłos­ka między Żyda­mi i trwa aż do dnia dzisiejszego.” (Mt 28: 11–15).

Plot­ka ta nie jest wymysłem ewan­ge­listy Mar­ka, który chci­ał w ten sposób uwiary­god­nić swo­ją nar­rację, gdyż dokład­nie o tej samej plotce czy­tamy np. w „Tole­dot Jeszu” — nieprzy­chyl­nym Jezu­sowi i chrześ­ci­jańst­wu, zbiorze żydows­kich pism z VI wieku, które przy­tacza­ją tezę o wykrad­nię­ciu ciała przez uczniów, jako całkowicie poważne wyjaśnie­nie zmartwych­w­sta­nia Jezusa.

No dobrze, ale w takim razie, sko­ro grób Jezusa ist­ni­ał, to dlaczego został pusty, w trzy dni po Jego śmier­ci? Prze­cież był pil­nowany przez straż. Może naprawdę uczniowie Jezusa wykradli Jego ciało i to wcale nie była tylko plot­ka? Przyjrzyjmy się tej teorii.

Zaczni­jmy od tego, że w cza­sach Jezusa ist­ni­ały tylko trzy grupy, którym mogło­by potenc­jal­nie zależeć na wykrad­nię­ciu ciała Jezusa:

  • uczniowie Jezusa,
  • żydzi,
  • rzymi­an­ie.

Której z tych trzech grup mogło najbardziej zależeć na kradzieży ciała Jezusa i jaki mógł być tego powód? Okazu­je się, że żad­nej z nich. Wszys­tkie potenc­jalne powody, osad­zone w reali­ach tamtej epo­ki i wynika­jące z zapisów tego zdarzenia, wskazu­ją na to, że kradzież ciała Jezusa była­by albo kolos­al­nym błę­dem strate­gicznym dla niek­tórych z tych grup, albo zakończyła­by się skutka­mi, które jak wiemy z his­torii, nie miały nigdy miejs­ca. Jest wręcz odwrot­nie — wszys­tkie te grupy miały masę powodów, żeby tego nie robić. Najlepiej dla nich było po pros­tu wró­cić do nor­mal­nego funkcjonowa­nia i uznać sprawę Jezusa za ostate­cznie zamkniętą. Zaczni­jmy zatem od grupy pier­wszej:

Czy uczniowie Jezusa wykradli Jego ciało?

Zas­tanówmy się — po co uczniowie Jezusa mieli­by wykraść Jego ciało? Jedy­na racjon­al­na odpowiedź jaka się nasuwa na myśl, to: „żeby uwiary­god­nić twierdzenia swo­jego mis­trza, który zapowiadał, że zmartwych­w­stanie”. Krad­nąc ciało Jezusa, mieli­by potwierdze­nie prawdzi­woś­ci Jego pro­roct­wa i pośred­nio — Jego nau­ki. Mogli­by odtąd posługi­wać się tym kłamst­wem, żeby przekony­wać i zdoby­wać nowych wyz­naw­ców i czer­pać z tego korzyś­ci. Prob­lem pole­ga na tym, że nie czer­pali z tego prak­ty­cznie żad­nych korzyś­ci, a nawet wręcz prze­ci­wnie — narazili się w ten sposób na okrutne prześlad­owa­nia (byli bic­zowani, wypędzani, kamienowani, staw­iani przed sąda­mi, itd.). Co więcej, opis przemi­any jaka w nich zaszła, oraz czynów, których się dopeł­niali w imię Jezusa zmartwych­w­stałego, wskazu­je, że ich przeko­nanie było jak najbardziej zgodne z rzeczy­wis­toś­cią. Albowiem — jeżeli to oni wykradli ciało, to nie ma zupełnie żad­nego, log­icznego i racjon­al­nego wyjaśnienia fakt, że w jak­iś czas potem byli skłon­ni odd­awać życie w tor­tu­rach, głosząc, że Jezus zmartwych­w­stał. Dlaczego? Dlat­ego, że nikt nie umiera świadomie za kłamst­wo, gdy wie, że to co głosi jest kłamst­wem, które sam sfab­rykował. A już na pewno nie umier­a­ją za to dziesiąt­ki czy set­ki ludzi, którzy są zaan­gażowani w to jed­no kłamst­wo i wszyscy oni wiedzą, że to co głoszą jest total­ną bzdurą i że głosze­nie tego wiąże się z samy­mi prob­le­ma­mi (prześlad­owa­nia, ubóst­wo, tor­tu­ry, wypędzenia, itd.). Ci, którzy nie rozu­mieją tego argu­men­tu, częs­to powołu­ją się na fakt, że prze­cież nawet współcześnie ist­nieją ludzie, którzy umier­a­ją za ślepą wiarę w jakieś niedorzeczne rzeczy (np. muzuł­manie). Jed­nak przykład ten jest fałszy­wą analogią (błąd log­iczny), ponieważ muzuł­manie naprawdę wierzą, że umier­a­ją dla Alla­ha, który ist­nieje i jest prawdzi­wy i który dam im raj po śmier­ci. Nie są więc fałszy­wi w swoich przeko­na­ni­ach i nie mają żad­nych namacal­nych dowodów, w których sfab­rykowa­niu sami uczest­niczyli, żeby wiedzieć, że to w co wierzą jest kłamst­wem. Uczniowie Jezusa zaś nie mogli­by się cechować taką ślepą wiarą, gdy­by wiedzieli­by, że Jezus tak naprawdę nie zmartwych­w­stał, bo to oni sami wykradli Jego ciało. Inny­mi słowy — nie umier­al­i­by za sprawę Jezusa zmartwych­w­stałego, wiedząc, że on tak naprawdę nie zmartwych­w­stał. Stało się jed­nak inaczej — w ucz­ni­ach Jezusa zaszła jakaś niesamowi­ta przemi­ana, bo odtąd byli skłon­ni odd­ać życie za wiarę w zmartwych­w­stanie i fak­ty­cznie to robili — najczęś­ciej w bard­zo cięż­kich tor­tu­rach. Jest to dzi­wne, biorąc pod uwagę, że wcześniej ze stra­chu uciek­li i opuś­cili Jezusa w Ogrodzie Get­se­mani oraz w całej Jego drodze krzyżowej (z wyjątkiem św. Jana). Po zmartwych­w­sta­niu Jezusa zaś, prak­ty­cznie wszyscy Apos­tołowie (z wyjątkiem Jana) ponieśli śmierć męczeńską. I nie tylko oni, bo po nich (i obok nich) umier­ali też męczeńsko inni – np. Szczepan, Paweł, oraz wielu wielu innych świę­tych i męczen­ników, znanych z kart Koś­cioła i his­torii. Taka przemi­ana nie ma żad­nego lep­szego uza­sad­nienia, niż to, że Jezus naprawdę zmartwych­w­stał, a oni byli tego świad­ka­mi, przez co byli gotowi odtąd odd­ać życie za tę prawdę.

To może żydzi?

To twierdze­nie również nie ma sen­su, gdyż pusty grób był­by tylko dowo­dem prze­ci­wko nim samym — świad­czył­by bowiem o tym, że słowa Jezusa spełniły się i że naprawdę był On mes­jaszem, który miał przyjść i który zmartwych­w­stał, a którego oni odrzu­cili. Krad­nąc ciało Jezusa z grobu strze­lal­i­by sobie w kolano. Im wręcz musi­ało zależeć, żeby ciało Jezusa zostało w gro­bie i o tym właśnie wspom­i­na ewan­gelia:

„Naza­jutrz, to znaczy po dniu Przy­go­towa­nia, zebrali się arcykapłani i faryzeusze u Piła­ta i ozna­jmili: «Panie, przy­pom­nieliśmy sobie, że ów oszust powiedzi­ał jeszcze za życia: „Po trzech dni­ach pow­stanę”. Każ więc zabez­pieczyć grób aż do trze­ciego dnia, żeby przy­pad­kiem nie przys­zli jego uczniowie, nie wykradli Go i nie powiedzieli ludowi: „Pow­stał z martwych”. I będzie ostat­nie oszust­wo gorsze niż pier­wsze». Rzekł im Piłat: «Macie straż: idź­cie, zabez­piecz­cie grób, jak umiecie». Oni pos­zli i zabez­pieczyli grób opieczę­towu­jąc kamień i staw­ia­jąc straż.” (Mt 27: 62–66)

Nie było ani trochę w intere­sie żydów, żeby wykradać ciało Jezusa. Pon­ad­to — gdy­by to oni rzeczy­wiś­cie wykradli ciało Jezusa, to pojaw­ia się pewien oczy­wisty zysk z tego fak­tu — wystar­czy, że pokażą ciało chrześ­ci­janom i w ten sposób udowod­nią, że chrześ­ci­janie kłamią. Reli­gia chrześ­ci­jańs­ka została­by stłu­miona w zar­o­d­ku. Nic takiego się jed­nak nie stało. Ciężko uwierzyć, że prze­ci­wni­cy rozwi­ja­jącej się, nowej religii, nie wyko­rzys­tal­i­by takiego argu­men­tu, gdy­by nim dys­ponowali.

A rzymianie?

Tu również pojaw­ia się ten sam prob­lem, ponieważ gdy­by to rzymi­an­ie wykradli ciało Jezusa, to po tym gdy chrześ­ci­janie zaczęli głosić zmartwych­w­stanie, wystar­czyło pokazać Jego ciało, albo wskazać rzeczy­wiste miejsce jego złoże­nia. Cała nar­rac­ja chrześ­ci­jan została­by w mig obalona i na tym ich his­to­ria by się skończyła. Jak wiemy, nic takiego się nie wydarzyło.

b) Świad­kowie

Kole­jną kwest­ią jest ogrom­na ilość świad­ków, która widzi­ała i spotkała oso­biś­cie Jezusa zmartwych­w­stałego:

  • Zaczni­jmy od niewiast, które udały się do grobu, żeby namaś­cić ciało Jezusa. W cza­sach Jezusa świadect­wo kobi­ety znaczyło praw­ie tyle, co nic. Józef Flaw­iusz pisze, że od kobi­et nie należy przyj­mować żad­nych zez­nań, ze wzglę­du na „lekkomyśl­ność właś­ci­wą ich płci”.6 Zatem Ewan­geliś­ci decy­du­jąc się opisać również relac­je kobi­et — argu­ment mało wiary­god­ny dla ówczes­nego żyda — tak naprawdę potwierdza­ją tylko swo­ją praw­domówność, gdyż nie ogranicza­ją się do podawa­nia argu­men­tów najsil­niejszych (gdyż pusty grób oraz samego Jezusa widzieli też Piotr, Jan i wielu innych mężczyzn), ale przy­tacza­ją również tego typu relac­je, nie ukry­wa­jąc niczego, z tego co miało miejsce przy zmartwych­w­sta­niu. Prze­maw­ia to tylko na korzyść Ewan­ge­listów. Swo­ją drogą, fakt ten pokazu­je nam też, jak Bóg potrafi dzi­ałać wbrew ludziom i ich głupim poglą­dom i jak przemienia to, co słabe w oczach ludzi, na coś potężnego. Świadect­wa kobi­et, te lekce­ważone i uważane za praw­ie bezwartoś­ciowe w tamtej kul­turze, sta­ją się później jed­nym z najsil­niejszych argu­men­tów prze­maw­ia­ją­cych za aut­en­ty­cznoś­cią nar­racji bib­li­jnej!
  • Zmartwych­w­stały Chrys­tus ukazy­wał się nie tylko niewias­tom i Apos­tołom, ale również pon­ad 500 (!) ludziom na raz. W dodatku ukazy­wał się im aż przez 40 dni:

„Im też po swo­jej męce dał wiele dowodów, że żyje: ukazy­wał się im przez czter­dzieś­ci dni i mówił o królest­wie Bożym. (Dz 1:3)

„później zjaw­ił się więcej niż pię­ciuset bra­ciom równocześnie; więk­szość z nich żyje dotąd, niek­tórzy zaś pomar­li.” (1 Kor 15:6)

Jak czy­tamy – więk­szość z tych ludzi nadal żyła, gdy te słowa były spisane i głos­zone, więc każdy wąt­pią­cy, żyją­cy w tam­tym cza­sie, mógł po pros­tu spotkać się z każdym z tych żyją­cych świad­ków i poprosić ich oso­biś­cie, o zwery­fikowanie tego, czy rzeczy­wiś­cie coś widzieli czy nie. Mamy więc nie tylko całą masę naocznych świad­ków, ale w dodatku świad­ków, którzy przez przez 40 dni, widzieli kogoś, kto wcześniej na ich oczach został zamęc­zony na śmierć i kto wcześniej zapowiadał, że zmartwych­w­stanie po 3 dni­ach od swo­jej śmier­ci (Mt 12:38–40). Zmartwych­w­stały Jezus nie tylko ukazy­wał się ludziom, ale też jadł (Łk 24:41–43), mówił (Mt 28:9; Dz 1:3), pozwalał się dotknąć i obe­j­mować (Mt 28:9), a nawet poz­wolił św. Tomas­zowi na włoże­nie w swo­je rany pal­ców i dłoni (J 20:27). Nie ma więc mowy, o żad­nej halucy­nacji zbiorowej, jak chcieli­by scep­ty­cy. Mielibyśmy bowiem halucy­nację o niespo­tykanych nigdy właś­ci­woś­ci­ach: ogrom­nej sile sen­so­rycznej (zapach, dotyk, wzrok, słuch), cza­sie trwa­nia (40 dni) oraz spójnoś­ci (każdy widzi­ał, słyszał i czuł to samo — równocześnie i odd­ziel­nie).

  • Jezus objaw­ił się również kil­ka lat potem – np. św. Pawłowi z Tar­su, w obec­noś­ci wielu świad­ków, którzy znali Pawła oso­biś­cie i mogli nie tylko samo wydarze­nie nawróce­nia, ale też jego przemi­anę z prześlad­ow­cy chrześ­ci­jan, na kogoś, kto przez wiele lat głosił Ewan­gelię, a następ­nie odd­ał życie za Jezusa;

c) Lokaliza­c­ja

Inną ważną kwest­ią jest miejsce, w którym uczniowie Jezusa głosili Jego zmartwych­w­stanie – Jero­zoli­ma i oko­lice. Nie pos­zli oni zaraz po zmartwych­w­sta­niu Jezusa do bard­zo odległych miejsc, w których nikt, nigdy nie słyszał o Jezusie i Bogu i przez to nie mógł zwery­fikować ich słów o zmartwych­w­sta­niu – zami­ast tego głosili Jezusa w miejs­cu, w którym każdy słuchacz mógł sam oso­biś­cie zwery­fikować, czy to co mówią jest prawdą. W miejs­cu:

  • gdzie moż­na było znaleźć grób Józe­fa z Ary­matei, a następ­nie zobaczyć, że jest pusty,
  • gdzie moż­na było przepy­tać set­ki, a nawet tysiące świad­ków, którzy znali Jezusa, widzieli Jego cuda i słyszeli Jego nauczanie (np. to że zapowiadał, że zmartwych­w­stanie),
  • gdzie moż­na było oso­biś­cie spotkać i przepy­tać Apos­tołów, matkę Jezusa, oraz Jego krewnych.

Gdy­by zmartwych­w­stanie Jezusa było fałszy­we, to Apos­tołowie wybral­i­by sobie najtrud­niejszą możli­wą lokaliza­cję do głoszenia tego fak­tu – miejsce, gdzie każdy mógł zwery­fikować niemalże każde ich słowo. Również i ten fakt nie prze­maw­ia na korzyść teorii o jakimkol­wiek szarlatańst­wie z ich strony.

Dowody nadprzyrodzone

a) Całun Turyńs­ki

Jest to nazwa dużego płót­na lni­anego, w które — zgod­nie z przeko­naniem chrześ­ci­jan — był owinię­ty Jezus, po tym, gdy został złożony do grobu. Całun ten przetr­wał do dnia dzisiejszego i posi­a­da nad­przy­rod­zone właś­ci­woś­ci, niemożli­we do wyjaśnienia przez współczes­ną naukę. Chodzi głównie o cud­owny obraz, odbity na Cału­nie Turyńskim, przed­staw­ia­ją­cy mężczyznę, który pod­dany był okrut­nym tor­tur­om. Jest tam bard­zo wiele śladów ran, krwi i uszkodzeń ciała. Do dziś nie wiado­mo, w jaki sposób pow­stał i do dziś niko­mu nie udało się udowod­nić, że zarówno całun, jak i obraz na nim, są wynikiem fałsz­erst­wa — pomi­mo wielu ataków scep­tyków, którzy zarzu­cali nieau­t­en­ty­czność tej relik­wii i sug­erowali różne możli­we rozwiąza­nia (na przykład zarzu­cali, że badanie radiowę­glowe z roku 1988 wskazy­wało na to, że jest to fałsz­erst­wo z XIII wieku, a po cza­sie okaza­ło się, że to niepraw­da, gdyż kawałek tkaniny, który był pod­dany temu bada­niu, nie pochodz­ił z samego całunu, ale z frag­men­tów tkaniny, która była do niego doszy­ta znacznie później7).

Obraz przed­staw­iony na Cału­nie nie tylko zgadza się w 100% z bib­li­jnym opisem męki Pana Jezusa, w każdym najm­niejszym szczególe, ale pon­ad­to zaw­iera dowody wskazu­jące na to, że utr­walony tam obraz pow­stał w nad­przy­rod­zony sposób. Oto kil­ka fak­tów i wniosków z badań Całunu:

  • krew, która się nim zna­j­du­je zaw­iera mnóst­wo albu­miny, kreatyniny, fer­ry­tów i biliru­biny, czyli związków pojaw­ia­ją­cych się w krwi oso­by obar­c­zonej ogrom­nym stre­sem i cier­pi­e­niem, typowym dla ofi­ar tor­tur8 9 10;
  • bada­nia z lat 1981–198211, sugeru­ją, że obec­na na cału­nie krew, to krew grupy AB, czyli najczęś­ciej wys­tępu­ją­ca gru­pa krwi u żydów. Ten typ krwi jest zgod­ny z typem wys­tępu­ją­cym także na na Chuś­cie z Oviedo, Tunice z Argen­teuil oraz krwi pochodzącej z cud­ów eucharysty­cznych (np. w Lan­ciano) — czyli arte­fak­tów, które są uznawane za należące bezpośred­nio do samego Jezusa. Ciężko uznać to za przy­padek. Choć, jak uważa. dr. Fran­co Ser­afi­ni, metodolo­gia bada­nia grup krwi w tak starych arte­fak­tach jak Całun Turyńs­ki, jest niepew­na, ze wzglę­du na to, że skaże­nie pochodzące od bak­terii i grzy­bów wys­tępu­ją­cych na tak starych relik­wiach, może również dać wyni­ki sugeru­jące grupę AB12 Póki co jed­nak, poza samą słuszną uwagą dr‑a Ser­afi­ni, nie wykazano naukowo, żeby gru­pa krwi na cału­nie była inna niż ta, którą stwierd­zono nawet taki­mi, obar­c­zony­mi ryzykiem błęd­nego pomi­aru, bada­ni­a­mi;
  • splot tkaniny (3/1 revers­ing twill) oraz mate­ri­ał (len), z którego wyko­nano Całun, były stosowane nie tylko na Bliskim Wschodzie, w I wieku n.e., ale nawet znacznie wcześniej i w wielu innych rejonach świa­ta 13 14 15. To kole­j­na przesłan­ka świad­czą­ca za aut­en­ty­cznoś­cią tej relik­wii;
  • na cału­nie znaleziono ogrom­ną ilość pyłków oraz frag­men­tów roślin, wys­tępu­ją­cych w rejonie Jero­zolimy i Bliskiego Wschodu, lub tylko tam (np. Gun­delia tourne­for­tii)16;
  • przed­staw­ione na obra­zie rany, ich rozmieszcze­nie i ilość odpowiada­ją dokład­nie opisowi cier­pi­enia Jezusa zawartym w Ewan­geli­ach, oraz wskazu­ją na osobę, która po tor­tu­rach została ukrzyżowana. Zgadza­ją się wszys­tkie rodza­je tor­tur: korona cierniowa, śla­dy po bic­zowa­niu odpowiada­jące najs­traszniejsze­mu rzym­skiemu rodza­jowi bic­zowa­nia i narzędziom stosowanym do bic­zowa­nia w tam­tych cza­sach, a także prze­bi­cie boku włócznią, prze­bi­cie nadgarstków, stóp, itd.17 18;
  • sposób wyko­na­nia wiz­erunku jest wręcz nad­przy­rod­zony — obraz jest w negaty­wie i jest trójwymi­arowy19 20, a na płót­nie nie ma ani śladu pig­men­tów, pęd­zla czy jakiejkol­wiek pen­e­tracji mate­ri­ału21 22. Meto­da wyko­na­nia tego obrazu jest niewy­jaśniona23 aż do dziś i do tej pory nikt nie zdołał odt­worzyć tego obrazu, ze wszys­tki­mi jego cecha­mi łącznie, za pomocą żad­nej znanej współcześnie tech­ni­ki. Tym bardziej więc wyda­je się niepraw­dopodob­ne, żeby ktoś go stworzył w śred­niowieczu;
  • na płót­nie nie znaleziono ani śladu rozkładu ciała, co wskazu­je, że płót­no zostało zdjęte z ciała w krótkim cza­sie po jego uży­ciu24;
  • Całun był znany już w śred­niowieczu, co jest potwierd­zone doku­men­ta­mi his­to­ryczny­mi, zatem nie ma mowy o jego niedawnym pow­sta­niu25;

Wszys­tko to zgadza się całkowicie z relacją bib­li­jną, oraz z nauczaniem ust­nym Apos­tołów i uczniów Jezusa, wśród których ta wiara była powszech­nie wyz­nawana i za którą odd­awali potem życie.

b) Chus­ta z Manop­pel­lo

Zgod­nie z trady­cją jest to chus­ta, którą św. Weroni­ka wytarła twarz Jezu­sowi pod­czas Jego dro­gi krzyżowej. Jezus zostaw­ił na niej odbi­cie swo­jej twarzy. Podob­nie jak Całun, chus­ta ma niezwykłe właś­ci­woś­ci:

  • jest fotograficznym pozy­ty­wem (czyli prze­ci­wnie do Całunu Turyńskiego),
  • po nałoże­niu na siebie chus­ty z Manop­pel­lo na obraz twarzy na Cału­nie Turyńskim, otrzy­mu­je­my ide­alne ten sam wiz­erunek (te same pro­por­c­je twarzy, rozmieszcze­nie ran, dłu­gość i sze­rokość głowy, ksz­tał­ty nosa, oczu, brwi, itd.), co wskazu­je, że mamy do czynienia z wiz­erunk­iem dokład­nie tej samej oso­by. Jedy­na różni­ca jest tak, że na Cału­nie mamy wiz­erunek oso­by martwej, a na Chuś­cie jeszcze żywej,
  • do tej pory żadne bada­nia i żadne dowody nie obal­iły aut­en­ty­cznoś­ci i his­to­rycznoś­ci tej relik­wii.

Jeżeli więc chus­ta z Manop­pel­lo przed­staw­ia wiz­erunek Jezusa, to jest to dodatkowe, zewnętrzne potwierdze­nie, że Całunem Turyńskim było owinięte ciało Jezusa, który wcześniej był okrut­nie tor­tur­owany.

Podsumowanie

Wszys­tkie wymienione w tym artykule dowody łącznie wskazu­ją, że zmartwych­w­stanie Jezusa było real­nym, his­to­rycznym wydarze­niem, które spowodowało real­ną zmi­anę w ser­cach tysię­cy ludzi i wywró­ciło do góry noga­mi cały ówczes­ny sys­tem religi­jny. Żydzi zmuszeni byli wymyślić nier­acjon­al­ną plotkę, żeby wyjaśnić w jaki sposób grób Jezusa został pusty, w trzy dni po Jego śmier­ci. Mieli również dodatkowy prob­lem, gdyż pojaw­iło się set­ki świad­ków, którzy roz­maw­iali, słyszeli, dotykali, jedli ze zmartwych­w­stałym Jezusem i doświad­cza­li Jego mocy przez 40 dni. Za swo­ją wiarę w Jezusa i Jego zmartwych­w­stanie Jego uczniowie otrzy­mali tylko zniewa­gi, prześlad­owa­nia, wyk­lucze­nie społeczne i ostate­cznie męczeńską śmierć, a mimo tego wytr­wale znosili to wszys­tko, odważnie głosząc że ich mis­trz nadal żyje. Uczniowie, którzy wcześniej ze stra­chu opuś­cili Jezusa, nagle przemie­nili się w ludzi odważnych, gotowych odd­ać życie w męczar­ni­ach, żeby głosić to, czego byli świad­ka­mi. Nikt nie robi takich rzeczy, gdy wie, że to co głosi jest kłamst­wem. Jak­by tego było mało, jesteśmy w posi­ada­niu takich relik­wii jak Całun Turyńs­ki oraz Chus­ta z Manop­pel­lo, które potwierdza­ją nar­rację chrześ­ci­jańską w sposób nad­przy­rod­zony — sposób wyko­na­nia tych relik­wii jest niewy­jaśniony i nawet współcześnie niemożli­wy do odt­worzenia. Mamy więc przeogrom­ną ilość jak najbardziej racjon­al­nych, his­to­rycznych, log­icznych, arche­o­log­icznych a nawet nad­przy­rod­zonych przesłanek, wyraźnie wskazu­ją­cych na wiary­god­ność Bib­lii oraz ist­nienia, śmier­ci i zmartwych­w­sta­nia Jezusa. Chrześ­ci­janie nie mają więc najm­niejszego powodu do powąt­piewa­nia w zmartwych­w­stanie Jezusa. Wszys­tko wskazu­je, że jest to po pros­tu fakt his­to­ryczny. Jest za to na odwrót — to scep­ty­cy mają mnóst­wo powodów do tego, żeby zacząć poważnie wąt­pić w swo­je nieuza­sad­nione wąt­pli­woś­ci.


  1. Na przykład ekspert w dziedzinie obrony zmartwych­w­sta­nia Jezusa, Gary Haber­mas, napisał na ten tem­at 4 opasłe książ­ki, o łącznej dłu­goś­ci ok. 3700 stron (Gary Haber­mas, On the Res­ur­rec­tion, vol. 1, vol 2, vol 3, vol 4). Jesto to chy­ba jego opus mag­num. Oprócz nich, jest też autorem kilku innych, porusza­ją­cych tem­atykę zmartwych­w­sta­nia: The Case for the Res­ur­rec­tion of Jesus; Did Jesus Rise from the Dead?; The Res­ur­rec­tion Debate, Risen Indeed: A His­tor­i­cal Inves­ti­ga­tion into the Res­ur­rec­tion of Jesus; Ver­dict on the Shroud: Evi­dence for the Death and Res­ur­rec­tion of Jesus Christ. Pole­cam tego auto­ra, wszys­tkim zna­ją­cym język ang­iel­s­ki. ↩︎
  2. Mimo iż „Tes­ti­mo­ni­um Fla­vianum” — ury­wek dzieła Józe­fa Fal­wiusza (Dawne Dzieje Izraela) początkowo budz­ił wiele scep­ty­cznych ocen co do jego wiary­god­noś­ci, to obec­nie panu­je powszech­ny kon­sen­sus co do tego, że frag­ment ten rzeczy­wiś­cie wyszedł spod pióra Józe­fa Flaw­iusza, a jedynie później być może dopisano do niego kil­ka chrześ­ci­jańs­kich już dodatków (nie ma jed­nak ku temu całkowitej pewnoś­ci). ↩︎
  3. Jako wyjątek moż­na tu wspom­nieć tylko pogańskiego filo­zo­fa Cel­susa, który w swoim trak­ta­cie Prawdzi­we Słowo, napisanym ok. 178 r. n.e., atakował i kry­tykował chrześ­ci­jańst­wo, w tym również i fakt zmartwych­w­sta­nia Jezusa. Na jego trak­tat odpowiedzi­ał wycz­er­pu­ją­co Ory­genes, w swoim dziele Prze­ciw Cel­su­sowi (ok. 248 r. n.e.), wykazu­jąc nier­acjon­al­ność twierdzeń Cel­susa. ↩︎
  4. Na przykład: John Wen­ham, William R. Farmer, Claude Tres­mon­tant oraz Jean Carmi­gnac. ↩︎
  5. Więk­szość danych o iloś­ci­ach manuskryp­tów, oraz pomysł na samą tabelę, z zestaw­ie­niem różnych dzieł starożyt­nych, ich dat pow­sta­nia i iloś­ci ory­gi­nal­nych rękopisów, zacz­erp­nąłem z książ­ki Josha McDowella — Prze­wod­nik Apolo­gety­czny, Ofi­cy­na Wydawnicza VOCATIO. ↩︎
  6. Józef Flaw­iusz, Dawne Dzieje Izraela, Księ­ga Czwarta — VIII.15; por: http://biblioteka.kijowski.pl/antyk%20rzymski/06.%20flawiusz%20j%E3%B3zef%20-%20dawne%20dzieje%20izraela.pdf ↩︎
  7. Pole­cam świet­ny artykuł omaw­ia­ją­cy ten tem­at, na: https://www.apologetyka.info/ateizm/jak-obalono-datowanie-c-14-caunu-turynskiego-z-1988‑r,1291.htm#Restoracja ↩︎
  8. John H. Heller and Alan D. Adler, Blood on the Shroud of Turin, Applied Optics, Vol. 19, page 2742, August 15,1980. Do przeczy­ta­nia tu: https://www.shroud.com/pdfs/Blood%20On%20The%20Shroud%20Heller%20Adler%201980%20OCR.pdf ↩︎
  9. J.H. Heller and A.O. Adler, A chem­i­cal inves­ti­ga­tion of the Shroud of Turin, Cana­di­an Soci­ety of Foren­sic Sci­ence Jour­nal, Vol.14, No.3, 1981. Do przeczy­ta­nia tu: https://www.shroud.com/pdfs/Chemical%20Investigation%20%20Heller%20Adler%201981%20OCR.pdf ↩︎
  10. Elvio Car­li­no, Lib­er­a­to De Caro, Cinzia Gian­ni­ni, Giulio Fan­ti, Atom­ic res­o­lu­tion stud­ies detect new bio­log­ic evi­dences on the Turin Shroud. Do przeczy­ta­nia tu: https://journals.plos.org/plosone/article?id=10.1371/journal.pone.0180487. Mimo, że artykuł został wyco­fany z pub­likacji („retract­ed”) przez PLOS ONE, rzeko­mo ze wzglę­du na wąt­pli­woś­ci do do metodologii badań, to w sekcji komen­tarzy wid­nieje mery­to­rycz­na odpowiedź autorów artykułu, odnoszą­ca się do każdego poje­dynczego zarzu­tu, że wymienione przez PLOS ONE przy­czyny wyco­fa­nia artykułu są całkowicie bezpod­stawne: https://journals.plos.org/plosone/article/comment?id=10.1371/annotation/1db55bd5-b398-468c-9536–524cb6340480 ↩︎
  11. Infor­ma­c­ja ta pochodzi głównie z badań włoskiego patolo­ga i medy­ka sądowego Pier­lui­gi Baima Bol­lone oraz M. Jorio i A.L. Mas­saro, pt. La dimostrazione del grup­po san­guig­no AB nelle trac­ce di sangue del­la Sin­done, z lat 1981–1982. Do przeczy­ta­nia jedynie po włosku, np. tu: https://9e5e1d62-8b3d-4ef5-b22d-3355a87fefd9.filesusr.com/ugd/6a2f2b_b71eb82992a64275affc6a9d64b8fda6.pdf, oraz tu: https://9e5e1d62-8b3d-4ef5-b22d-3355a87fefd9.filesusr.com/ugd/6a2f2b_d73417408d3341fd8137a4a35bc17de2.pdf ↩︎
  12. Kel­ly K Pearse, Inad­e­qua­cies in Sero­log­i­cal ABO Typ­ing of Ancient Arti­facts: The Shroud of Turin as a Case Exam­ple, Inter­na­tion­al Jour­nal of Foren­sic Sci­ences, Vol­ume 8 Issue 3, 11.09.2023. Do przeczy­ta­nia tu: https://medwinpublishers.com/IJFSC/inadequacies-in-serological-abo-typing-of-ancient-artifacts-the-shroud-of-turin-as-a-case-example.pdf ↩︎
  13. John Tyr­er, Look­ing At The Turin Shroud As A Tex­tile, Tex­tile Hori­zons, Man­ches­ter, U.K., Dec.
    1981. Wer­s­ja posz­er­zona tego artykułu do przeczy­ta­nia tu: https://www.shroud.com/pdfs/ssi06part6.pdf ↩︎
  14. Gilbert Raes, The tex­tile study of 1973–1974. Do przeczy­ta­nia tu: https://www.shroud.com/pdfs/ssi3839part3.pdf ↩︎
  15. John Tyr­er, Look­ing at the Turin Shroud as a tex­tile, Tex­tile Hori­zons, Decem­ber 1981. Do przeczy­ta­nia tu: https://www.sindone.info/TYRER1.PDF ↩︎
  16. Dr. Avi­noam Danin, The ori­gin of the Shroud of Turin from the near east as evi­denced by plant images and by pollen grains. Do przeczy­ta­nia tu: https://www.shroud.com/danin2.htm ↩︎
  17. Pierre Bar­bet, Proof of the authen­tic­i­ty of the shroud in the blood­stains: part II, Sin­don,
    Decem­ber, 1970. Part I appeared in Spec­trum #22, March 1987. Do przeczy­ta­nia na: https://shroud.com/pdfs/ssi22part3.pdf; https://www.shroud.com/pdfs/ssi23part3.pdf ↩︎
  18. Eric J. Jumper, Alan D. Adler, John P. Jack­son, Samuel F. Pel­licor, John H. Heller, James R. Druzik, A Com­pre­hen­sive Exam­i­na­tion of the Var­i­ous Stains and Images on the Shroud of Turin, ACS Advances in Chem­istry No. 205 Archae­o­log­i­cal Chem­istry III, Joseph B. Lam­bert, Edi­tor, copy­right 1984 by the Amer­i­can Chem­i­cal Soci­ety. Do przeczy­ta­nia tu: https://shroud.com/pdfs/Comprehensive%20Exam%20of%20Stains%20Jumper%20et%20al%201984%20OCR.pdf ↩︎
  19. John P. Jack­son, Eric J. Jumper, William R. Erco­l­ine, Three Dimen­sion­al Char­ac­ter­is­tic Of The Shroud Image, IEEE 1982, Pro­ceed­ings Of The Inter­na­tion­al Con­fer­ence On Cyber­net­ics And Soci­ety, Octo­ber 1982, Do przeczy­ta­nia tu: https://www.shroud.com/pdfs/3D%20Characteristic%20Jackson%20Jumper%201982%20OCR.pdf ↩︎
  20. John P. Jack­son, Eric J. Jumper, William R. Erco­l­ine, Cor­re­la­tion of image inten­si­ty on the Turin Shroud with the 3‑D struc­ture of a human body shape, Applied Optics, Vol. 23, page 2244, July 15, 1984. Do przeczy­ta­nia tu: https://shroud.com/pdfs/Correlation%20of%20Image%20Intensity%20Jackson%20Jumper%20Ercoline%201984%20OCRsm.pdf ↩︎
  21. S. F. Pel­licori, Spec­tral prop­er­ties of the Shroud of Turin, Applied Optics, Vol. 19, page 1913, June 15, 1980. Do przeczy­ta­nia tu: https://www.shroud.com/pdfs/Spectral%20Properties%20Pellicori%201980%20OCRsm.pdf ↩︎
  22. V. D. Miller and S. F. Pel­licori, Ultra­vi­o­let flu­o­res­cence pho­to­tog­ra­phy of the Shroud of Turin, Jour­nal of Bio­log­i­cal Pho­tog­ra­phy, Vol. 49, No. 3, July, 1981. Do przeczy­ta­nia tu: https://www.shroud.com/pdfs/UV%20Fluorescence%20Miller%20Pellicori%201981%20OCRsm.pdf ↩︎
  23. John Heller, A Sum­ma­ry of STUR­P’s Con­clu­sions: https://www.shroud.com/78conclu.htm ↩︎
  24. Robert A. Ruck­er, Eval­u­a­tion of Hypothe­ses for Image For­ma­tion on the Shroud of Turin, July 8, 2024. Strona auto­ra: https://www.shroudresearch.net/. Artykuł do przeczy­ta­nia tu: https://0201.nccdn.net/1_2/000/000/153/e0f/evaluation-of-image-formation-hypotheses.pdf ↩︎
  25. Jak poda­je Bri­tan­ni­ca, pier­wsza wzmi­an­ka o Cału­nie Turyńskim pochodzi z roku 1354: https://www.britannica.com/topic/Shroud-of-Turin. Znane doku­men­ty his­to­ryczne oraz źródła (arte­fak­ty), które wspom­i­na­ją o ist­nie­niu Całunu to: List bisku­pa Hen­ry­ka z Poitiers do Geof­froya de Charny z 28 maja 1356, Medalion piel­grzy­mi z Lirey, List Kle­men­sa VII do Geof­froya II de Charny z 28 lip­ca 1389, Bul­la Kle­men­sa VII z 6 sty­cz­nia 1390. Kopie tych doku­men­tów mają się zna­j­dować w Archi­wum Watykańskim. Zatem bazu­jąc na samych doku­men­tach, może­my założyć XIV wiek jako data min­i­mal­na pojaw­ienia się Całunu w źródłach. Ist­nieją też nieco wcześniejsze źródła, które sugeru­ją ist­nie­nie Całunu w świado­moś­ci ludzi z tamtego okre­su, np. Kodeks Prayego, z lat 1192–1195. ↩︎

Dodaj komentarz