Apologeta

Tylko konkretne odpowiedzi

Jeśli Bóg jest dobry i doskonały, to dlaczego stworzył niedoskonały świat pełen cierpienia, chorób, katastrof, itd.?

Opublikowano: 16.03.2026 | Ostatnia aktualizacja: 21.03.2026

Do tak postaw­ionego zarzu­tu moż­na by jeszcze dorzu­cić kil­ka frag­men­tów z Księ­gi Rodza­ju, żeby pokazać, że sam Bóg uznał wszys­tko, co stworzył za „dobre”, a po stworze­niu człowieka uznał, że wszys­tko jest wręcz „bard­zo dobre”:

„Wtedy Bóg rzekł: «Niechaj się stanie światłość!» I stała się światłość. Bóg widząc, że światłość jest dobra, odd­zielił ją od ciem­noś­ci.” (Rdz 1:3–4)

„A potem Bóg rzekł: «Niechaj zbiorą się wody spod nie­ba w jed­no miejsce i niech się ukaże powierzch­nia sucha!» A gdy tak się stało, Bóg nazwał tę suchą powierzch­nię ziemią, a zbiorowisko wód nazwał morzem. Bóg widząc, że były dobre, rzekł: «Niechaj ziemia wyda rośliny zielone: trawy dające nasiona, drze­wa owocowe rodzące na zie­mi według swego gatunku owoce, w których są nasiona». I stało się tak. Ziemia wydała rośliny zielone: trawę dającą nasie­nie według swego gatunku i drze­wa rodzące owoce, w których było nasie­nie według ich gatunków. A Bóg widzi­ał, że były dobre. I tak upłynął wieczór i poranek — dzień trze­ci.” (Rdz 1:9–13)

„Bóg uczynił dwa duże ciała jaśniejące: więk­sze, aby rządz­iło dniem, i mniejsze, aby rządz­iło nocą, oraz gwiazdy. I umieś­cił je Bóg na sklepi­e­niu nie­ba, aby świeciły nad ziemią; aby rządz­iły dniem i nocą i odd­zielały światłość od ciem­noś­ci. A widzi­ał Bóg, że były dobre. I tak upłynął wieczór i poranek — dzień czwarty.” (Rdz 1:16–19)

„Potem Bóg rzekł: «Niechaj się zaro­ją wody od roju istot żywych, a ptact­wo niechaj lata nad ziemią, pod sklepi­e­niem nie­ba!» Tak stworzył Bóg wielkie pot­wory morskie i wszelkiego rodza­ju pły­wa­jące isto­ty żywe, który­mi zaroiły się wody, oraz wszelkie ptact­wo skrzyd­late różnego rodza­ju. Bóg widząc, że były dobre, pobło­gosław­ił je tymi słowa­mi: «Bądź­cie płodne i mnóż­cie się, abyś­cie zapeł­ni­ały wody morskie, a ptact­wo niechaj się rozm­naża na zie­mi». I tak upłynął wieczór i poranek — dzień pią­ty.” (Rdz 1:20–23)

„Potem Bóg rzekł: «Niechaj ziemia wyda isto­ty żywe różnego rodza­ju: bydło, zwierzę­ta pełza­jące i dzikie zwierzę­ta według ich rodza­jów!» I stało się tak. Bóg uczynił różne rodza­je dzi­kich zwierząt, bydła i wszel­kich zwierząt pełza­ją­cych po zie­mi. I widzi­ał Bóg, że były dobre.” (Rdz 1:24–25)

„A wresz­cie rzekł Bóg: «Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podob­ne­go Nam. Niech panu­je nad ryba­mi morski­mi, nad ptactwem powi­etrznym, nad bydłem, nad ziemią i nad wszys­tki­mi zwierzę­ta­mi pełza­ją­cy­mi po zie­mi!» Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę. Po czym Bóg im bło­gosław­ił, mówiąc do nich: «Bądź­cie płod­ni i rozm­naża­j­cie się, abyś­cie zalud­nili ziemię i uczynili ją sobie pod­daną; abyś­cie panowali nad ryba­mi morski­mi, nad ptactwem powi­etrznym i nad wszys­tki­mi zwierzę­ta­mi pełza­ją­cy­mi po zie­mi». I rzekł Bóg: «Oto wam daję wszelką roślinę przynoszącą ziarno po całej zie­mi i wszelkie drze­wo, którego owoc ma w sobie nasie­nie: dla was będą one pokarmem. A dla wszelkiego zwierzę­cia pol­nego i dla wszelkiego ptact­wa w powi­etrzu, i dla wszys­tkiego, co się porusza po zie­mi i ma w sobie pier­wiastek życia, będzie pokarmem wszel­ka trawa zielona». I stało się tak. A Bóg widzi­ał, że wszys­tko, co uczynił, było bard­zo dobre. I tak upłynął wieczór i poranek — dzień szósty.” (Rdz 1:26–31)

Oprócz Księ­gi Rodza­ju może­my też wskazać jeszcze bardziej „stanow­cze” frag­men­ty w tema­cie doskon­ałoś­ci stworzenia:

„Gdyż głosić chcę imię Pana: uzna­j­cie wielkość Boga naszego; On Skała, dzieło Jego doskon­ałe, bo wszys­tkie dro­gi Jego są słuszne; On Bogiem wiernym, a nie zwod­niczym, On spraw­iedli­wy i prawy.” (Pwt 32:3–4)

„Ponieważ wszys­tko, co Bóg stworzył, jest dobre, i niczego, co jest spoży­wane z dziękczynie­niem, nie należy odrzu­cać. Sta­je się bowiem poświę­cone przez słowo Boże i przez mod­l­itwę.” (1 Tm 4:4)

Zatem Bib­lia mówi wyraźnie, że świat stwor­zony przez Boga jest: „dobry”, „bard­zo dobry” i że Jego dzieło jest „doskon­ałe”. Zada­jąc więc tytułowe pytanie — jak pogodz­ić nauczanie Koś­cioła o dobrym Bogu oraz te powyższe frag­men­ty Bib­lii z fak­tem, że na świecie jest tak wiele cier­pi­enia, trudów, chorób, katas­trof nat­u­ral­nych, wad gene­ty­cznych, zaburzeń psy­chicznych, tru­ją­cych roślin, agresy­wnych i groźnych zwierząt, wirusów, bak­terii, itd.? Albo Bib­lia kłamie, albo czegoś tu nie rozu­miemy. Oczy­wiś­cie powód jest ten dru­gi. I jak zwyk­le chodzi o to, że nie czy­tamy Bib­lii uważnie, w kon­tekś­cie i ze zrozu­mie­niem oraz że wyciągamy poszczególne frag­men­ty z kon­tek­stu. Spróbu­jmy więc rozpraw­ić się z mitem, że „Bóg stworzył niedoskon­ały świat” raz na zawsze.

Odpowiedź krótka:

Pier­wot­nie doskon­ały świat, opisany w pier­wszym i drugim rozdziale Księ­gi Rodza­ju, którą przy­toczyliśmy powyżej, został przek­lę­ty przez Boga po grzechu pier­wszych ludzi (Rdz 3:14–19). To spraw­iło, że przes­tał on już być doskon­ały w najś­ciśle­jszym tego słowa znacze­niu, czyli przes­tał być „wspo­ma­gany” przez łaskę Bożą. Bib­lia mówi wprost, że w wyniku grzechu pojaw­iły się na świecie: śmierć, cier­pi­e­nie, łzy, katak­l­izmy, skłon­ność człowieka do złego, itd.. Bazu­jąc na całoś­ciowym naucza­niu Bib­lii zaryzyku­ję nawet stwierdze­nie, że świat przes­tał być w ogóle wspo­ma­gany w nad­przy­rod­zony sposób, a został ogranic­zony do funkcjonowa­nia tylko na zasadach praw fizy­ki, chemii, biologii, itd., bez żad­nej dodatkowej pomo­cy ze strony łas­ki Bożej, która wyrówny­wała­by negaty­wne kon­sek­wenc­je pole­ga­nia tylko i wyłącznie na tych prawach (jest to już jed­nak moja inter­pre­tac­ja tek­stu a nie coś, co tekst mówi wprost taki­mi słowa­mi). Dlat­ego na przykład, zgod­nie z prawa­mi fizy­ki, jeśli nadep­niemy na mrówkę, to ją zabi­jamy. Możli­we, że w pier­wot­nym stanie świa­ta, łas­ka Boża spraw­iała­by, że po pros­tu nie nadep­nęlibyśmy na tę mrówkę, albo, że nic by się jej nie stało. Zatem zgod­nie z tek­stem Bib­lii oraz naszy­mi obserwac­ja­mi rzeczy­wis­toś­ci — świat dąży do entropii (Iz 51:6), zgod­nie z zasada­mi fizy­ki, a to pokazu­je nam jakie są fizy­czne kon­sek­wenc­je życia w nawet częś­ciowym odcię­ciu od łas­ki Bożej (gdyż całkow­itym odcię­ciem od łas­ki Bożej jest życie w Piek­le). Obec­ny świat jest więc przek­lę­ty i jako taki ostate­cznie uleg­nie zniszcze­niu (2 P 3:10). Po Sądzie Ostate­cznym zaś ten przek­lę­ty świat zostanie odnowiony i powró­ci do swo­jej pier­wot­nej har­monii (Ap 21:1).

Odpowiedź rozbudowana:

Zobaczmy, co Bóg powiedzi­ał do węża, Adama oraz Ewy, zaraz po tym, gdy popełnili pier­wszy grzech w dzie­jach ludzkoś­ci:

„Wtedy Pan Bóg rzekł do węża: «Ponieważ to uczyniłeś, bądź przek­lę­ty wśród wszys­t­kich zwierząt domowych i pol­nych; na brzuchu będziesz się czoł­gał i proch będziesz jadł po wszys­tkie dni twego ist­nienia. Wprowadzam nieprzy­jaźń między ciebie i niewiastę, pomiędzy potomst­wo two­je a potomst­wo jej: ono zmi­ażdży ci głowę, a ty zmi­ażdżysz mu piętę». Do niewiasty powiedzi­ał: «Obar­czę cię niezmiernie wielkim tru­dem twej brzemi­en­noś­ci, w bólu będziesz rodz­iła dzieci, ku twe­mu mężowi będziesz kierowała swe prag­nienia, on zaś będzie panował nad tobą». Do mężczyzny zaś [Bóg] rzekł: «Ponieważ posłuchałeś swej żony i zjadłeś z drze­wa, co do którego dałem ci rozkaz w słowach: Nie będziesz z niego jeść — przek­lę­ta niech będzie ziemia z twego powodu: w trudzie będziesz zdoby­wał od niej poży­wie­nie dla siebie po wszys­tkie dni twego życia. Cierń i oset będzie ci ona rodz­iła, a prze­cież pokarmem twym są płody roli. W pocie więc oblicza twego będziesz musi­ał zdoby­wać poży­wie­nie, póki nie wró­cisz do zie­mi, z której zostałeś wzię­ty; bo prochem jesteś i w proch się obró­cisz!» (Rdz 3:14–19)

Czy­tamy więc wyraźnie, że ten pier­wot­nie stwor­zony świat rzeczy­wiś­cie był dobry i doskon­ały (Rdz 1), ale przez grzech człowieka został przez Boga przek­lę­ty, a skut­ki tego przek­leńst­wa trwa­ją do dziś. Są nimi:

  • Kobi­ety muszą znosić swo­ją ciążę w tru­dach oraz rodz­ić w ogrom­nym bólu (co oznacza, że pier­wot­nie nie miało tak być, gdy­by człowiek nie zgrzeszył);
  • Prag­nienia kobi­et są skierowane ku ich mężom a mąż ma panować nad żoną (co oznacza, że pier­wot­nie nie miało tak być, gdy­by człowiek nie zgrzeszył);
  • Ziemia wyda­je ciernie i osty (co oznacza, że pier­wot­nie nie miało tak być, gdy­by człowiek nie zgrzeszył);
  • Mężczyźni muszą ciężko i w trudzie pra­cow­ać do koń­ca życia, żeby zdobyć poży­wie­nie (co oznacza, że pier­wot­nie nie miało tak być, gdy­by człowiek nie zgrzeszył);
  • Człowiek musi odtąd umier­ać i być grze­bany (co oznacza, że pier­wot­nie nie miało tak być, gdy­by człowiek nie zgrzeszył).

To są „pod­sta­wowe” kon­sek­wenc­je pier­wszego grzechu, ale nie jedyne — kole­jne wymienię za chwilę, a w tym momen­cie omówmy krótką ostat­nią wymienioną powyżej, czyli śmierć.

Śmierć

Przed ostat­nią z wymienionych powyżej kon­sek­wencji grzechu — śmier­cią — Bóg ostrze­gał pier­wszych ludzi tuż po ich stworze­niu:

„Pan Bóg wziął zatem człowieka i umieś­cił go w ogrodzie Eden, aby upraw­iał go i doglą­dał. A przy tym Pan Bóg dał człowiekowi taki rozkaz: «Z wszelkiego drze­wa tego ogro­du możesz spoży­wać według upodoba­nia; ale z drze­wa poz­na­nia dobra i zła nie wol­no ci jeść, bo gdy z niego spoży­jesz, niechyb­nie umrzesz».” (Rdz 2:15–17)

Wyraźnie do tego naw­iązu­ją kole­jne frag­men­ty, mówiące co się stało zaraz po spoży­ciu owocu z drze­wa poz­na­nia dobra i zła:

„Po czym Pan Bóg rzekł: «Oto człowiek stał się taki jak My: zna dobro i zło; niechaj ter­az nie wyciąg­nie przy­pad­kiem ręki, aby zer­wać owoc także z drze­wa życia, zjeść go i żyć na wie­ki». Dlat­ego Pan Bóg wydal­ił go z ogro­du Eden, aby upraw­iał tę ziemię, z której został wzię­ty.” (Rdz 3:22–23)

Wyni­ka z tego, że gdy­by człowiek nie zgrzeszył to ostate­cznie mógł­by potem zer­wać owoc z drze­wa życia i w efek­cie stać się nieśmiertel­nym. Ale jako, że jed­nak zgrzeszył, to Bóg ode­brał mu taką możli­wość, spraw­ia­jąc, że człowiek od tej pory musi­ał już umrzeć „na pewno” i że stracił możli­woś­ci łatwego zapo­bieże­nia tej możli­woś­ci (spoży­cie z drze­wa życia). Pis­mo Święte odwołu­je się potem do tego fak­tu wielokrot­nie, w późniejszych księ­gach:

„Nie dąż­cie do śmier­ci przez swe błędne życie, nie gotu­j­cie sobie zgu­by włas­ny­mi ręka­mi! Bo śmier­ci Bóg nie uczynił i nie cieszy się ze zgu­by żyją­cych.” (Mdr 1:12–13)

A śmierć weszła na świat przez zaw­iść dia­bła i doświad­cza­ją jej ci, którzy do niego należą.” (Mdr 2:24)

„Ponieważ bowiem przez człowieka [przyszła] śmierć, przez człowieka też [dokona się] zmartwych­w­stanie. I jak w Adamie wszyscy umier­a­ją, tak też w Chrys­tusie wszyscy będą oży­wieni” (1 Kor 15:21–22)

„Dlat­ego też jak przez jed­nego człowieka grzech wszedł na świat, a przez grzech śmierć, i w ten sposób śmierć przeszła na wszys­t­kich ludzi, ponieważ wszyscy zgrzeszyli…” (Rz 5:12)

„Jeżeli bowiem przez przestępst­wo jed­nego śmierć zakrólowała z powodu jego jed­nego…” (Rz 5:17)

„Albowiem zapłatą za grzech jest śmierć…” (Rz 6:23)

„To włas­na pożądli­wość wys­taw­ia każdego na pokusę i nęci. Następ­nie pożądli­wość, gdy pocznie, rodzi grzech, a sko­ro grzech dojrze­je, przynosi śmierć.” (Jk 1:14–15)

Zatem widz­imy wyraźnie, że to nie Bóg jest autorem i powo­dem tego, że ludzie muszą umier­ać — to nie był plan i zami­ar Boga, gdy stwarzał człowieka. Jest to kon­sek­wenc­ja grzechu człowieka. W innych frag­men­tach czy­tamy zaś jeszcze bardziej stanow­cze stwierdzenia — że śmierć jest tak naprawdę wro­giem człowieka i że zostanie ona ostate­cznie zniszc­zona, a ludzkość powró­ci do stanu, który Bóg dla niej pier­wot­nie zaplanował — czyli do nieśmiertel­noś­ci. Zobaczmy:

„Bo dla nieśmiertel­noś­ci Bóg stworzył człowieka — uczynił go obrazem swej włas­nej wiecznoś­ci.” (Mdr 2:23)

„Pan Zastępów przy­go­tu­je dla wszys­t­kich ludów na tej górze ucztę z tłustego mięsa, ucztę z wybornych win, z najpoży­wniejszego mięsa, z najwyborniejszych win. Zedrze On na tej górze zasłonę, zapuszc­zoną na twarz wszys­t­kich ludów, i całun, który okry­wał wszys­tkie nar­o­dy; raz na zawsze zniszczy śmierć. Wtedy Pan Bóg otrze łzy z każdego oblicza, ode­jmie hańbę od swego ludu na całej zie­mi, bo Pan przyrzekł.” (Iz 25:6–8)

„Ożyją Twoi umar­li, zmartwych­w­staną ich trupy, obudzą się i krzykną z radoś­ci spoczy­wa­ją­cy w prochu, bo rosa Two­ja jest rosą światłoś­ci, a ziemia wyda cie­nie zmarłych.” (Iz 26:19)

„Jest wolą Tego, który Mię posłał, abym ze wszys­tkiego, co Mi dał, niczego nie stracił, ale żebym to wskrze­sił w dniu ostate­cznym. To bowiem jest wolą Ojca mego, aby każdy, kto widzi Syna i wierzy w Niego, miał życie wieczne. A ja go wskrzeszę w dniu ostate­cznym».” (J 6:39–40)

„Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli go nie pociąg­nie Ojciec, który Mnie posłał; Ja zaś wskrzeszę go w dniu ostate­cznym. (J 6:44)

„A jeżeli miesz­ka w was Duch Tego, który Jezusa wskrze­sił z martwych, to Ten, co wskrze­sił Chrys­tusa z martwych, przy­wró­ci do życia wasze śmiertelne ciała mocą mieszka­jącego w was swego Ducha.” (Rz 8:11)

„Ponieważ bowiem przez człowieka [przyszła] śmierć, przez człowieka też [dokona się] zmartwych­w­stanie. I jak w Adamie wszyscy umier­a­ją, tak też w Chrys­tusie wszyscy będą oży­wieni, lecz każdy według włas­nej kole­jnoś­ci. Chrys­tus jako pier­wszy, potem ci, co należą do Chrys­tusa, w cza­sie Jego przyjś­cia. Wresz­cie nastąpi koniec, gdy przekaże królowanie Bogu i Ojcu i gdy pokona wszelką Zwierzch­ność, Władzę i Moc. Trze­ba bowiem, aże­by królował, aż położy wszys­t­kich nieprzy­jaciół pod swo­je stopy. Jako ostat­ni wróg, zostanie poko­nana śmierć. (1 Kor 15:21–26)

A Śmierć i Otchłań wrzu­cono do jezio­ra ognia. To jest śmierć dru­ga — jezioro ognia.” (Ap 20:14)

Widz­imy więc wyraźnie, że Bóg nie tylko nie planował i nie stworzył śmier­ci dla człowieka, ale też, że postanow­ił dać człowiekowi drugą szan­sę i że ostate­cznie zniszczy On śmierć na końcu cza­sów i wskrze­si ludzi, którzy odtąd będą już nieśmiertel­ni.

Inne konsekwencje grzechu

1. Człowiek zaczął odczuwać wstyd i stra­ch przed Bogiem a jego sek­su­al­ność została dotknię­ta brakiem pier­wot­nej har­monii

Czy­tamy, że zaraz po grzechu pier­wszych ludzi:

„Gdy zaś mężczyz­na i jego żona usłyszeli kro­ki Pana Boga przechadza­jącego się po ogrodzie, w porze kiedy był powiew wia­tru, skryli się przed Panem Bogiem wśród drzew ogro­du. Pan Bóg zawołał na mężczyznę i zapy­tał go: «Gdzie jesteś?» On odpowiedzi­ał: «Usłysza­łem Twój głos w ogrodzie, przes­traszyłem się, bo jestem nagi, i ukryłem się».” (Rdz 3:8–10)

Zatem jeszcze przed grzechem człowiek nie odczuwał wsty­du przed Bogiem oraz innym człowiekiem z powodu swej nagoś­ci (co oznacza w prak­tyce dziecięcą niewin­ność doty­czącą sfery sek­su­al­noś­ci). Zatem pier­wot­na sek­su­al­ność człowieka była doskon­ała i nie była powo­dem do wsty­du, lecz nat­u­ral­nym, dobrze funkcjonu­ją­cym darem od Boga, służą­cym rozm­naża­niu. Po grzechu zaś pojaw­ił się wstyd i stra­ch przed Bogiem. Reakc­ja pier­wszych ludzi jest nat­u­ral­ną reakcją na zro­bi­e­nie czegoś złego, czego ma się świado­mość: wyrzu­ty sum­ienia, stra­ch, wstyd, chęć uciecz­ki i schowa­nia się, ale też — zyskanie doświad­czenia i zna­jo­moś­ci grzechu oso­biś­cie. Sko­ro pier­wsi ludzie zaczęli odczuwać przed Bogiem i przed sobą wstyd, z powodu swo­jej nagoś­ci, oraz z powodu popełnionego grzechu, to sugeru­je, że sam grzech pier­worod­ny mógł mieć związek właśnie ze sferą sek­su­al­ną. Oczy­wiś­cie pier­wszym grzechem sen­su stric­to było nieposłuszeńst­wo, ale nieposłuszeńst­wo samo w sobie doty­czy prze­cież jakiejś określonej sfery życia. Jeżeli w przy­pad­ku pier­wszych ludzi chodz­iło o nieposłuszeńst­wo w sferze sek­su­al­noś­ci to tłu­maczyło by to też „rozstro­je­nie” tej sfery jako kole­j­na kon­sek­wenc­ja grzechu. Rozstro­je­nie pole­ga­jące na tym, że sfera ta jest obec­nie w człowieku wyma­ga­ją­ca cza­sem wręcz męczeńst­wa, aby zachować czys­tość moral­ną. Co sugeru­je, że pier­wot­nie nie miało tak być. Nie jest to jed­nak kwest­ią ściśle dok­try­nal­ną Koś­cioła, tylko moim wnioskiem z tek­stu a także infor­ma­cją jaka pojaw­ia się w niek­tórych objaw­ieni­ach i komen­tarzach niek­tórych świę­tych (gen­er­al­nie jest to tem­at na osob­ny artykuł, ale o dokład­nie czymś takim mówią niek­tóre objaw­ienia — np. Anny Katarzyny Emmerich, oraz wspom­i­na­ją o tym tacy świę­ci jak np. Augustyn, czy Tomasz z Akwinu. Być może kiedyś poruszę dokład­niej tę kwest­ię). Pow­iązanym z tym pod­punk­tem jest też pod­punkt kole­jny:

2. Ludz­ka natu­ra (ciało, umysł, „serce”) została skażona skłon­noś­cią do zła i człowiek zma­ga się z sil­ny­mi pożądli­woś­ci­a­mi cielesny­mi i „świa­towy­mi”; ludz­ka wola została osłabiona w walce ze złem a ludz­ki rozum „zaciem­niony” — ma prob­lem z jas­nym rozez­nawaniem i wybieraniem Boga; człowiek z każdym kole­jnym grzechem coraz bardziej „odci­na się” od łas­ki Bożej

Zobaczmy co mówi Bib­lia:

„Gdy Pan poczuł miłą woń, rzekł do siebie: «Nie będę już więcej złorzeczył zie­mi ze wzglę­du na ludzi, bo usposo­bi­e­nie człowieka jest złe już od młodoś­ci. Prze­to już nigdy nie zgładzę wszys­tkiego, co żyje, jak to uczyniłem.” (Rdz 8:21)

Widz­imy więc, że usposo­bi­e­nie człowieka stało się złe już od młodoś­ci. Nie było tak na początku, gdyż po stworze­niu człowieka Bóg powiedzi­ał, że akt ten był „bard­zo dobry”. Bóg nie stworzył więc człowieka złego od młodoś­ci. Ludz­ka natu­ra stała się taka w wyniku grzechów.

Serce jest zdradli­wsze niż wszys­tko inne i niepoprawne — któż je zgłębi?” (Jr 17:9)

„I mówił dalej: «Co wychodzi z człowieka, to czyni go nieczystym. Z wnętrza bowiem, z ser­ca ludzkiego pochodzą złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójst­wa, cud­zołóst­wa, chci­wość, przewrot­ność, pod­stęp, wyuz­danie, zaz­drość, obel­gi, pycha, głupota. Całe to zło z wnętrza pochodzi i czyni człowieka nieczystym».” (Mk 7:20–23)

„Oto, czego uczę: postępu­j­cie według ducha, a nie spełni­cie pożą­da­nia ciała. Ciało bowiem do czego innego dąży niż duch, a duch do czego innego niż ciało, i stąd nie ma między nimi zgody, tak że nie czyn­i­cie tego, co chce­cie. Jeśli jed­nak poz­woli­cie się prowadz­ić duchowi, nie zna­jdziecie się w niewoli Prawa. Jest zaś rzeczą wiadomą, jakie uczyn­ki rodzą się z ciała: nierząd, nieczys­tość, wyuz­danie, upraw­ian­ie bał­wochwalst­wa, czary, nien­aw­iść, spór, zaw­iść, wzburze­nie, niewłaś­ci­wa pogoń za zaszczy­ta­mi, niez­go­da, rozłamy, zaz­drość, pijańst­wo, hulan­ki i tym podob­ne. Co do nich zapowiadam wam, jak to już zapowiedzi­ałem: ci, którzy się takich rzeczy dopuszcza­ją, królest­wa Bożego nie odziedz­iczą.” (Ga 5:16–21)

Pośród nich także my wszyscy niegdyś postępowal­iśmy według żądz naszego ciała, speł­ni­a­jąc zach­cian­ki ciała i myśli zdrożnych. I byliśmy potomst­wem z natu­ry zasługu­ją­cym na gniew, jak i wszyscy inni. A Bóg, będąc bogaty w miłosierdzie, przez wielką swą miłość, jaką nas umiłował, i to nas, umarłych na skutek wys­tęp­ków, razem z Chrys­tusem przy­wró­cił do życia. Łaską bowiem jesteś­cie zbaw­ieni.” (Ef 2:3–5)

„To zatem mówię i zak­li­nam [was] w Panu, abyś­cie już nie postępowali tak, jak postępu­ją poganie, z ich próżnym myśle­niem, umysłem pogrążeni w mroku, obcy dla życia Bożego, na skutek tkwiącej w nich niewiedzy, na skutek zat­wardzi­ałoś­ci ser­ca. Oni to doprowadzi­wszy siebie do nieczułoś­ci [sum­ienia], odd­ali się rozpuś­cie, popeł­ni­a­jąc zachłan­nie wszelkiego rodza­ju grzechy nieczyste. (Ef 4:17–19)

Tutaj mamy potwierdze­nie tego co pisałem wcześniej — ludzkie „serce” czyli źródło jego prag­nień, ocen, „miłostek”, woli, popędów, itd.. zwodzi człowieka, jest pełne złych odruchów, błądzi i prowadzi człowieka na manow­ce. Nie jest ono już bowiem pod­porząd­kowane obiek­ty­wne­mu dobru, jakim jest Bóg, ale zostało skażone grzechem i ma nieu­porząd­kowane, złe odruchy. Dokład­nie tak samo jak ludzkie ciało i umysł, który może być wręcz „pogrążony w mroku” wskutek zat­wardzi­ałoś­ci ser­ca. Inny­mi słowy, przez uparte tkwie­nie w grzechu ludzie sami zaciem­ni­a­ją swój umysł i czynią go coraz bardziej niez­dol­nym do rozpoz­nawa­nia prawdy. Nie było tak jed­nak na samym początku. Dlat­ego też — wbrew temu co obec­nie głosi świat — wcale nie powin­niśmy się kierować „sercem” — czyli odczu­ci­a­mi, odrucha­mi, instynk­ta­mi, prag­nieni­a­mi i tym co nam się „wyda­je” i co „czu­je­my”, ale przede wszys­tkim powin­niśmy być posłuszni rozu­mowi pod­porząd­kowane­mu Bogu. Unikanie grzechu prowadzi zaś do coraz więk­szej jas­noś­ci umysłu oraz panowa­nia na grzeszny­mi popę­da­mi ciała i pokusa­mi świa­ta.

3. Grzechy sprowadza­ją na ludzi i na cały świat również inne nieszczęś­cia, takie jak choro­by, katak­l­izmy nat­u­ralne, klęs­ki żywiołowe, pla­gi, dezor­ga­ni­za­cję praw natu­ry oraz odję­cie opie­ki Bożej i zsyłanie kar przez Boga — szczegól­nie na tych, którzy Go dobrze zna­ją a mimo tego świadomie grzeszą

„Lecz wasze winy wykopały przepaść między wami a waszym Bogiem; wasze grzechy zasłoniły Mu oblicze przed wami tak, iż was nie słucha.” (Iz 59:2)

„Oto Tyś zawrzał gniewem, bośmy grzeszyli prze­ciw Tobie od daw­na i byliśmy zbun­towani. My wszyscy byliśmy skalani, a wszys­tkie nasze dobre czyny jak skr­waw­iona szma­ta. My wszyscy opadliśmy zwiędli jak liś­cie, a nasze winy poniosły nas jak wich­er. Nikt nie wzy­wał Two­jego imienia, nikt się nie zbudz­ił, by się chwycić Ciebie. Bo skryłeś Two­je oblicze przed nami i odd­ałeś nas w moc naszej winy.” (Iz 64:4b‑6)

„tym zaś, którzy są przeko­rni, za prawdą pójść nie chcą, a odd­a­ją się niepra­woś­ci — gniew i oburze­nie. Ucisk i utrapi­e­nie spad­nie na każdego człowieka, który dopuszcza się zła, najpierw na Żyda, a potem na Gre­ka.” (Rz 2:8–9)

Dodatkowo mamy cały obsz­erny opis kar za grzechy dla ówczes­nego Nar­o­du Wybranego, jeśli ten odwró­ci się od Boga — czyli zna­jąc Jego nakazy, wiedząc co jest dobre a co złe, zacznie mimo tego świadomie grzeszyć i nie nawró­ci się ze swoich grzechów:

„Jeśli nie usłuchasz gło­su Pana, Boga swego, i nie wykonasz pil­nie wszys­t­kich pole­ceń i praw, które ja dzisi­aj tobie daję, spad­ną na ciebie wszys­tkie te przek­leńst­wa i dotkną cię. Przek­lę­ty będziesz w mieś­cie i przek­lę­ty na polu. Przek­lę­ty twój kosz i two­ja dzieża. Przek­lę­ty owoc twego łona, plon twej roli, przy­rost twego więk­szego bydła i pomiot bydła mniejszego. Przek­lęte będzie two­je wejś­cie i wyjś­cie. Pan ześle na ciebie przek­leńst­wo, zamieszanie i przeszkodę we wszys­tkim, do czego wyciąg­niesz rękę, co będziesz czynił. Zosta­niesz zmi­ażdżony i zginiesz nagle wskutek przewrot­nych swych czynów, ponieważ Mnie opuś­ciłeś. Pan sprawi, że przyl­gnie do ciebie zaraza, aż cię wygładzi na tej zie­mi, którą idziesz posiąść. Pan dotknie cię wycieńcze­niem, febrą, zapale­niem, oparze­niem, śmier­cią od miecza, zwarze­niem zbóż od gorą­ca i śniecią: będą cię one prześlad­ować, aż zginiesz. Niebiosa, które masz nad głową, będą z brązu, a ziemia pod tobą — żelaz­na. Pan ześle na twą ziemię zami­ast deszczu — pył i piasek; będzie na ciebie padał z nie­ba, aż cię wyniszczy. Pan sprawi, że poniesiesz klęskę od swych wrogów. Jed­ną drogą prze­ciw nim pójdziesz, a sied­mioma będziesz przed nimi uciekał i wzbudzisz grozę we wszys­t­kich królest­wach zie­mi. Twój trup będzie strawą wszys­t­kich ptaków powi­etrznych i zwierząt lądowych, a nikt ich nie będzie odpędzał. Pan dotknie cię wrzo­dem egip­skim, hemoroida­mi, świerzbem i par­cha­mi, których nie zdołasz wyleczyć. Pan dotknie cię obłę­dem, śle­potą i niepoko­jem ser­ca. W połud­nie będziesz szedł po omacku, jak niewidomy idzie po omacku w ciem­noś­ci, w zab­ie­gach swoich nie będziesz miał powodzenia. Stale będziesz napas­towany, ogra­bi­any, a nikt cię nie będzie ratował. Zaręczysz się z kobi­etą, a kto inny ją posiądzie; zbudu­jesz dom, a nie będziesz w nim mieszkał; zasadzisz win­nicę, a nie zbierzesz jej owoców. Twój wół na oczach twych zostanie zabity, a nie będziesz go jadł. Twój osioł zostanie ci zrabowany i nie wró­ci do ciebie; two­je owce zostaną wydane twym wro­gom, a nie będzie komu cię wspomóc. Syn­owie twoi i cór­ki zostaną dane obce­mu nar­o­dowi. Z tęs­kno­ty, patrząc za nimi codzi­en­nie, wyniszczysz twe oczy, a ręka two­ja będzie bezsil­na. Plon twego pola i całego trudu spoży­je lud, którego nie znasz. Zawsze będziesz gnębiony i uciskany. Dosta­niesz obłę­du na widok, jaki się przed­stawi twym oczom. Pan cię dotknie złośli­wy­mi wrzo­da­mi na kolanach i nogach, nie zdołasz ich uleczyć; roz­ciągną się od stopy aż do wierzchu głowy. Ciebie i twego króla, którego sobie wybierzesz, zaprowadzi Pan do nar­o­du nie znanego ani tobie, ani twoim przod­kom. Tam będziesz służył obcym bogom drew­ni­anym i kami­en­nym. Wywołasz grozę, wejdziesz do przysłowia i w pośmiewisko u wszys­t­kich nar­o­dów, do których zaprowadzi cię Pan. Wyniesiesz na swo­je pola wiele ziar­na, a zbierzesz mało, gdyż je pożre szarańcza. Zasadzisz i upraw­isz win­nicę, a nie będziesz pił wina i niczego nie zbierzesz, bo wszys­tko pożre robact­wo. Będziesz posi­adał we wszys­t­kich swoich grani­cach drze­wa oli­wne, a nie namaś­cisz się oli­wą, gdyż oli­w­ki opad­ną. Wydasz na świat synów i cór­ki, a nie zostaną u ciebie, bo pójdą w niewolę. Wszys­tkie drze­wa i ziemiopłody pożrą owady. Obcy, mieszka­ją­cy u ciebie, będzie się wynosił coraz wyżej, a ty będziesz zstępował coraz niżej. On ci będzie poży­czał, a ty jemu nie poży­czysz. On będzie na czele, a ty zosta­niesz w tyle. Spad­ną na ciebie wszys­tkie te przek­leńst­wa, będą cię ści­gały i dosięgną cię, aż cię zniszczą, bo nie słuchałeś gło­su Pana, Boga swego, by strzec nakazów i praw, które na ciebie nałożył. Staną się one znakiem i zapowiedz­ią dla ciebie i twego potomst­wa na wie­ki. Zami­ast służyć Panu, Bogu twe­mu, w radoś­ci i dobrym sercem, mając obfi­tość wszys­tkiego — w głodzie, w prag­nie­niu, w nagoś­ci i w najwięk­szej nędzy będziesz służył swoim wro­gom, których Pan naśle na ciebie. On położy na twój kark żelazne jarz­mo, aż do zupełnej twej zagłady. Wzbudzi Pan prze­ciw tobie lud z dale­ka, z krańców zie­mi, podob­ny do szy­bko lecącego orła, naród, którego języ­ka nie rozu­miesz, On zje przy­chówek twego bydła, zbio­ry z twego pola, aż cię wytępi. Nie zostawi ci nic: ani zboża, ani moszczu, ani oli­wy, ani przy­chówka twego bydła więk­szego, ani pomio­tu — mniejszego, aż cię zniszczy. Będzie cię oble­gał we wszys­t­kich twoich gro­dach, aż pad­ną w całym kra­ju twe mury najwyższe i naj­moc­niejsze, na których pole­gałeś. Będzie cię oble­gał we wszys­t­kich gro­dach w całym kra­ju, który ci dał Pan, Bóg twój. Będziesz zjadał owoc swego łona: ciała synów i córek, danych ci przez Pana, Boga twego — wskutek oblęże­nia i nędzy, jaki­mi twój wróg cię uciśnie. Człowiek u ciebie najbardziej delikat­ny i rozpieszc­zony złym okiem będzie spoglą­dał na swego bra­ta, na żonę łona swo­jego i na resztę swych dzieci, które pozostały, nie chcąc niko­mu dać ciała swych synów, które będzie jadł, bo nie będzie już miał nic wskutek oblęże­nia i nędzy, jaki­mi cię uciśnie twój wróg we wszys­t­kich twych mias­tach. Kobi­eta u ciebie najbardziej delikat­na i tak rozpieszc­zona, że nie chci­ała nawet postaw­ić stopy na zie­mi wskutek delikat­noś­ci i rozpieszczenia, złym okiem spo­jrzy na męża swego łona, na syna i córkę, ze wzglę­du na łożysko, które wyszło z jej łona, lub na dzieci urod­zone przez siebie, gdyż jeść je będzie w ukryciu wobec braku wszys­tkiego w cza­sie oblęże­nia, w nędzy, jaki­mi cię uciśnie wróg we wszys­t­kich twych mias­tach. Jeśli nie będziesz wypeł­ni­ał wszys­t­kich słów tego Prawa — zapisanych w tej księdze — bojąc się chwaleb­ne­go i stras­zli­wego tego Imienia: Pana, Boga swego, Pan nadzwycza­jny­mi plaga­mi dotknie ciebie i two­je potomst­wo, plaga­mi ogrom­ny­mi i nieustę­pli­wy­mi: ciężki­mi i dłu­gotr­wały­mi choroba­mi. Sprawi, że przyl­gną do ciebie wszys­tkie zarazy Egip­tu: drżałeś przed nimi, a one spad­ną na ciebie. Także wszys­tkie choro­by i pla­gi, nie zapisane w księdze tego Prawa, ześle Pan na ciebie, aż cię wytępi. Mała tylko ilość ludzi pozostanie z was, którzyś­cie liczni jak gwiazdy na niebie za to, że nie słuchal­iś­cie gło­su Pana, Boga swego. Jak podobało się Panu dobrze czynić wam, rozm­naża­jąc was, tak będzie się Panu podobało zniszczyć i wytępić was, i usunąć z powierzch­ni zie­mi, którą idziecie posiąść. Pan cię rozproszy pomiędzy wszys­tkie nar­o­dy, od krań­ca do krań­ca zie­mi, tam będziesz służył obcym bogom drew­ni­anym i kami­en­nym, których nie znałeś ani ty, ani twoi przod­kowie. Nie zaz­nasz poko­ju u tych nar­o­dów ani stopa twej nogi tam nie odpocznie. Da ci tam Pan serce drżące ze stra­chu, oczy wypłakane z tęs­kno­ty i duszę utra­pi­oną. Życie twe będzie u ciebie jak­by w zaw­iesze­niu: będziesz drżał dniem i nocą ze stra­chu, nie będziesz pewny życia. Rano powiesz: «Któż sprawi, by nad­szedł wieczór», a wiec­zorem: «Któż sprawi, by nad­szedł poranek» — a to ze stra­chu, który twe serce będzie odczuwać na widok, jaki stanie przed twy­mi ocza­mi. Pan cię odprowadzi okrę­ta­mi i drogą do Egip­tu, o którym ci powiedzi­ałem: «Nie będziesz go już oglą­dać». A kiedy zosta­niesz sprzedany twoim wro­gom jako niewol­nik i niewol­ni­ca, nikt cię nie wykupi.” (Pwt 28:15–68)

Człowiek w wyniku grzechu utracił więc życie z Bogiem w pier­wot­nej bliskoś­ci, poko­ju i har­monii, jakie ist­ni­ały przed grzechem i musi ter­az trudz­ić się (poprzez walkę z grzechem, przestrze­ganie przykazań, pracę nad sobą, etc.) aby tę har­monię i relację odzyskać i stop­niowo budować. Musi się też liczyć z tym, że jeśli będzie grzeszył to nie tylko naraża się na utratę relacji miłoś­ci z Bogiem ale też skazu­je się na Bożą spraw­iedli­wość.

4. Zwierzę­ta zaczęły bać się człowieka i stały się dla niego dodatkowym zagroże­niem i pokarmem — człowiek przes­tał być wege­tar­i­a­n­inem

Czy­tamy, że na początku zarówno człowiek jak i wszys­tkie zwierzę­ta lądowe były rośli­nożerne:

„I rzekł Bóg: «Oto wam daję wszelką roślinę przynoszącą ziarno po całej zie­mi i wszelkie drze­wo, którego owoc ma w sobie nasie­nie: dla was będą one pokarmem. A dla wszelkiego zwierzę­cia pol­nego i dla wszelkiego ptact­wa w powi­etrzu, i dla wszys­tkiego, co się porusza po zie­mi i ma w sobie pier­wiastek życia, będzie pokarmem wszel­ka trawa zielona». I stało się tak. A Bóg widzi­ał, że wszys­tko, co uczynił, było bard­zo dobre. I tak upłynął wieczór i poranek — dzień szósty.” (Rdz 1:29–31)

Dopiero po Potopie, po którym ziemia była spus­toszona i brakowało na niej poży­wienia roślin­nego, Bóg zez­wolił na jedze­nie zwierząt:

„Po czym Bóg pobło­gosław­ił Noego i jego synów, mówiąc do nich: «Bądź­cie płod­ni i mnóż­cie się, abyś­cie zalud­nili ziemię. Wszelkie zaś zwierzę na zie­mi i wszelkie ptact­wo powi­etrzne niechaj się was boi i lęka. Wszys­tko, co się porusza na zie­mi i wszys­tkie ryby morskie zostały odd­ane wam we władanie. Wszys­tko, co się porusza i żyje, jest przez­nac­zone dla was na pokarm, tak jak rośliny zielone, daję wam wszys­tko.” (Rdz 9:1–3)

Widz­imy więc, że po Potopie:

a) zwierzę­ta zaczęły się bać człowieka — co wskazu­je, że wcześniej się go nie bały, były wobec niego ufne i nie stanow­iły dla niego zagroże­nia. Sko­ro bowiem zaczęły mieć akty­wny instynk­ty stra­chu, wal­ki i przetr­wa­nia, to log­icznie prowadzi też do takich kon­sek­wencji jak możli­wość ataków na ludzi (czy to w obronie czy też z innych powodów).

b) zwierzę­ta zaczęły stanow­ić pokarm dla człowieka — co jest potwierdze­niem tego o czym czy­tal­iśmy w Rdz 1:29–31, że wcześniej nie stanow­iły one pokar­mu.

5. Łzy, smutek, żało­ba, krzyk, trud, choro­by, cier­pi­e­nie, rzeczy godne klątwy, skłon­ność do grzechu, brak fizy­cznego kon­tak­tu z Bogiem i poczu­cie braku Jego obec­noś­ci

Te wszys­tkie rzeczy również są skutkiem grzechu — pier­wszego oraz każdych kole­jnych. I również one przes­taną ist­nieć na końcu cza­sów, po Sądzie Ostate­cznym:

Stworze­nie bowiem zostało pod­dane marnoś­ci — nie z włas­nej chę­ci, ale ze wzglę­du na Tego, który je pod­dał — w nadziei, że również i ono zostanie wyz­wolone z niewoli zep­su­cia, by uczest­niczyć w wol­noś­ci i chwale dzieci Bożych. Wiemy prze­cież, że całe stworze­nie aż dotąd jęczy i wzdy­cha w bólach rodzenia. Lecz nie tylko ono, ale i my sami, którzy już posi­adamy pier­wsze dary Ducha, i my również całą istotą swo­ją wzdy­chamy, oczeku­jąc — odkupi­enia naszego ciała.” (Rz 8:20–23)

„Pan Zastępów przy­go­tu­je dla wszys­t­kich ludów na tej górze ucztę z tłustego mięsa, ucztę z wybornych win, z najpoży­wniejszego mięsa, z najwyborniejszych win. Zedrze On na tej górze zasłonę, zapuszc­zoną na twarz wszys­t­kich ludów, i całun, który okry­wał wszys­tkie nar­o­dy; raz na zawsze zniszczy śmierć. Wtedy Pan Bóg otrze łzy z każdego oblicza, ode­jmie hańbę od swego ludu na całej zie­mi, bo Pan przyrzekł.” (Iz 25:6–8)

I ujrza­łem niebo nowe i ziemię nową, bo pier­wsze niebo i pier­wsza ziemia przem­inęły, i morza już nie ma. I Mias­to Święte — Jeruza­lem Nowe ujrza­łem zstępu­jące z nie­ba od Boga, przy­s­tro­jone jak oblu­bi­eni­ca zdob­na w kle­jno­ty dla swego męża. I usłysza­łem donośny głos mówią­cy od tronu: «Oto przy­bytek Boga z ludź­mi: i zamiesz­ka wraz z nimi, i będą oni Jego ludem, a On będzie „BOGIEM Z NIMI”. I otrze z ich oczu wszelką łzę, a śmier­ci już odtąd nie będzie. Ani żało­by, ni krzyku, ni trudu już [odtąd] nie będzie, bo pier­wsze rzeczy przem­inęły». I rzekł Zasi­ada­ją­cy na tron­ie: «Oto czynię wszys­tko nowe». I mówi: «Napisz: Słowa te wiary­godne są i prawdzi­we». I rzekł mi: «Stało się. Jam Alfa i Omega, Początek i Koniec. Ja prag­nące­mu dam dar­mo pić ze źródła wody życia. Zwycięz­ca to odziedz­iczy i będę Bogiem dla niego, a on dla mnie będzie synem. A dla tchórzów, niewiernych, obmierzłych, zabójców, roz­pust­ników, guślarzy, bał­wochwal­ców i wszel­kich kłam­ców: udzi­ał w jeziorze gore­ją­cym ogniem i siarką. To jest śmierć dru­ga».” (Ap 21:1–8)

„I ukazał mi rzekę wody życia, lśniącą jak krysz­tał, wypły­wa­jącą z tronu Boga i Baran­ka. Pomiędzy rynkiem Mias­ta a rzeką, po obu brze­gach, drze­wo życia, rodzące dwanaś­cie owoców — wyda­jące swój owoc każdego miesią­ca — a liś­cie drze­wa [służą] do leczenia nar­o­dów. Nic god­nego klątwy już [odtąd] nie będzie. I będzie w nim tron Boga i Baran­ka, a słudzy Jego będą Mu cześć odd­awali. I będą oglą­dać Jego oblicze, a imię Jego — na ich czołach. I [odtąd] już nocy nie będzie. A nie potrze­ba im światła lampy i światła słoń­ca, bo Pan Bóg będzie świecił nad nimi i będą królować na wie­ki wieków.” (Ap 22:1–5)

Sko­ro te wszys­tkie rzeczy przes­taną ist­nieć i nie będzie ich już w nowej zie­mi i nowym niebie, to oczy­wistym jest, że pier­wot­nie nie miało ich być. Są one skutka­mi grzechu pier­worod­nego oraz każdych kole­jnych grzechów.

Podsumowanie

Oto lista wszys­t­kich wymienionych w tym artykule kon­sek­wencji grzechów człowieka:

  • Kobi­ety muszą znosić swo­ją ciążę w tru­dach oraz rodz­ić w ogrom­nym bólu,
  • Prag­nienia kobi­et są skierowane ku ich mężom a mąż ma panować nad żoną,
  • Ziemia wyda­je ciernie i osty,
  • Mężczyźni muszą ciężko i w trudzie pra­cow­ać do koń­ca życia, żeby zdobyć poży­wie­nie,
  • Człowiek musi umier­ać a po śmier­ci być grze­bany,
  • Człowiek zaczął odczuwać wstyd i stra­ch przed Bogiem a jego sek­su­al­ność została dotknię­ta brakiem pier­wot­nej har­monii,
  • Ludz­ka natu­ra została skażona skłon­noś­cią do zła i człowiek musi się zma­gać się z sil­ny­mi pożądli­woś­ci­a­mi cielesny­mi i „świa­towy­mi”,
  • Ludz­ka wola została osłabiona w walce ze złem a ludz­ki rozum „zaciem­niony” — ma prob­lem z jas­nym rozez­nawaniem i wybieraniem Boga a w skra­jnych przy­pad­kach jest to praw­ie niemożli­we (dla tych, którzy są zaci­etrzewieni w swoich grzechach),
  • Człowiek z każdym kole­jnym grzechem coraz bardziej „odci­na się” od Bożej opie­ki, dobro­ci, łas­ki i bliskoś­ci,
  • Na świecie wys­tępu­ją: choro­by, katak­l­izmy nat­u­ralne, klęs­ki żywiołowe, pla­gi, dezor­ga­ni­za­c­ja praw natu­ry,
  • Bóg cza­sem zsyła surowe kary za grzechy — szczegól­nie na tych, którzy upar­cie tkwią w grzechach i nie chcą się nawró­cić, szerząc swój grzech wśród innych ludzi (np. Potop, Sodoma i Gomo­ra),
  • Zwierzę­ta zaczęły bać się człowieka i stały się dla niego dodatkowym zagroże­niem i pokarmem — człowiek przes­tał być wege­tar­i­a­n­inem,
  • Łzy, smutek, żało­ba, krzyk, trud, choro­by, cier­pi­e­nie,
  • Rzeczy godne klątwy,
  • brak fizy­cznego kon­tak­tu z Bogiem (tak jak w ogrodzie Eden)
  • poczu­cie braku Jego obec­noś­ci

Ten tem­at moż­na by tak naprawdę jeszcze bardziej szczegółowo rozpisać, gdyż o skutkach grzechów moż­na mówić i mówić. Niem­niej, myślę, że odpowiedź na pytanie tytułowe tego tek­stu została w znacznej mierze udzielona — Bóg stworzył doskon­ały świat, pełen ładu, har­monii, łas­ki, itd.. Dopiero człowiek, w wyniku grzechu, uczynił ten świat właśnie takim jak go widz­imy obec­nie — pełnym zła, cier­pi­enia, śmier­ci, trudów, łez, itd.. Moż­na więc powiedzieć, nieco przeko­rnie, że to nie Bóg stworzył ten obec­ny świat, ale człowiek. Gdy­by człowiek nie zgrzeszył, cały czas żylibyśmy w tym pier­wot­nym raju z Rdz 1 i 2.

Dodaj komentarz